Wahania na rynkach walutowych komplikują życie dystrybutorom bakalii, których biznes opiera się na imporcie. — Tym bardziej że trwają właśnie negocjacje dotyczące zakupu surowców na święta Bożego Narodzenia. Wyższe ceny zakupu oznaczają, że bakalie w sklepach będą droższe. Zwyżkę szacuję średnio na 10 proc. — mówi Leszek Wąsowicz, prezes i główny akcjonariusz Helio.
Walka o rynek – też
Poza przygotowaniami do szczytu sezonu, Helio walczy o nowe segmenty rynku. Zgodnie z zapowiedziami, atakuje sektor biznesowy (obecnie specjalizuje się w detalu). — Od sierpnia pracujemy nad ofertą. Kierujemy ją przede wszystkim do dużych piekarni, cukierni oraz firm zaopatrujących te podmioty — tłumaczy Leszek Wąsowicz. Ma nadzieję, że docelowo segment biznesowy będzie dawał firmie około 30 mln zł przychodów rocznie (obecnie roczne przychody Helio to około 80 mln zł).
— W pierwszym roku postaramy się osiągnąć około 20 mln zł sprzedaży — zapowiada Leszek Wąsowicz. W segmencie biznesowym prym wiedzie na polskim rynkuAtlanta Poland, generująca ok. 170 mln zł przychodów rocznie. Już wcześniej zapewniała, że nie boi się mniejszego rywala, wchodzącego na jej poletko. Helio ma zresztą apetyt również na poletko Bakallandu. — Analizujemy segment przekąsek impulsowych [sprzedawanych w małych saszetkach w kioskach
i na stacjach benzynowych — red.]. Zobaczymy, czy jest dla nas miejsce — twierdzi Leszek Wąsowicz. Przejęć Helio nie planuje. Myśli za to, co produkować w „starym” zakładzie, który stoi nieużywany po przeprowadzce firmy do nowego.
— Czeka go gruntowna modernizacja, a potem uruchomimy produkcję, pozostającwciąż w segmencie bakalii. Różne pomysły chodzą nam po głowie — zapewnia Leszek Wąsowicz. Przejęcia nie interesują też na razie Bakallandu. — W najbliższym czasie stawiamy na rozwój organiczny — deklaruje Marian Owerko.
Popyt i tak będzie
Na zmiany kursów walutowych wrażliwy jest też Bakalland, największy dystrybutor bakalii w Polsce. Choć mniej niż kiedyś. — Decyzja o budowaniu drugiej nogi biznesu, opartej na surowcach produkowanych w Polsce i następnie eksportowanych, była słuszna. Obecne wahania walutowe nas cały czas, niestety, dotyczą, ale już mniej. Nasza spółka Bio Concept Gardenia kupuje owoce miękkie w Polsce i w 80 proc. eksportuje, a Pifo Eko Strefa kupuje w kraju mąki i ziarna, a eksportuje połowę — mówi Marian Owerko, prezes i akcjonariusz Bakallandu.
Szacuje, że podwyżki wynikające ze zmian ceny surowców i kursu wymiany waluty wyniosą od kilku do kilkunastu procent. — Mimo to jestem spokojny o sezon świąteczny. Od strony popytowej nie grożą nam żadne niespodzianki, ponieważ Boże Narodzenie to przecież tradycyjnie okres zakupu droższych i lepszych jakościowo bakalii — wyjaśnia Marian Owerko.