Podania o staż w domu mediowym złożyło w 2010 r. ponad 400 osób. W tym roku też można próbować.
Młodym ludziom brakuje miejsc, gdzie mogą się nauczyć zawodu. Konrad Zamojski ma 26 lat, studiował psychologię na Uniwersytecie Warszawskim. Teraz pracuje w domu mediowym ZenithOptimedia Group (ZOG). Pomaga w planowaniu kampanii telewizyjnych, organizowaniu reklam radiowych i outdooru, prowadzi spot listy. Jak się tu dostał?
— Kiedy ZOG zaczął rekrutację do Media School, akurat szukałem pracy, a program dotyczył branży, którą byłem zainteresowany — mówi Konrad Zamojski.
Nasi od początku
Na pomysł zorganizowania Media School firma wpadała rok temu. Program jest przeznaczony dla studentów czwartego i piątego roku oraz świeżych absolwentów, którzy chcą poznać pracę mediowcy. Staż jest płatny.
— To najbardziej efektywny sposób zdobycia najlepszych pracowników. Od początku chcemy ich edukować i kształtować w naszej kulturze organizacyjnej — informuje Jerzy Kozakiewicz, dyrektor HR CEE w ZenithOptimedia Group.
W 2010 r. podania złożyło ponad 400 osób. Na staż wybrano 10. Siedmioro nadal pracuje w ZOG. Dwie osoby pomimo złożonej oferty pracy zdecydowały się kontynuować studia, a jedna znalazła posadę u konkurencji.
— Najpierw przesłanie internetowego zgłoszenia, potem spotkanie rekrutacyjne, dalej assessment center, gdzie trzeba się wykazać wiedzą teoretyczną i praktyczną, a na końcu rozmowy kwalifikacyjne. Takie wieloetapowe działania pozwalają wybrać najodpowiedniejszych kandydatów — opisuje dyrektor HR.
W 2010 r. w programie uczestniczyli także nowi pracownicy ZOG między innymi z Rumunii, Rosji, Ukrainy i ze Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Staż zaczyna się od dwutygodniowego szkolenia, które od strony teoretycznej i praktycznej przybliża świat mediów i pracę w firmie. Wykładowcy są także z zagranicznych oddziałów ZOG. Studenci poznają pracę w działach zajmujących się planowaniem i zakupem mediów tradycyjnych, interaktywnych oraz badaniami i rozwojem. Pracują samodzielnie i w zespołach nad bieżącymi projektami dla największych klientów firmy. Każdy ma indywidualnego opiekuna.
Żeby się chciało chcieć
— Poprzeczkę zawiesiliśmy wysoko, ale dzięki temu pracują z nami świetni młodzi ludzie, dla których obowiązki zawodowe są pasją i przyjemnością — twierdzi Jerzy Kozakiewicz.
Przyznaje jednak, że wielu kandydatów nie wiedziało dokładnie, czym zajmuje się dom mediowy.
— Niektórym kojarzył się z agencją reklamową i pracą kreatywną. Tymczasem my szukamy osób o umiejętnościach analitycznych. Nie jest ważny kierunek studiów, za to niezbędna jest bardzo dobra znajomość angielskiego, no i zainteresowanie rynkiem mediów oraz chęć pójścia taką ścieżką kariery — wyjaśnia dyrektor HR.
O tym, że wyobrażenia o pracy w domu mediowym nie zawsze są zgodne z rzeczywistością, mówi też Konrad Zamojski.
— Nie wiedziałem, jak wygląda praca w takiej firmie. Ale i nie przypuszczałem, że będzie mi zabierała tak dużo czasu — zdradza.
Jak przygotowywał się do rekrutacji i co radzi młodszym kolegom?
— Może to zdziwić kandydatów, ale dobrze jest powtórzyć sobie trochę matematykę. Ważna jest także pomysłowość. Trzeba się starać i pokazywać, że się chce. Zapamiętywać informacje przekazywane przez starszych kolegów — wskazuje.
Wyjaśnia, że w domu mediowym różne zespoły realizują te same zadania na różne sposoby. Często zależy to nie od zespołu, ale od klienta. A praktyki w systemie rotacji pozwalają się nauczyć więcej niż podczas pracy w jednym zespole.