Według piątkowego kursu giełdowego, pakiet wart jest około 3,8 mld USD.

Od czterech lat pomiędzy obydwoma spółkami trwała prawna dysputa, a przedstawiciele sądu arbitrażowego w końcu przychylili się do wniosku Japończyków odnośnie wypowiedzenia umowy z 2009 r. o współpracy, która nie przyniosła choćby jednego wspólnego projektu z niemieckim potentatem.
W ciągu ostatnich sześciu lat zdobyliśmy cenne doświadczenie – ocenia prezes Osamu Suzuki, który pośredniczył w umowie.
Dodaje jednak, że „… zdał sobie sprawę, że są firmy różniące się od Suzuki, w wyniku czego, niezależność będzie "warunkiem wstępnym" dla przyszłych kontaktów.
Suzuki, specjalizuje się w niedrogich samochodach. Koncern jest zdecydowanie mniejszy od globalnych konkurentów, takich jak np. Volkswagen, który sprzedaje około cztery razy tyle pojazdów, ile jego były japoński partner. To wywiera presję na Suzuki, aby chronić swoją dominację w Indiach i kontrolować wzrost kosztów rozwoju dla technologii „zielonych” samochodów, jednocześnie realizując cel zwiększenia rocznych przychodów do 3,7 bilionów jenów do marca 2020 r.
Celem umowy z VW była współpraca segmencie w małych, oszczędnych samochodów przeznaczonych dla gospodarek wschodzących. Stosunki pogorszyły się w 2011 roku po tym jak japońska firma zgodziła się kupić silniki diesla od Fiata.