Oszczędność nie zawsze popłaca. Zwłaszcza gdy chodzi o przygotowanie dobrego wniosku.
Firma poligraficzna Anro z Zawiercia otrzyma 1,25 mln zł dofinansowania w ramach działania 2.3 „Wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw poprzez inwestycje” Sektorowego Programu Operacyjnego — Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw (SPO WKP). Kwota ta pokryje 50 proc. kosztów zrealizowanej przez firmę inwestycji. Przedsięwzięcie zakończyło się sukcesem, ale szefowie Anro wiele nauczyli się... na błędach.
Falstart
Starania o środki pomocowe z Unii Europejskiej Anro rozpoczęło w 2004 r. Firmie udało się wtedy otrzymać z programu Phare wsparcie na wprowadzenie systemu zarządzania jakością zgodnego z normą ISO.
— To było nasze pierwsze doświadczenie z funduszami unijnymi i zachęciło nas do starania się o następne — mówi Michał Molenda z firmy Anro.
Dlatego jeszcze tego samego roku przedsiębiorstwo spróbowało swoich sił w nieco bardziej skomplikowanym projekcie — działaniu 2.3 SPO WKP. Za główne źródło wiedzy o tym programie posłużyły oficjalne informacje dostępne na stronach internetowych Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości oraz Ministerstwa Gospodarki. Poza tym firma korzystała także z innych źródeł, takich jak szkolenia czy literatura. Te pomoce, jak się później okazało, nie wystarczyły jednak, by sporządzić dobry wniosek o dotację.
— W przygotowanie wniosku zaangażowanych było wtedy wielu pracowników firmy, co w naszym przypadku oznaczało dużą uciążliwość i odsuwało te osoby od normalnie wykonywanej pracy. Mimo tak dużych nakładów pracy wniosek został odrzucony ze względu na drobne uchybienia formalne — wyjaśnia Michał Molenda.
To potknięcie nie zniechęciło jednak przedsiębiorstwa. Firma wyciągnęła wnioski i do kolejnej rundy przystąpiła już z pomocą zewnętrznego konsultanta, zajmującego się profesjonalnie przygotowywaniem wniosków.
Za trudno
Zdaniem Michała Molendy, podstawowymi problemami, z jakimi trzeba było sobie poradzić podczas wypełniania wniosku, był duży stopień skomplikowania dokumentacji oraz bardzo rozbudowane i szczegółowe przepisy. Dodatkowo, jak twierdzi, wytyczne określające sposób przygotowania wniosku i zasady ich oceniania zmieniały się bardzo często i dużym problemem było nadążenie za tymi zmianami. Wszystko to sprawiło, że ubieganie się o dotację z tego programu było, w ocenie Anro, niezwykle uciążliwe. Dlatego właśnie przy drugim podejściu firma skorzystała z pomocy partnera zewnętrznego, który bierze na siebie ciężar strony formalnej wniosku i jest na bieżąco z przepisami.
Zgodnie z oczekiwaniami firmy pomoc doradcy okazała się bardzo przydatna.
— Cała procedura przyznawania promesy bankowej na udzielenie kredytu spowodowała opóźnienie w projekcie, przez co nie mogliśmy skorzystać z wcześniejszego terminu złożenia wniosku i możliwości jego wstępnej oceny formalnej, która mogłaby wychwycić wszelkie nieprawidłowości. Na szczęście wniosek nie zawierał żadnych tego typu błędów — mówi Michał Molenda.
Drugie podejście zakończyło się więc sukcesem. Przyznana dotacja zostanie przeznaczona na zakup nowoczesnej maszyny fleksograficznej.
— Ta inwestycja pozwoli nam na uzyskanie przewagi konkurencyjnej na rynku, zdobycie nowych klientów i zwiększenie zatrudnienia. Bez wsparcia z dotacji nie bylibyśmy w stanie, przynajmniej obecnie, pozwolić sobie na taki zakup — twierdzi Michał Molenda.