Dzisiaj rada nadzorcza Światowita, producenta sprzętu gospodarstwa domowego, rozważy projekt prywatyzacji spółki, polegający na jej podziale i sprzedaży wydzielonych segmentów produkcji.
Zarząd Światowita z Myszkowa, produkującego sprzęt gospodarczy i AGD, przedstawił własny projekt przekształcenia. W piątek zbiera się rada nadzorcza spółki, która m.in. ma rozważyć opcję sprzedaży fabryki w częściach.
Zdaniem Mariusza Cierpisza, prezesa zakładu, łatwiej będzie znaleźć inwestorów na poszczególne działy produkcji niż jednego, który zapłaci za całą firmę.
— Produkujemy naczynia emaliowane, pralki wirnikowe Frania i kuchnie gazowe. Trudno będzie znaleźć chętnego na cały zakład — mówi Mariusz Cierpisz.
Przygotowywana jest też wyprzedaż niepotrzebnych aktywów.
— Mamy dużo zbędnego majątku, np. oczyszczalnię ścieków. Musimy jednak zadbać o to, żeby żadna linia produktowa nie pozostała „na lodzie”. Ta do produkcji pralek Frania wydaje się najatrakcyjniejsza. Chociaż ich sprzedaż spada, to w ubiegłym roku zarobiliśmy na nich 21 mln zł — przekonuje szef Światowita.
PZU NFI Management, w którego portfelu jest Światowit, rozważał sprzedaż zakładu dużej firmie AGD. Na inwestycję nie zdecydował się żaden z potencjalnych kandydatów — słoweńska Gorenje i szwedzki Electrolux. Przez kilkanaście miesięcy rynek AGD notował spadek — to zniechęcało do inwestycji. Podobnie jak różnorodność produktowa Światowita.
— Firma przespała kilka lat i teraz musi walczyć o przetrwanie. Rok temu rozpoczęliśmy produkcję tanich kuchni gazowych. W tym roku uruchomiliśmy linię suszarek do bielizny, którą dostaliśmy od szkockiej firmy Norfrost — tłumaczy Mariusz Cierpisz.
Spółka nieźle sobie radzi na rynku obok dużych producentów, takich jak Zanussi, Amica, Whirl- pool, Wrozamet, Polar.
— Nie stać nas na budowanie wielkich strategii rozwoju, bo wszystkie inwestycje przeprowadzamy za własne pieniądze. Staramy się jednak rozwijać produkcję komplementarnych i tanich wyrobów — dodaje szef fabryki.
W 2000 r. spółce nie udało się zrealizować planów sprzedaży.
— Rynek kuchni nie rozwijał się i ceny spadły. Udało nam się wypracować 59 mln zł obrotu. W tym roku będzie to około 55 mln zł, bo sprzedaż kuchni jeszcze nie wzrośnie— mówi Mariusz Cierpisz.
Innego zdania jest Przemysław Grodzki, szef marketingu w Amice.
— Liczymy, że do końca roku sprzedaż wróci do swojego stałego poziomu 500-600 tys. sztuk — mówi Przemysław Grodzki.