ROZMOWA Z JOANNĄ MALINOWSKĄ-PARZYDŁO, DORADCĄ STRATEGICZNYM, ZAŁOŻYCIELKĄ PERSONAL BRAND INSTITUTE, PREKURSORKĄ IDEI ZARZĄDZANIA KAPITAŁEM REPUTACJI I MARKĄ OSOBISTĄ W POLSCE, AUTORKĄ BLOGA „JESTEŚ MARKĄ”
![WYRÓŻNIAĆ SIĘ MĄDRZE: Nadeszły czasy, w których konkurujemy samoświadomością i pomysłem, jak się wyróżnić z tłumu czymś wartościowym, a nie krzykiem, hałasem i rwetesem wokół siebie — mówi Joanna Malinowska-Parzydło z Personal Brand Institute. [FOT. WM] WYRÓŻNIAĆ SIĘ MĄDRZE: Nadeszły czasy, w których konkurujemy samoświadomością i pomysłem, jak się wyróżnić z tłumu czymś wartościowym, a nie krzykiem, hałasem i rwetesem wokół siebie — mówi Joanna Malinowska-Parzydło z Personal Brand Institute. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/8de8e5d6-e891-4d3d-8d9e-52f7598e9f72/428337e1-81be-5956-8047-ef8626475858_w_830.jpg)
„Puls Biznesu”: Co to jest marka osobista?
Joanna Malinowska-Parzydło: Najogólniej to efekt naszego życia oraz rezultat tego, jak się komunikujemy z innymi ludźmi, co im oferujemy i na ile jesteśmy wartościowym partnerem. Marka osobista to zestaw wrażeń i skojarzeń na temat danej osoby, które pojawiają się w głowach jej klientów, kontrahentów, współpracowników, pracowników, partnerów życiowych i zawodowych itd.
Ale mamy już przecież PR osobisty, wizerunek.
Wizerunek to opakowanie odpowiednie do treści, a PR osobisty to długoterminowa strategia komunikacji skierowanej do osób, które powinny o nas wiedzieć. Większość ludzi zajmuje się przede wszystkim swoim wizerunkiem i dba głównie o komunikację w mediach społecznościowych, o to jak zbudować swój profil, jak się dobrze zaprezentować. Dba o dobre wrażenie. Marka osobista to raczej ostatnie wrażenie, ocena, na ile nasz życiowy PR pokrywa się z rzeczywistością i na ile obietnice zawarte w CV czy na profilu społecznościowym przystają do realiów. Marka osobista to zarządzanie własną reputacją, budowanie relacji opartych na zaufaniu, a nie lansowanie się, udawanie kogoś kim się nie jest lub kopiowanie, zawłaszczanie cudzych pomysłów. To konkurowanie wartościowym wnętrzem, spójność między podejmowanymi działaniami a komunikowanymi przez nas wartościami oraz nasza osobista wiarygodność.
Czy rzeczywiście budowanie marki jest takie ważne?
Kryzys reputacji branży finansowej, który zatrząsł światową gospodarką, spowodował, że w świecie biznesu pojawiła się refleksja na temat zaufania, wiarygodności i wartości. Jeszcze do niedawna firmy były nastawione na zatrudnianie tych, którzy umieli skutecznie, czyli za wszelką cenę, realizować wytyczone cele bez względu na koszty społeczne. Dziś firmy chcą mieć ludzi realizujących cele w sposób, który nie narazi pracodawcy na kryzys reputacji, a tym samym ogromne straty finansowe liczone utratą utalentowanych pracowników, klientów i kontraktów. Pracodawcy zaczęli, w miejsce liczby szkoleń, certyfikatów i zrealizowanych projektów, oceniać pożądane postawy oraz historię życia zatrudnianych pracowników, kompetencje społeczne i osobiste wartości, rzetelność, wiarygodność, odpowiedzialność, lojalność i umiejętność motywowania klientów bardziej poprzez wartości niż system rabatowy, który dziś oferuje każdy konkurent. Dziś w miejsce B2B, czy B2C pojawia się nowy paradygmat H2H, czyli Human to Human. Ludzie są wyczuleni na „ściemnianie” i skutecznie weryfikują wiarygodność partnerów. Coraz częściej menedżer lub profesjonalny rekruter zada podczas spotkania rekrutacyjnego pytanie „Kim jesteś?”, „Dlaczego jesteś wartościowym człowiekiem?”, „Jaką wartość wniesiesz do naszego biznesu lub zespołu”?
