Świat coraz szybciej ucieka rolnikom

Polskie rolnictwo nie nadąża z poprawą wydajności za przetwórcami. Kolejne reformy spalają na panewce, a przepaść rośnie. Rząd dostrzegł problem

Żywność jest polskim eksportowym hitem, ale jej producentom coraz trudniej o krajowy surowiec. Przez ostatnie osiem lat wydajność rolnictwa rosła kilka razy wolniej niż przemysłu spożywczego. Najbardziej spektakularnym przykładem jest wieprzowina, której Polska już od lat więcej importuje, niż eksportuje, a kolejnych strategii odbudowy pogłowia trzody chlewnej nie udaje się zrealizować. Przetwórcy przyznają, że wolą kupić mięso zza granicy — droższe, ale lepszej jakości.

Stracone szanse

— Różnicę między wydajnością rolnictwa a przemysłu widać od lat, ale problem tkwi w tym, że nożyce coraz bardziej się rozszerzają, skazując część firm na import. To kwestia nie tylko ogólnej ilości surowca, ale też ilości surowca jednolitego jakościowo, którego rozdrobnione polskie rolnictwo nie jest w stanie dostarczyć — twierdzi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności (PFPŻ).

Są segmenty rolnictwa, których wydajność jest na światowym poziomie, jak drób, maliny czy pieczarki, odnoszące międzynarodowe sukcesy. Niedawno staliśmy się też eksporterem netto zbóż. Nie zmienia to jednak ogólnego obrazu branży. — Polskie rolnictwo traci ogromną szansę, pozostając daleko w tyle z efektywnością — uważa dyrektor PFPŻ.

— Straciliśmy rynek wieprzowiny na rzecz dostawców zza granicy, bo zakłady chciały większych ilości towaru dostarczanych w partiach i to był problem. Teraz spodziewamy się zwiększenia importu mleka, bo niskie ceny związane z nadpodażą zmusiły rolników do zmniejszenia stad. Obecny popyt przewyższa podaż i krajowego mleka brakuje. W wielu innych segmentach rolnictwa natomiast bardzo dobrze sobie radzimy: mamy rosnącą produkcję i eksport — mówi Marian Sikora, przewodniczący Rady Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych (RFBZPR).

Pomysły bez realizacji

— Niestety, żaden rząd przez 25 lat nie miał pomysłu na reformę polskiego rolnictwa i zmianę jego organizacji, które doprowadziłyby do planowania produkcji pod potrzeby rynkowe — konkretnych surowców, konkretnej jakości i w konkretnej ilości. Nie chodzi o odkrywanie Ameryki, ale wprowadzenie sprawdzonych w różnych krajach rozwiązań, np. spółdzielczych giełd rolnych.

Tymczasem rolnicy co cztery lata słyszą o nowych pomysłach i strategiach, które ostatecznie nie są realizowane — mówi Andrzej Gantner. Marian Sikora zna giełdy w krajach zachodnich. Jego zdaniem, mniejsze gospodarstwa potrafią jednak być konkurencyjne.

— Mniejsi producenci zbóż, którzy nie mają magazynów i zorganizowanej dystrybucji, tylko zaopatrują bezpośrednio miejscowe paszarnie i młyny, często sprzedają taniej niż duże grupy — twierdzi szef RFBZPR.

OKIEM EKSPERTA

Eksport napędza wydajność

ROBERT MROCZEK

ekspert Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej

O wzroście wydajności, mierzonej produkcją sprzedaną, decyduje w dużej mierze rosnący eksport polskich produktów spożywczych. Sprzyjają mu inwestycje w maszyny i urządzenia. Rynek wewnętrzny natomiast, ze względu na spadek popytu, był w ostatnich latach najczęściej czynnikiem hamującym rozwój. To, w jakim stopniu firmy będą musiały zwiększać efektywność w przyszłości, zależy w dużej mierze od czynników zewnętrznych — rozwoju wszelakich relacji handlowych, w tym umów handlowych z Kanadą i USA.

TRZY PYTANIA DO JANA FILIPA STANIŁKI, ZASTĘPCY DYREKTORA DEPARTAMENTU INNOWACJI W MINISTERSTWIE ROZWOJU

Z politycznym wsparciem

1. Różnice w efektywności rolników i przetwórców widoczne są od lat i od lat się o nich mówi. Na niedawnym spotkaniu z branżą spożywczą powiedział pan, że ministerstwo dostrzega ten problem. Co dalej?

Efektywność produkcji żywności można osiągnąć na dwa sposoby: dzięki skali albo specjalizacji. Specjalizację osiąga się dzięki wysokiej technologii albo bardzo dokładnemu dostosowaniu produktu do potrzeb klienta. Oznacza to kierowanie się w stronę rynków z wyrafinowanymi odbiorcami, gotowymi zapłacić więcej. Grupy spożywcze działające w Polsce są najnowocześniejszymi zakładami pod względem parku maszynowego, ale nie mają światowej skali, nie biorą udziału w akwizycjach i przejęciach na globalnym poziomie. Są jednak wystarczająco konkurencyjne, by bić się o sprzedaż na wielu rynkach zagranicznych. Nie można tego powiedzieć o polskich rolnikach. Są w niskim stopniu sprofesjonalizowani, co oznacza m.in. niskie nasycenie wiedzą, w tym technologią. Pytanie, jak my, jako władza polityczna, jesteśmy w stanie oddziaływać, żeby dywergencja w produktywności mogła się zmniejszać.

2. Właśnie, jak?

Łącząc przetwórców z rolnikami we wspólnych projektach. Po jednej stronie będzie silna grupa spożywcza, która podzieli się wiedzą, technologią, kompetencjami i standardami z grupą rolników, która będzie po drugiej stronie. Zwiążą się kontraktami długoterminowymi, które umożliwią rolnikom uzyskanie kredytów na inwestycje, by unowocześnić gospodarstwa, wprowadzić standardy i produkować z gwarancją odbioru po ustalonej cenie, bez obaw o zarobek. To nie wizja, ale rzeczywistość. Takim projektem jest przygotowany przez Cedrob plan budowy dużej drugiej nogi biznesu opartej na krajowym surowcu wieprzowym. W odbudowę pogłowia trzody chlewnej ma się zaangażować kilkuset rolników. Projekt, którego koszt to 3 mld zł, ubiega się o finansowanie z PFR. Mamy nadzieję, że zainspiruje innych.

3. Są kolejne pomysły?

Na razie żadne do nas nie dotarły, mogą jednak liczyć na polityczne wsparcie. Decyzja należy do przedsiębiorców, to kwestia ambicji, wizji i ryzyka.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Rolnictwo / Świat coraz szybciej ucieka rolnikom