Jak się studiuje na zagranicznych uczelniach? Zupełnie inaczej. Ale właśnie dzięki tej inności można się nauczyć więcej, a przy okazji ozdobić swoje CV.
W Polsce najpopularniejszą formą nagradzania uzdolnionych studentów i mobilizowania ich do pracy jest wypłacane miesięcznie stypendium naukowe, czyli najprostsza metoda. Studentowi każdy grosz się przyda, ale najwyraźniej nie taki z niego materialista, jak mogło by się wydawać. Okazuje się bowiem, że żacy znacznie wyżej cenią sobie inny sposób wspierania talentów, tzn. wyjazdy na zagraniczne uczelnie. Pieniądze ze stypendium rozejdą się, nie wiadomo kiedy, a studiowanie w innym kraju zostanie w pamięci, głowie, a także w CV. Nawet jeśli trzeba do tego dokładać z własnej kieszeni.
Przyjazna szkoła
Wybierać jest w czym. Oferta wyjazdów, szczególnie po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, jest bardzo szeroka. Zdolny i aktywny student może na przykład skorzystać ze stypendium zagranicznego organizowanego przez Biuro Uznawalności Wykształcenia i Wymiany Międzynarodowej przy Ministerstwie Edukacji Narodowej i Sportu lub wyjechać w ramach programu Socrates-Erasmus bądź umów bilateralnych uczelni polskich z zagranicznymi. Krajów, w których polski student ma możliwość poszerzania swojej wiedzy, jest kilkadziesiąt.
Nie oznacza to jednak, że wystarczy chcieć. Chociaż gościnnych uczelni jest wiele, to — biorąc pod uwagę liczbę chętnych — o miejsce ciężko. Dlatego konkurencja jest duża i na wyjazd mają szansę tylko pracowici i zdolni studenci. Jest bowiem o co się bić. Zalety studiowania przez pewien okres na zagranicznej uczelni można wymieniać długo.
— Dla mnie wyjazd na stypendium do Kopenhagi był świetnym doświadczeniem. Przede wszystkim poznałam duński system nauczania, co bardzo wiele mi dało. Polscy studenci są teoretykami, gorzej sobie radzą z konkretnymi zadaniami. W Danii jest zupełnie inaczej, tam liczy się przede wszystkim praktyka. Poza tym studia są tam o wiele bardziej przyjazne, uporządkowane, zapewniają łatwiejszy dostęp do materiałów i pomocy naukowych — mówi Marta Burchard, studentka Politechniki Łódzkiej i stypendystka programu Socrates-Erasmus.
Student w nieznanym kraju
Poza możliwością szerszego kształcenia, studia za granicą to dla młodego człowieka także okazja usamodzielnienia się.
— Nauka z dala od najbliższej rodziny, przyjaciół, w dodatku w obcym kraju, to prawdziwa szkoła życia. Trzeba samemu zadbać o siebie, umieć rozsądnie gospodarować pieniędzmi. Gdy przyjeżdża się do innego państwa, każdy problem staje się od razu znacznie większy, a trzeba go rozwiązać samemu. Chyba nie da się szybciej niż w ten sposób nauczyć samodzielności, zwłaszcza że studenci z zagranicy wcale nie dostają żadnej taryfy ulgowej — mówi Anna Powajbo, Białorusinka polskiego pochodzenia, której rząd RP finansuje stypendium na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego.
Studiowanie za granicą stwarza również okazję głębszego poznania kraju, do którego się jedzie, jego kultury, zwyczajów, osiągnięć.
— Wyjazd na stypendium pozwala studentom otworzyć się na innych ludzi, poszerza ich horyzonty myślowe i kulturowe, uczy ich tolerancji oraz współpracy z kolegami innych narodowości — twierdzi Beata Skibińska, koordynator programu Socrates-Erasmus, cieszącego się obecnie największą popularnością spośród wyjazdów na zagraniczne uczelnie.
W ramach tego programu tylko w roku akademickim 2004/05 wyjechało blisko 8,5 tys. polskich studentów, a od początku jego realizacji, czyli 1998 r., ponad 32 tys.
Język i prestiż
Jak podkreślają studenci, niewątpliwą zaletą studiowania za granicą jest możliwość doszlifowania języka. Przez okres trwania stypendium student, chcąc nie chcąc, jest zmuszony do nieustannego trenowania w praktyce tego, czego zdążył się nauczyć w kraju. To szczególnie ważne dla studentów kierunków filologicznych. Trudno wyobrazić sobie np. dobrego filologa szwedzkiego, który nigdy nie mieszkał w Szwecji.
— Na Białorusi nigdy nie nauczyłabym się języka polskiego tak jak tu. Opanowanie teorii to tylko połowa sukcesu. Praktyka jest równie ważna, o ile nie ważniejsza, a na Białorusi nie jest o nią łatwo — wyjaśnia Anna Powajbo.
Studenci, którzy jadą na stypendium do innego kraju, mają również nadzieję, że studiowanie na zagranicznej uczelni będzie w ich CV przyciągać wzrok przyszłych pracodawców. Te przewidywania zazwyczaj się sprawdzają.
— Pracodawcy bardzo często zwracają uwagę na to, że ktoś mieszkał w innym kraju, studiował na zagranicznej, renomowanej uczelni. To dla nich sygnał, że kandydat jest samodzielny, zaradny, zdolny, zna dobrze język, potrafi działać w międzynarodowym zespole. Tacy pracownicy są szczególnie poszukiwani przez wielkie, międzynarodowe koncerny — mówi Agnieszka Dudziak z Biura Karier Uniwersytetu Jagiellońskiego.
To nie nagroda
Wyjazd na zagraniczne stypendium to dla studenta znakomita możliwość rozwoju i nabrania doświadczenia. Ogromna konkurencja sprawia jednak, że tylko najlepszym rzeczywiście udaje się skorzystać z tej szansy. W takiej sytuacji otrzymanie stypendium na innej uczelni traktowane jest przez polskich studentów jako forma nagrody dla najzdolniejszych, jednak nie takie są intencje organizatorów programów stypendialnych.
— W idealnych warunkach każdy student powinien mieć możliwość odbycia części studiów poza granicami kraju. Chcielibyśmy, żeby był to normalny etap w procesie kształcenia akademickiego. Niestety z tymi środkami, którymi dysponujemy, jeszcze nam do tego bardzo daleko — mówi Beata Skibińska.