Menedżerowie nie potrafią budować swojej reputacji?
Nadeszły czasy, w których konkurujemy samoświadomością i pomysłem, jak się wyróżnić z tłumu czymś wartościowym, a nie krzykiem, hałasem i rwetesem wokół siebie. Menedżer, który nie ma przemyślanej koncepcji, kim jest, jak ma zbudować swój autorytet, jaka jest jego strategia życia i kariery,co jest dla niego ważne oraz na czym polega nowoczesne przywództwo, jest nieskuteczny. Zarządza zamknięty w swoim gabinecie, bojąc się komunikacji z ludźmi. W innym wariancie jest „mikromenedżerem”, który kontrolując drobiazgi, nie daje innym żadnej przestrzeni na rozwój i zaangażowanie komunikując permanentnie brak zaufania i wypala skutecznie wszelki entuzjazm i pasję. Ma niskie poczucie wartości, a co za tym idzie styl zarządzania kaprala i brak autorytetu wśród podwładnych. Tymczasem firmy chcą mieć w swoich szeregach menedżerów o wysokiej kulturze osobistej, którzy będą dla ludzi autorytetami okazującymi innym szacunek i skutecznie motywującymi do wysiłku. Tylko tacy mogą zbudować kulturę firmy, w której liczą się wiedza i dobre praktyki, kreatywność, innowacyjność, zaangażowanie, dbałość o wysoką jakość, gdzie pracownicy są gotowi polecać firmę utalentowanym znajomym jako znakomite miejsce pracy. Ambitny lider powinien się zastanowić czy dla swoich pracowników jest obietnicą dobrego środowiska pracy, rozwoju, satysfakcji z realizacji ciekawych celów. Czy spełnia to, co im obiecano podczas rekrutacji.
Jak budować markę osobistą?
Konsekwentnie. Strategicznie. Długoterminowo. Marka to efekt naszego życia i relacji z ludźmi. Pracując z moimi klientami, przeprowadzam ich przez 6-etapowy proces, który stanowi fundament do zarządzania marką osobistą, marką lidera, konsultanta, freelancera, celebryty, prawnika itd. To bardzo ciekawa droga, wymagająca jednak uwagi i wysiłku w porządkowaniu istotnych elementów swojego życia i kariery. Praca nad marką wymaga refleksji i zmiany własnych nawyków, postaw, zachowań.
A może osobista marka to tylko moda, która za jakiś czas przeminie.
O ile koncepcja „marki osobistej” może okazać się modą taką jak coaching czy mentoring, to konkurowanie reputacją staje się wymaganiem współczesnego świata. Reputację ma każdy. Jakąś. I to „jakąś” czyni różnicę. Od budowania reputacji nie ma ucieczki. Rynek nasycił się budowaniem dobrego wizerunku, „piarowania” firm i stylizowania szefów „kaprali” na „napoleonów” biznesu. Uczymy się sprawdzać, na ile wartościowa bądź powierzchowna jest oferta ważnych ludzi. Cóż z tego, że ktoś ma świetny profil na Facebooku, jeśli wszyscy wiedzą, że to lans, za którym nie idzie nic wartościowego. Ludzie chcą pracować z szefami, którzy są dla nich naturalnymi autorytetami, na rzecz wartościowego biznesu i w dobrym środowisku pracy. Bo to się opłaca biznesowo i społecznie, krótkoi długoterminowo.