Światowe giełdy mobilizują krajowych inwestorów

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 1998-11-24 00:00

Światowe giełdy mobilizują krajowych inwestorów

JEDNAK W DÓŁ: Pomimo że warszawska giełda zanotowała wczoraj wzrosty indeksów, towarzyszył temu spadek obrotów, co nie jest niestety najlepszym sygnałem na przyszłość.

Pierwsza w tym tygodniu sesja na warszawskiej giełdzie przyniosła kontynuację piątkowych wzrostów. Tak jak się można było spodziewać, nasza giełda poszła za ciosem i dołączyła do zagranicznych parkietów. Pod tym względem pozostała jednak nieco w tyle, gdyż nie zdążyła na początek tamtejszej fali wzrostowej. Zeszłotygodniowe zwyżki wartości indeksów największych światowych giełd były odpowiedzią na obniżenie stóp procentowych przez amerykański Fed, a także wynikały z uspokojenia napiętej sytuacji w Japonii i Brazylii. Znalazło to swoje przełożenie również w Warszawie, choć z kilkudniowym opóźnieniem. Owoce tego zbieramy więc dopiero teraz.

OBECNE wzrosty nie są jednak poparte żadnymi silnymi fundamentami. Abstrahując od sytuacji na światowych parkietach, nasza giełda ze względu na czynniki makroekonomiczne, jakie pojawiły się w ostatnich dniach, praktycznie nie ma żadnych szans na długotrwałe wzrosty. Do takiego poglądu skłania się chyba coraz większa liczba ekonomistów, czemu dają wyraz w swoich komentarzach. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów będących przyczyną wielu polemik jest sprawa inflacji.

WIĘKSZOŚĆ analitków spodziewa się, że w listopadzie zostanie utrzymane tempo jej zbijania. Przy obecnym stanie naszej gospodarki jest to jednak pod pewnymi względami zjawisko niezbyt korzystne. Wynika to z faktu, że tłumienie procesów inflacyjnych, z jakimi mamy w danej chwili do czynienia, spowodowane jest głównie umacnianiem się złotego. Stały wzrost jego wartości z jednej strony powinien cieszyć, z drugiej zaś niepokoi. Zdaniem specjalistów, kurs złotego nie odpowiada bowiem jego realnej wartości i jest znacznie zawyżony. Tym samym ma ogromny wpływ na pogłębianie się deficytu w handlu zagranicznym, który siegnął już ponad 14,1 mld dolarów. Drogi złoty powoduje znaczny spadek konkurencyjności polskich wyrobów i zmniejszenie dopływu walut obcych, co z kolei rozstraja tak budżet państwa, jak i bilans płatniczy kraju. Te niepokojące sygnały powinny już w niedługim czasie znaleźć swoje odbicie na giełdzie. Jednak na razie inwestorom dopisuje jeszcze optymizm.

W TRAKCIE poniedziałkowej sesji na rynku dominował popyt. Konsekwencją tego był wzrost kursu większości akcji. W sumie na wszystkich rynkach 117 akcji zwiększyło swoją wartość, 47 zanotowało spadki, a 28 nie zmieniło ceny od piątku. Najwięcej, bo aż o 2,1 proc., wzrósł indeks największych spółek WIG 20. Przy równoczesnym zwiększeniu się obrotów na tych spółkach (np. Elektrim 12 mln zł, Handlowy 11 mln zł) może to świadczyć o powrocie zainteresowania polskimi blue chipami. Nieco mniejszą zwyżkę odnotował WIG (+1,6 proc.). Najsłabiej wypadł indeks MIDWIG grupujący średnie spółki, który wzrósł tylko o 0,5 proc. Nie poszczęściło się natomiast posiadaczom akcji Narodowych Funduszy Inwestycyjnych. Cena papierów tylko jednego funduszu (Magna Polonia) wzrosła, a ośmiu spadła. Reszta nie odczuła zmiany koniunktury. Była to zapewne reakcja na zeszłotygodniowe wzrosty, które spowodowane zostały korzystnymi dla funduszy rozwiązaniami prawnymi.

PO PIĄTKOWYM załamaniu znowu podrożały Powszechne Świadectwa Udziałowe. Za jeden papier trzeba było zapłacić 72 zł, czyli o ponad 4 proc. więcej niż w końcu ubiegłego tygodnia.

PONIEDZIAŁKOWE transakcje pakietowe stały pod znakiem dwóch spółek: Amerbanku i Murawskiego. Amerbank wyceniony został o 16,6 proc. poniżej ceny z fixingu, a właściciela zmieniło prawie 190 tys. akcji o wartości nieco ponad 5,8 mln zł. Transakcje te są zapewne wynikiem zainteresowania dwu niemieckich banków Amerbankiem. Druga spółka — Murawski — kosztowała w pakietach o 9,2 proc. mniej niż w notowanich, a sprzedano 135 tys. jej akcji.