Święto pracy ograniczyło aktywność inwestorów

Piotr Kuczyński
opublikowano: 2004-09-07 00:00

W USA piątek przed długim weekendem musiał zaowocować sesją o małych obrotach, i tak też się stało. Dane z rynku pracy były neutralne. Zweryfikowano wzrost zatrudnienia w lipcu. W sierpniu przybyło 144 tys. miejsc pracy, ale potrzeba co najmniej 250-300 tys. co miesiąc, by bezrobocie nie rosło. I nie sugerujmy się spadającą stopą bezrobocia. Nawet Fed lekceważy dane z sondażu 60 tys. gospodarstw domowych — to próbka ledwo 0,05 proc. wszystkich rodzin. Ale nic dziwnego, że po zakończonej konwencji Republikanów rynek wziął dane za dobrą monetę. Poza tym pocieszał się, że wzrósł subindeks zatrudnienia w indeksie ISM sektora usług.

Psuły nastroje informacje z Intela, który obniżył prognozy. Miało to negatywny wpływ na Nasdaq, ale reszta rynku praktycznie nie zareagowała, choć ostrzeżenia spółki dostarczającej produkty wielu producentom świadczą o tym, że problemy będzie miała cała gospodarka światowa. Dzisiaj zapewne też nic wielkiego się nie wydarzy. Znowu nie będzie ważnych danych makro, jedynie raport Challengera na temat zwolnień planowanych w amerykańskich spółkach. Nie oczekiwałbym mocnej reakcji, chyba że okaże się wyjątkowo zły lub dobry. Rynek będzie czekał na jutrzejsze wystąpienie Alana Greenspana, a to może inwestorów paraliżować.

Skoro mamy tak spokojny początek tygodnia, to wróćmy jeszcze do makroekonomicznego obrazu gospodarki. Wczoraj pisałem o obligacjach, ale co zrobić z indeksem surowców (CRB)? Odbił się od dolnego ograniczenia kanału wzrostowego i chce rosnąć. Tymczasem w Chinach na razie spowolnienia gospodarki nie widać. Analitycy obserwują Baltic Dry Index, który mierzy koszt transportu surowców. Indeks ten szybko spadał od początku tego roku, a od wiosny gwałtownie rośnie. W sierpniu wzrósł do najwyższego poziomu od czterech miesięcy. Ponieważ największym importerem surowców są Chiny, to analitycy interpretują ruchy indeksu jednoznacznie: tamtejsza gospodarka zwalnia bardzo powoli.

Jeśli taka sytuacja się utrzyma, to surowce będą nadal drożały. Surowce drożeją, inflacja spada? Z tego wynikałoby, że spółki będą musiały albo znacznie ograniczyć zyski, albo znowu mocno oszczędzać, redukując zatrudnienie. A redukcja zatrudnienia oznacza zmniejszenie siły nabywczej społeczeństwa i kółko się zamyka. Ale jest i inna możliwość: indeks może przechodzić korektę typu ABC i teraz jest we wzrostowej fali B, która niedługo powinna się kończyć. A jeśli tak, to czeka nas jeszcze spadkowa fala C, czyli gwałtowne spowolnienie gospodarki. Tak czy inaczej, w dłuższym terminie niewesoło to wygląda.

Na naszym rynku inwestorzy zagraniczni wyraźnie zmniejszyli aktywność już pod koniec tygodnia. Wczoraj nie można było oczekiwać, że nagle ją zwiększą — święto w USA wszystkich hamowało. W tej sytuacji gra koncentrowała się na kilku mniejszych spółkach, ale przed powrotem zagranicznych inwestorów gracze usiłowali selektywnie kupować również duże spółki. Obrót jednak był znikomy.

W średnim terminie przed naszym rynkiem otwiera się droga węgierska: małe zmiany indeksów przy utrzymaniu trendu wzrostowego. Teoretycznie jesteśmy w ważnym punkcie, bo WIG20 naruszył opór, ale po pierwsze, naruszenie nastąpiło na śmiesznie małym obrocie i jest zupełnie bez znaczenia, a po drugie, nie ten indeks jest najważniejszy. Ważne, że WIG spokojnie rośnie, a indeks cenowy bije rekordy. Jest przy tym mały problem z tym drugim: oscylator Ultimate wszedł już w strefę wykupienia. To tylko ostrzeżenie, bo akurat na tym indeksie Ultimate potrafi przez czas dłuższy przebywać w strefie wykupienia. Na rynku nie widać nawet krótkoterminowych sygnałów sprzedaży, i to jest najważniejsze.