Świetne dane o PKB. Jaki jest bilans ryzyka na najbliższy rok?

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2022-01-31 18:41

Wzrost gospodarczy w Polsce przekracza 7 proc. Wkrótce będzie jednak wyraźnie niższy. Oto bilans szans i zagrożeń na najbliższy rok.

Koniec 2021 r. w polskiej gospodarce był bardzo mocny. Widać to było już w danych miesięcznych, a teraz potwierdziły to również dane o PKB. Jest to jednak trochę jak spojrzenie we wsteczne lusterko. Ten rok będzie gorszy, przychodzi bowiem czas zapłaty za wysoką inflację. Pytanie, jak wysoka będzie to cena? Rozbiję szanse i ryzyko na czynniki pierwsze, żeby ułatwić zrozumienie sytuacji. Nie widziałbym powodu do nadmiernego pesymizmu, gdyby nie jeden czynnik: zacieśnienie monetarne, które wygląda jak sznur mogący albo przydusić cykl, albo go wręcz powiesić.

W poniedziałek poznaliśmy wstępne dane o PKB za 2021 r. Możemy próbować wysupłać z nich to, co najważniejsze, czyli szacunki dotyczące czwartego kwartału (co działo się wcześniej, już wiemy). Na podstawie danych GUS można szacować, że PKB w czwartym kwartale wzrósł o ok. 7,2 proc. r/r, konsumpcja prywatna o ok. 8,2 proc., a inwestycje o ok. 11,8 proc.

W strukturę zagłębię się, gdy GUS poda dokładniejsze dane. Na razie można ograniczyć się do konstatacji, że dane są bardzo mocne i lepsze od oczekiwań formułowanych przed kilkoma miesiącami, choć pewną słabością gospodarki jest fakt, że inwestycje są wciąż niższe niż pod koniec 2019 r. Może to wynikać ze słabości inwestycji publicznych, bo inwestycje dużych firm rosną solidnie.

Dwa czynniki od strony popytowej pomagały rozwijać się gospodarce w nadzwyczajnie szybkim tempie. Jednym z nich była akumulacja zapasów przez firmy, które chronią się w ten sposób przed zaburzeniami w łańcuchach dostaw. Drugim – niskie realne stopy procentowe, które podbiały popyt krajowy. Do tego zestawu można by jeszcze dodać mocny napływ inwestycji zagranicznych.

Najważniejsze pytanie brzmi: co dalej? Podzielę czynniki wpływające na gospodarkę na pozytywne i negatywne.

Wśród pozytywów na pierwszy plan wysuwają się przede wszystkim wysokie inwestycje zagraniczne, które skutkują nie tylko bezpośrednim popytem inwestycyjnym, ale będą również przynosiły efekt w postaci wysokiego wzrostu eksportu. To jest zaś elementem szerszego obrazka rozpędzającego się cyklu inwestycyjnego firm. W czasie pandemii wiele projektów zostało wstrzymanych i teraz są one realizowane. Do tego dochodzi normalny cykl odtwarzania i rozbudowy kapitału produkcyjnego.

Do inwestycji prywatnych możemy dodać inwestycje publiczne, które powinny ruszyć w całej Europie z powodu realizacji programu odbudowy Unii Europejskiej. Mamy wprawdzie problemy z uzyskaniem pieniędzy z UE, ale popyt w krajach Europy Zachodniej powinien wspierać polski eksport.

Koniunktura w Europie powinna być czynnikiem sprzyjającym polskiej gospodarce. Europa ma wciąż dużo do nadrobienia po pandemii, nie prowadzi tak mocnego cyklu zacieśnienia polityki pieniężnej jak USA i powinna korzystać na ożywieniu w motoryzacji.

Wśród czynników negatywnych na pierwszy plan wysuwają się stopy procentowe. W Polsce stopa referencyjna NBP może wzrosnąć wkrótce do 4-5 proc. (wobec 2,25 proc. obecnie), co bardzo mocno obniży potencjał zakupowy konsumentów i może zatrzymać niektóre projekty inwestycyjne – szczególnie w mieszkaniówce. Na razie ten czynnik wciąż nie jest jeszcze w pełni odczuwany, ponieważ bank centralny wykonał dopiero część planowanego ruchu.

Kolejnym czynnikiem obniżającym wzrost gospodarczy będą wysokie ceny energii, które ograniczą realną dynamikę płac i mogą zmniejszyć skłonność do inwestowania w niektórych branżach.

Trzeba też pamiętać o spowolnieniu w Chinach i USA, dwóch największych gospodarkach świata. Szczególnie Stany Zjednoczone będą ważnym elementem równań makroekonomicznych, ponieważ wkrótce rozpocznie się tam cykl podwyżek stóp procentowych. Istnieje ryzyko, że Fed naciśnie pedał hamulca tak mocno, że hamowanie Stanów i całej światowej gospodarki odbędzie się z piskiem opon.

Jaki jest bilans tych wszystkich czynników? Na razie nie widać jeszcze zjawisk recesyjnych. Zatrudnienie rośnie, bezrobocie spada, nastroje firm nie są złe. W największe turbulencje, związane głównie z zacieśnieniem monetarnym, dopiero jednak wchodzimy.