Superzysk banku dla klasy średniej

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2006-01-31 00:00

To był dobry rok dla austriackiej instytucji w Polsce. Bank kładzie coraz większy nacisk na rynek detaliczny.

W drugiej połowie ubiegłego roku Raiffeisen Bank Polska nie dostał planowanych 80 mln zł dokapitalizowania.

— Ostatecznie nie było takiej konieczności. Potrafimy efektywnie wykorzystywać nasze zasoby. Wzrost akcji kredytowej w pełni pokrywamy wzrostem depozytów, przy zachowaniu współczynnika wypłacalności powyżej wymaganego minimalnego progu — wyjaśnia Piotr Czarnecki, prezes Raiffeisen Bank Polska.

O efektywności banku ma świadczyć choćby zwrot z kapitału ROE, który w 2005 r. wyniósł około 29 proc. Jest to pewnie rekordowy wynik w grupie dużych banków.

Szef spółki twierdzi, że również w tym roku austriacka grupa nie będzie musiała wykładać pieniędzy na kapitał.

— Na zwiększenie potencjału banku chcemy przeznaczyć większą część ubiegłorocznego zysku. Mniejszą — na dywidendę — mówi Piotr Czarnecki.

Nie ujawnia jeszcze, w jakich proporcjach zysk zostanie podzielony, ani ile w 2005 r. zarobił bank. Przyznaje jednak, że strategia, która zakładała 20-30-procentowy wzrost, została zrealizowana. Oznaczać to może, że spółka zarobiła przynajmniej 200 mln zł.

— Mogę jedynie ujawnić, że zysk był rekordowy — twierdzi Piotr Czarnecki.

Na trzech nogach

W ubiegłym roku o 30 proc. wzrosły zarówno kredyty, jak i depozyty, co oznacza, że poziom zadłużenia klientów w banku mógł przekroczyć 7,4 mld zł, a lokat — 8,5 mld zł.

— Nasze źródła wzrostu tkwią w trzech podstawowych segmentach — średniej wielkości korporacjach, małych i średnich przedsiębiorstw oraz detalicznym. Nadal wiodące są korporacje, ale dynamicznie rośnie rynek detaliczny i małych i średnich firm — mówi prezes.

Celem banku jest zrównanie dochodów z tych trzech segmentów.

Przez ostatni rok liczba klientów indywidualnych wzrosła o 47 proc. — do 220 tys., gdy jeszcze trzy lata temu spółka w tym segmencie była niemal nieobecna.

— Jesteśmy bankiem dla klasy średniej, dlatego nasze produkty są specjalnie przygotowywane dla tej grupy klientów, np. konta czy karty. Nie zamierzamy natomiast wchodzić w wojnę cenową z konkurencją. Dlatego na przykład nie jesteśmy aktywnym graczem na rynku hipotecznym — zaznacza Piotr Czarnecki.

Zarzucanie sieci

Szef Raiffeisen w tym roku nie przewiduje zmian w strategii.

— Nadal zamierzamy rosnąć o 20-30 proc. w poszczególnych segmentach, bo tego wymaga grupa. Będziemy także wzmacniać sprzedaż — mówi Piotr Czarnecki.

W planie na ten rok jest m.in. otwarcie 30 placówek, dzięki czemu sieć banku wzrośnie do 100. Powstaną w miastach wojewódzkich, tam, gdzie jest dużo małych firm. Niewykluczone, że wzrośnie też sieć agentów. W ubiegłym roku przybyło ich 150 (jest 550). Raiffeisen myśli też o podjęciu współpracy z kolejnymi pośrednikami. Jego produkty oferuje tylko jeden — Dom Finansowy QS.