SuperDrob, drobiarska spółka z Karczewa, która w zeszłym roku uruchomiła trzeci zakład, ma już w planach dwie kolejne inwestycje za 160 mln zł. Firma rozwija się dynamicznie — podobnie jak cała branża. W ubiegłym roku Polska stała się największym producentem drobiu w UE. Krajowi wytwórcy wciąż zwiększają moce. W pierwszym półroczu 2014 r. produkcja mięsa drobiowego ma urosnąć o 7,3 proc.
— Potrzebujemy nowych mocy produkcyjnych do przetwórstwa i konfekcjonowania drobiu. Zaplanowaliśmy budowę zakładu, w którym będziemy przygotowywać surowiec, jakim są dla nas tuszki z kurcząt. Wartość tej inwestycji sięga 100-120 mln zł — mówi Lech Kostecki, wiceprezes SuperDrobu. W zakładzie znajdzie pracę 450 osób. Jak deklaruje Lech Kostecki, firma rozpatruje kilka lokalizacji w obrębie Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (ŁSSE).
— Rozmawiamy. Projekt wygląda obiecująco i rokuje setki miejsc pracy. Za wcześnie jednak na ujawnianie szczegółów — mówi Marcin Kwintkiewicz, rzecznik ŁSSE.
W strefie działa już Pini- Hamburger, zakład przetwórstwa mięsa należący do rodziny Pini, właścicieli największejubojni trzody chlewnej w Polsce Pini Polonia. Na etapie uzyskiwania pozwoleń środowiskowych jest zakład Beef-Beef, również rodziny Pini. W Łodzi, ale poza strefą, SuperDrob ma już jeden zakład, uruchomiony kosztem 50 mln zł. Produkuje tzw. convienence food, czyli mięso gotowe do spożycia, m.in. nuggetsy, szaszłyki i kotlety do burgerów. — Całą produkcję z tego zakładu kierujemy na eksport, bo w Polsce ten segment rynku dopiero się rodzi. Trafiamy do sieci handlowych, m.in. w Wielkiej Brytanii i Francji — mówi Lech Kostecki. Branża drobiarska wierzy, że to obiecujący rynek — także nad Wisłą.
— Szacujemy, że na segment convenience food przypada około 1 proc. całej produkcji drobiowej. Dla producentów to ciekawa kategoria, bo sprzedają produkty bardziej przetworzone, a więc z lepszą marżą. Potrzebna jest jednak odpowiednia skala, a krajowy rynek jeszcze jej nie zapewnia. Dlatego większość tego typu produktów sprzedawanych jest za granicą. Polscy konsumenci wciąż są przekonani, że to, co zrobią sami, jest lepsze, a kupione w sklepie danie gotowe nie jest świeże. Ewolucja
poglądów konsumentów następuje wraz z wkraczaniem na rynek kolejnych pokoleń. Młodzież już bez oporów sięga po dania gotowe. Rozwija się też sprzedaż przetworzonego drobiu do kanału HoReCa, bo sieci fast foodów cały czas się rozwijają — tłumaczy Jacek Lewicki, prezes Grupy Drosed.
Smażone kurczaki z nowego zakład SuperDrobu przyczyniły się do skokowego wzrostu przychodów spółki w ubiegłym roku.
— W 2013 r. nasza sprzedaż wzrosła o 40 proc., przekraczając 700 mln zł. Połowę stanowi eksport, inwestujemy więc również w przebudowę struktur organizacyjnych, bo firma staje się coraz bardziej międzynarodowa — mówi Lech Kostecki. Na tym inwestycje się nie kończą.
— Zamiast kupować półprodukty, chcemy mieć więcej własnego surowca. Obecnie dostarczają go nam rolnicy związani z nami umowami kontraktacyjnymi, czyli hodujący drób na nasze zlecenie. Mamy jednak w planach własne fermy. W tym roku zainwestujemy około 40 mln zł w zakład wylęgowy. Szukamy lokalizacji — wyjaśnia wiceprezes SuperDrobu. Inwestycje spółka finansuje z wypracowywanych zysków, których wysokości nie chce ujawnić.
— Firma ma dwóch głównych właścicieli, Szwajcarów polskiego pochodzenia, którzy dotychczas przeznaczali na rozwój wszystkie zarobione przez firmę pieniądze — zapewnia Lech Kostecki.