Strzelec stoi przed dużą szansą rozwoju
Najbliższe miesiące mogą okazać się kluczowe dla dalszego funkcjonowania Strzelca. Analitycy widzą dobre perspektywy przed małopolskim browarem i skłonni są rekomendować kupno akcji tej spółki.
Browar niezwykle udanie rozpoczął ten rok. Sprzedaż Strzelca w styczniu i lutym wzrosła o blisko 50 proc. w stosunku do analogicznego okresu 2000 roku. Jak tłumaczą to specjaliści, spora w tym zasługa wprowadzonej w lutym podwyższonej stawki podatku akcyzowego na piwo.
Jednak nie zmienia to faktu, że browar nieustannie podwyższa swoje moce produkcyjne. W tej chwili jest w stanie wyprodukować około 550 tys. hl piwa rocznie. Jest to możliwe dzięki pięciokrotnemu zwiększeniu zdolności wytwórczych w ciągu ostatnich pięciu lat. Warto to szczególnie podkreślić, gdyż browar funkcjonuje od niedawna. Powstał w 1995 roku dzięki wyodrębnieniu zakładu produkcyjnego w Jędrzejowie ze struktur Okocimia.
Z kolei w połowie 2000 roku Strzelec przejął od syndyka masy upadłościowej zakład produkcyjny w Rybniku, który pozwolił spółce wyraźnie zwiększyć moce produkcyjne. Strzelec dzięki przejęciu browaru w Rybniku zdołał w ubiegłym roku sprzedać około 260 tys. hl piwa. Pozwoliło to krakowskiemu przedsiębiorstwu osiągnąć przychody na poziomie 24,6 mln zł, co zagwarantowało wzrost o 40 proc. w stosunku do 1999 roku. W ciągu 12 miesięcy 2000 roku spółka zyskała na czysto prawie 0,8 mln zł.
Jeszcze lepszy powinien być dla spółki 2001 roku. Kierownictwo browaru zamierza sprzedać w tym roku do 500 tys. hl piwa. Osiągnięcie takiego wyniku z pewnością wyraźnie poprawi przychody spółki. Już w I kwartale zdołała uzyskać 5,2 mln zł przychodów, co zapewniło wzrost o ponad 20 proc. w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Nieco gorzej spółka wypada pod kontem realizowanych zysków. W pierwszych trzech miesiącach zdołała zyskać netto jedynie 2 tys. zł. Natomiast na poziomie operacyjnym zanotowała stratę 100 tys. zł. Powód jest jeden — wysokie koszty działalności.
Analitycy Domu Maklerskiego WBK zaznaczają, że w związku z bardzo dużym tempem rozwoju Strzelec przynosi i będzie przynosił mizerne zyski. Wysokie nakłady rozwojowe, wymuszone zdobywaniem nowych rynków, niejednokrotnie powodują, iż koszty przewyższają przychody spółki.
Mimo to niska rentowność nie powinna odstraszać giełdowych graczy od inwestowania w papiery tej spółki. Według specjalistów z DM WBK, akcje Strzelca w momencie przejmowania przez inwestora branżowego mogą być warte 3,3 złotych za sztukę. Tymczasem jeśli dojdzie do sprzedaży 48 proc. akcji Perły przez małopolski browar, to jego wycena może kształtować się nawet na poziomie 6 złotych z akcję.
Wszystkie te wyliczenia wypadają jeszcze bardziej efektownie, gdy porównamy je z obecną giełdową wyceną. W ostatnich dniach notowania Strzelca oscylują wokół 2,7-2,8 zł. Poza nielicznymi wahnięciami tegoroczne notowania spółki wyraźne przybrały tendencję wzrostową. Jeszcze na początku 2001 roku akcje browaru można było kupić poniżej 2,2 zł za sztukę. Z pewnością rosnąca wycena tych walorów wiąże się ze spekulacjami, które dotyczą ewentualnego przejęcia spółki.
Znacznie bardziej ostrożni powinni być inwestorzy, którzy przy wyborze giełdowej inwestycji posługują się wskaźnikami określającymi jej atrakcyjność w stosunku do innych spółek. Stosunek ceny akcji do wartości księgowej na koniec I kwartału 2001 roku dla Strzelca wynosi 1,09. Lepiej pod tym względem wypada Okocim i Żywiec. Wskaźnik P/BV dla pierwszego z browarów wynosi 1,01. Natomiast cena akcji Żywca do wartości księgowej kształtuje się na poziomie 0,6.
Również niezbyt korzystnie Strzelec wypada w zestawieniu, którego kluczem jest wskaźnik informujący o relacji ceny do zysku. P/E na poziomie 43 to niewielka zachętą dla inwestorów. Jednak w tym wypadku pocieszające jest, że wskaźnik P/E dla Żywca wynosi niemal 50.