Świat IT potrzebuje humanistów

opublikowano: 20-01-2019, 22:00

Kierunków społecznych nie można dłużej traktować jak biednego kuzyna nauk ścisłych: technologii, finansów i biznesu – one są duszą ich wszystkich

Jak nie produkować bezrobotnych absolwentów wyższych uczelni? Japończycy znaleźli sposób: od kilku lat wygaszają kierunki humanistyczne i społeczne, a promują naukami ścisłymi. Argumentacja jest prosta: zważywszy na cele rozwojowe kraju, nie potrzeba nam kolejnych socjologów, antropologów kultury i mediewistów, przydadzą się natomiast reprezentanci dziedzin przyrodniczych i technicznych — biolodzy, inżynierowie budowy maszyn, architekci krajobrazu. Musimy też wykształcić armię ekspertów od IT.

Czasy cyfrowej transformacji lubią inżynierów, programistów i
technokratów, ale niezbędni są też humaniści, którzy wytłumaczą nam świat
zmieniający się pod wpływem technologii — mówi Martyna Wójcik, trener w firmach
Sages i Kodołamacz.
Zobacz więcej

DWIE STRONY:

Czasy cyfrowej transformacji lubią inżynierów, programistów i technokratów, ale niezbędni są też humaniści, którzy wytłumaczą nam świat zmieniający się pod wpływem technologii — mówi Martyna Wójcik, trener w firmach Sages i Kodołamacz. Fot. Marek Wiśniewski

Antyhumanistyczne podejście, wspierane przez japoński rząd, budzi kontrowersje. Łatwo jednak zrozumieć tamtejszych polityków chcących wydobyć swój kraj z wieloletniej zapaści gospodarczej-intuicja podpowiada, że pomogą w tym raczej przedstawiciele „praktycznych” kierunków niż jajogłowi intelektualiści. Jakie studia i modele kształcenia są dla gospodarki niezbędne, a z których zrezygnować?

Elita nowego świata

O zmianach w edukacji rozmawiają decydenci na całym świecie. Także w Polsce, która przechodzi rewolucję cyfrową. Z jej powodu rozchwytywani są doświadczeni programiści. Według StackOverflow, brakuje nam 50 tys. takich fachowców.

— W najbliższych latach nie osłabnie zainteresowanie rozwojem oprogramowania. Na brak ofert pracy nie będą narzekać programiści, analitycy, testerzy i architekci aplikacji. O swoją przyszłość mogą też być spokojni specjaliści od przetwarzania danych. W zawodowej elicie znajdzie się też każdy, dla kogo nie jest obce uczenie maszynowe, sztuczna inteligencja czy data science. Rosną możliwości internetu rzeczy i wirtualnej rzeczywistości, co jest dobrą wiadomością dla ekspertów umiejących projektować, wdrażać i dbać o bezpieczeństwo takich rozwiązań — wymienia Martyna Wójcik, trener w firmach Sages i Kodołamacz, mająca wieloletnie doświadczenie w rekrutacjach IT.

Kto już teraz zalicza się do kręgu uprzywilejowanych? Odpowiedź przynosi najnowszy raport No Fluff Jobs, portalu z ofertami pracy dla branży IT, według którego najbardziej pożądani i najlepiej opłacani są programiści — i w najbliższej przyszłości to się nie zmieni. W 2018 r. w serwisie tym pojawiło się najwięcej ogłoszeń zawierających określenia „backend”, „fullstack” i „frontend” (odpowiednio 34, 20 i 17 proc.). Dla niewtajemniczonych: różnica między programistą backendowym a frontendowym jest taka, jak między deweloperem a wykończeniowcem — pierwszy postawił fundamenty i piętra, zapewnił instalację wodną i gazową, windę, schody i garaż podziemny, drugi zaś odpicuje dom tak, że natychmiast pochwalimy się nim rodzinie. W świecie IT backendowiec zbiera, przetwarza i analizuje dane, a frontendowiec dba o ich prezentację. Natomiast fullstackowiec to człowiek orkiestra — gdyby działał w budowlance, równie dobrze znałby się na stawianiu, jak wykańczaniu budynków. Co się tyczy najczęściej występujących w ofertach technologii — w zeszłym roku były to kolejno Android, Java i JavaScript (11,8, 8,7 i 8,3 proc.). Poza podium znalazły się Python, C++ i PHP (7,3, 6,6 i 6,1 proc.).

— Nasze dane są podstawą do formułowania prognoz na ten rok. Popularne w ostatnich latach specjalności i technologie będą zapewne jeszcze ważniejsze. Weźmy platformę Android, która odnotowała 106 proc. wzrostu rok do roku — komentuje Tomasz Bujok, dyrektor zarządzający No Fluff Jobs.

Natomiast Dawid Bałut, szef TestArmy CyberForces, spodziewa się dalszych podwyżek w branży, co tłumaczy walką o talenty, którą spółki z polskim kapitałem toczą z oddziałami firm zagranicznych, równoważąc skromniejszy budżet pomysłowością programów motywacyjnych. — Jednym z częstych benefitów będzie praca zdalna, która jest przyszłością sektora IT, szczególnie w kontekście oczekiwań młodych — mówi Dawid Bałut.

Kwestia równowagi

Czy odejście od humanistyki to dobry kierunek? Niekoniecznie. W 2015 r. najważniejsze japońskie uniwersytety — w Tokio i Kioto — zignorowały wezwanie rządu, a jeden z rektorów określił polityków „antyintelektualistami”. Nawet branża IT podkreśla, że potrzebuje absolwentów studiów humanistycznych i społecznych. Co więcej, każdy programista powinien mieć coś z humanisty — szerokie horyzonty myślowe i zapał do dyskusji.

Zdaniem Martyny Wójcik kompetencje techniczne nie wystarczą. Powinny iść w parze z umiejętnościami miękkimi, które pozwalają na efektywną współpracę i komunikację. Efektywny specjalista IT — argumentuje — rozumie wymagania biznesu i wie, jak rozmawiać z klientem, przedstawiać mu swoje koncepcje i racje.

— Standardem staje się praca w wirtualnych, międzynarodowych zespołach przy wsparciu narzędzi IT. Te na niewiele się zdadzą, jeśli pracownikowi zabraknie inteligencji emocjonalnej i społecznej — przekonuje Martyna Wójcik.

Koncentracja i wszechstronność, profesjonalizm i emocje, technologie i humanistyka — kompetencje na miarę XXI w. to pary dopełniających się umiejętności. Gdy gospodarka (lub firma) jedną z tych stron przedłoży nad drugą, straci równowagę.

50 tys. Tylu brakuje programistów w Polsce według szacunków StackOverflow.

13 tys. zł Tyle w ubiegłym roku średnio zarabiał programista biegły w technologii Scala — wynika z raportu No Fluff Jobs.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu