Świat z perspektywy aluminium

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2025-03-11 20:00

Gdy rynki drżą przed wojną handlową, w przemyśle widać coraz więcej sygnałów poprawy. Tak jest na przykład w branży aluminium. Czy będą jak płomień na wietrze?

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

To, co widać w danych makroekonomicznych i to, co słychać w biznesie nie zawsze ze sobą współgra. Ale tym razem widzę harmonię. Indeks PMI dla przetwórstwa pokazuje, że w Polsce po 34 miesiącach stagnacji zaczęło się lekkie ożywienie w produkcji. Takie same wrażenia odniosłem ze spotkania producentów i kooperantów z branży aluminiowej, organizowanego przez Polskie Stowarzyszenie Aluminium. Jest to branża dostarczająca materiały dla wielu innych sektorów gospodarki, stąd sygnały z niej płynące obserwuję z zainteresowaniem. Raz na kilka miesięcy pokazuję na spotkaniu moją ocenę sytuacji makroekonomicznej, a jednocześnie słucham głosów z firm – zawsze wyłania się z tego interesujący obraz. Oto kilka wniosków.

Wiele firm, choć oczywiście nie wszystkie, widzi poprawę w zamówieniach po kilku latach stagnacji. Choć jest to poprawa relatywna. „Rok temu byłem bardzo pesymistyczny, dziś mam neutralne nastawienie” – mówił jeden przedsiębiorca i można powiedzieć, że taki jest wydźwięk większości głosów, które słyszałem. Taka ocena sytuacji bardzo współgra z tym, co czytamy w badaniach PMI dla całego przetwórstwa: „Firmy z sektora wytwórczego zaraportowały poprawę warunków na rynkach, a także ożywienie gospodarcze. Tempo ekspansji było jednak marginalne (...). Wzrost nowych zamówień, który w lutym odnotowano dopiero trzeci raz w ciągu ostatnich trzech lat, odzwierciedlała wyższa produkcja. Należy jednak zauważyć, że tempo wzrostu było tylko umiarkowane”.

Rynki eksportowe, a szczególnie niemiecki, są oceniane wciąż negatywnie, natomiast lepsze sygnały płyną z kraju. To też pokazują dane na temat sprzedaży aluminium. W ostatnich miesiącach 2024 r. rynek krajowy rósł w stosunku rocznym w tempie ponad 6 proc., a eksport spadał w tempie prawie 10 proc. Z perspektywy makroekonomicznej w tym roku możemy oczekiwać poprawy dwóch najważniejszych komponentów popytu krajowego. Z jednej strony dynamika konsumpcji, a szczególnie sprzedaży detalicznej, powinna się zwiększyć dzięki redukcji skłonności do oszczędzania gospodarstw domowych. Z drugiej strony inwestycje powinny przyspieszyć dzięki dużym nakładom sektora publicznego.

Amerykańskie cła nie są oceniane jako bezpośrednie zagrożenie dla popytu na wyroby aluminiowe, ponieważ ekspozycja europejskich producentów, a już polskich szczególnie, na USA jest ograniczona. To zresztą potwierdza bardziej ogólną obserwację, że wprowadzając wysokie cła Amerykanie szkodzą bardziej sobie niż innym krajom – są uzależnieni od importu nieprzetworzonego aluminium, więc będą musieli płacić wyższe ceny. Odczują to amerykańscy konsumenci, a wyższa inflacja może też kraj kosztować wyższe stopy procentowe. Dlatego w ostatnich dniach amerykańskie akcje tracą znacznie bardziej niż europejskie.

W krótkim okresie, paradoksalnie, wojna celna może producentom pomagać. Zaburzenia przepływów towarowych prowadzą do spekulacyjnego wzrostu cen aluminium na giełdach, ponieważ mogą spowodować braki surowca, co z kolei może podnosić popyt na zapasy. Kiedy USA wprowadzały cła na aluminium w 2018 r. ceny na londyńskiej giełdzie LME przejściowo wzrosły. W takich warunkach marże producentów w niektórych segmentach rynku mogą się poprawić. I rzeczywiście słychać opinie, że wzrost cen na LME jest odbierany pozytywnie.

Można też odnieść wrażenie, że producenci przemysłowi – ci z branży aluminiowej, ale nie tylko – liczą, że wraz z zaostrzeniem wojen handlowych Unia Europejska będzie bardziej skłonna do obrony europejskiego rynku przed Chinami. Że Komisja Europejska nie będzie już ostatnim światowym rycerzem wolnego handlu – z punktu widzenia całej gospodarki może być to zła zmiana, ale z punktu widzenia niektórych jej części korzystna.

Ale ostatecznie wojna handlowa oczywiście budzi też obawy. Przede wszystkim, może zaostrzyć problem braku złomu na europejskim rynku, czyli ważnego surowca pozwalającego obniżyć emisje gazów cieplarnianych i tym samym produkować znacznie taniej niż przy wykorzystaniu aluminium pierwotnego. USA bowiem zwolniły złom z ceł i będą go zasysać. Unia Europejska zaś generalnie cierpi na wypływ surowca jakim jest złom i niewykluczone, że wkrótce Komisja Europejska może zaproponować jakieś ograniczenia eksportowe w tym zakresie. Ponadto wojna celna może ostatecznie wpłynąć na niższą dynamikę aktywności gospodarczej, w tym niższe inwestycje, co dla producentów materiałów długim okresie nie będzie korzystne. Jeżeli zaś USA znajdą się w recesji już w tym roku, implikacje dla koniunktury w Europie mogą być negatywne.

Sytuacja wygląda jak płomyk zapalony na wietrze. Jest lepiej, ale otoczenie jest wyjątkowo niebezpieczne.

Możesz zainteresować się również: