Superfund przeprowadza rewolucję

JAG
opublikowano: 20-06-2012, 00:00

Najmniejsze TFI na rynku walczy o klientów. Wprowadziło już dzienne wyceny jednostek, poszerzy ofertę o fundusz parasolowy.

Gdy ze stanowiska prezesa zarządu Superfund TFI zrezygnował Maciej Brysławski, na rynku spekulowano, że firma ma iść pod młotek. Dziś te pogłoski tracą sens. Superfund, towarzystwo specjalizujące się do tej pory wyłącznie w funduszach managed futures, czyli inwestujących w wystandaryzowane kontrakty terminowe, przechodzi wielką metamorfozę. Do końca roku chce wprowadzić do oferty nowy fundusz parasolowy z czterema wydzielonymi subfunduszami: pieniężnym, obligacji, akcyjnym i kontraktów terminowych. Ten ostatni będzie inwestował w luksemburskie fundusze Superfund. Pozostałe produkty zarządzane będą samodzielnie przez zespół zarządzających. Zminimalizowany do 100 zł próg wejścia do funduszu otworzy drzwi do tego typu rozwiązań inwestorom, dla których bariera specjalistycznych funduszy (SFIO), czyli 40 tys. EUR (około 170 tys. zł), jest nie do pokonania. Skąd te zmiany?

— Polski jak i międzynarodowy rynek finansowy funkcjonujązupełnie inaczej niż sześć lat temu. Dlatego od nowa zdefiniowaliśmy nasze cele i sposobów ich osiągnięcia. Musimy być bardziej elastyczni, oferować szerszą gamę produktów, docierać do potencjalnych klientów z gotowymi rozwiązaniami inwestycyjnymi, przy zastosowaniu elektronicznych środków komunikacji — tłumaczy Arkadiusz Huzarek, prezes Superfund TFI.

Superfund TFI pojawił się w Polsce w 2005 r. Zaoferowane przez firmę produkty miały być intratną alternatywą dla klasycznych rozwiązań inwestycyjnych. Niestety nie podbiły serc inwestorów. Na koniec maja towarzystwo zarządzało aktywami o wartości 145 mln zł, co daje około 1 proc. udziału w rynku. Dlaczego tak mało? Fundusze bazujące na zautomatyzowanychsystemach transakcyjnych w teorii miały osiągać ponadprzeciętne stopy zwrotu dzięki systematycznej kontroli ryzyka i wykorzystaniu szerokiej dywersyfikacji rynkowej i inwestycyjnej. W praktyce produkty te przynoszą zysk tylko wtedy, gdy na rynku panuje jednoznaczny trend wzrostowy lub spadkowy. W przypadku gwałtownej zmiany trendów system Superfunda często zawodzi, a to zniechęca inwestorów (w maju niektóre fundusze zarobiły ponad 20 proc., ale już w skali 12 miesięcy straciły nawet 30 proc.) Wprowadzenie do oferty klasycznych funduszy, zarządzanych przez ludzi, a nie systemy komputerowe, jest nowym sposobem na pozyskanie klientów. Jednak łatwo nie będzie. Rynek jest obecnie trudny, a inwestorzy niechętni do powierzania pieniędzy TFI. Mimo to Superfund ma ambitne cele. Do końca 2012 r. chce podwoić wartość aktywów, czyli zarządzać około 74 mln EUR (około 316 mln zł), a w przyszłym roku do portfeli nowych funduszy pozyskać 150 mln zł.

Towarzystwo postawiło też większy nacisk na poprawę komunikacji z rynkiem. Jako jedno z niewielu TFI organizuje cotygodniowe seminaria dla inwestorów i dystrybutorów, prowadzi wysyłkę biuletynów inwestycyjnych. Jest to o tyle istotne, że wizerunek firmy został mocno nadszarpnięty przez straty funduszy spowodowane bankructwem amerykańskiego brokera MF Global, który zarządzał jednym z rachunków Superfund SICAV. Od listopada 2011 r. fundusze borykają się z odpływami, a aktywa skurczyły się o prawie 20 proc. W celu poprawy jakości świadczonych usług Superfund zdecydował się również na wprowadzenie dziennych wycen jednostek uczestnictwa (do tej pory były tygodniowe).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JAG

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu