Supercelnik na bakier z prawem

Jarosław Królak
opublikowano: 2007-10-19 00:00

Szef Służby Celnej, wbrew ustawie, prowadzi kampanię wyborczą do Sejmu. Prawnicy są zgodni: łamie prawo.

Marian Banaś startuje w wyborach

Szef Służby Celnej, wbrew ustawie, prowadzi kampanię wyborczą do Sejmu. Prawnicy są zgodni: łamie prawo.

Ustawa o Służbie Celnej (SC) nie pozwala funkcjonariuszom celnym publicznego manifestowania poglądów politycznych. Jednak ten zakaz nie przeszkadza Marianowi Banasiowi, pierwszemu celnikowi RP (i wiceministrowi finansów), w kandydowaniu do Sejmu z listy Prawa i Sprawiedliwości (PiS).

Szczęście i honor

Kontrowersje wzbudziła już sama nominacja Mariana Banasia na szefa SC w rządzie Jarosława Kaczyńskiego (pisaliśmy o tym wielokrotnie). Objął tę funkcję, mimo że nie spełniał warunków wymaganych przez ustawę o SC (patrz — ramka obok). Teraz okazuje się, że bycie z prawem na bakier jest specjalnością szefa celników. Od początku kampanii wyborczej Marian Banaś zabiega o poparcie do Sejmu z listy PiS w Nowosądeckiem. Na jego stronie internetowej czytamy m.in. „Miałem to szczęście, zaszczyt i honor, że dane mi było pracować w dwóch rządach po obaleniu komunizmu, które w pełni reprezentowały interes Polski i Polaków, tj. w rządzie Jana Olszewskiego i Jarosława Kaczyńskiego i za to Panu Bogu dziękuję”. W porządku. Jednak obok widnieje wskazanie sprawowanych funkcji: „wiceminister finansów i szef Służby Celnej”. Wiceminister wykorzystuje więc w prywatnej kampanii do Sejmu stanowisko szefa celników. Z jego strony internetowej jasno wynika, że na wiecach i spotkaniach wyborczych podkreśla swoje zasługi jako szefa SC. Zdaniem prawników, bezprawnie. Artykuł 33 ust. 2 pkt 1 ustawy o SC wyraźnie mówi, że funkcjonariusz celny nie może publicznie manifestować poglądów politycznych.

— Szef celników także jest funkcjonariuszem celnym. Jeżeli więc prowadzi kampanię wyborczą i prezentuje poglądy polityczne, to oznacza, że łamie prawo — ocenia prof. Michał Kulesza, znawca prawa administracyjnego.

Tak samo uważa Tomasz Olkiewcz, ekspert m.in. w dziedzinie prawa celnego.

— Szef SC jest funkcjonariuszem celnym i nie ma prawa publicznie prezentować poglądów politycznych. Inaczej łamie przepisy. Za to grozi mu odpowiedzialność dyscyplinarna, włącznie z odwołaniem ze stanowiska — mówi Tomasz Olkiewicz.

Wczoraj w tej sprawie zadaliśmy pytania Zycie Gilowskiej, minister finansów. Bez odpowiedzi.

Pikanterii tej sprawie dodaje fakt, że to, co wolno szefowi, tego nie wolno podwładnym. Arkadiusz Tomczyk, dyrektor Izby Celnej w Poznaniu, rozesłał do podległych sobie urzędów pismo (znajdujemy się w jego posiadaniu), w którym przypomina, że funkcjonariusze celni nie mogą kandydować do parlamentu, bo byłoby to niezgodne z prawem.

Przerwany urlop

Jakub Lutyk, rzecznik resortu finansów, poinformował nas, że minister Banaś jest na urlopie od 10 października.

— Aby uniknąć zarzutów, że prowadzi swoją kampanię jako szef celników — tłumaczy rzecznik.

Jednak 15 października w Ministerstwie Finansów przemawiał podczas uroczystości odsłonięcia tablicy upamiętniającej urzędników skarbowych zamordowanych w Katyniu.

— Na ten dzień minister Banaś przerwał urlop — informuje Jakub Lutyk.

Nie spełnił warunku

Marian Banaś został szefem celników w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. Ustawa o Służbie Celnej stawia szereg warunków kandydatowi do objęcia tej funkcji. Jednym z nich jest konieczność kilkuletniego doświadczenia na stanowisku kierowniczym w administracji publicznej. Marian Banaś uważał, że spełnia ten warunek, gdyż pracował jako doradca szefa NIK. Niestety, nawet zdaniem rzecznika NIK, doradca prawny nie jest stanowiskiem kierowniczym w strukturze izby. Tak samo uważają niezależni prawnicy. Wicepremier Zyta Gilowska uznała, że nie ma problemu.