Swimmo chce wypłynąć na szerokie wody

Marta Bellon
opublikowano: 2015-04-17 00:00

Polski zegarek dla pływaków poszuka finansowania wśród internautów.

Jego twórcy nie działają w ciemno — mają już za sobą poważne sukcesy biznesowe.

W WODNYM ŚWIECIE:
W WODNYM ŚWIECIE:
Smartfona czy innego urządzenia elektronicznego nie weźmiemy ze sobą na basen. Nasz inteligentny zegarek pokonuje ograniczenia, jakie woda rzuca elektronice — mówi Mateusz Heleniak, szef Swimmo.
Wojciech Robakowski

Polacy znów podejmują wyzwanie Kickstartera. W środę ruszyła kampania crowdfundingowa Swimmo — inteligentnego zegarka (ang. smartwatch) dla pasjonatów pływania. Informuje o pokonanym dystansie, monitoruje puls, a nawet spalone kalorie. I pozwala sprawdzić godzinę. Głęboko pod wodą.

Mocny zespół

Za projektem stoi spółka z Poznania — młodych przedsiębiorców z imponującymi zawodowymi życiorysami. Mateusz Heleniak, szef firmy i pomysłodawca inteligentnego zegarka, to ekspert od user experience (UX), zdobywał doświadczenie m.in. w Grupie Allegro. Swimmo to drugi start-up, który współtworzy. Pomagają mu m.in. Tomasz Wątorowski i Michał Bonikowski, twórcy elektronicznej kostki na tablety DICE+, która zyskała globalny rozgłos, oraz Marek Cieśla, współtwórca Sherlybox — urządzenia do współdzielenia plików i inteligentnego portfela Woolet. O sukcesie tego ostatniego pisaliśmy kilka tygodni temu. Tak jak i o kilku innych projektach Polaków, wpisujących się w najnowsze, globalne trendy — internet rzeczy i wearables, czyli elementy garderoby, bazujące na najnowszych technologiach. Według prognoz rynek wearables za cztery lata ma osiągnąć wartość 50 mld USD. Poznaniacy ze Swimmo chcą być jego częścią. Pomysł stworzenia smartwatcha zrodził się 2,5 roku temu z potrzeby doskonalenia techniki pływania.

— Tworząc go, zastanawialiśmy się, dlaczego ludzie pływają. I zdecydowaliśmy się skoncentrować na osobach, które chcą poprawić kondycję — tłumaczy Mateusz Heleniak. Zapewnia, że wkrótce będą mogły to robić bez wychodzenia z basenu czy zatrudniania trenera. Dzięki Swimmo pływak ma pełny obraz przebiegu treningu i może go na bieżąco modyfikować.

— Swimmo wspiera lepiej niż osobisty trener — uważa Mateusz Heleniak.

Osobisty trener

Dzięki funkcji IntensityCoach urządzenie wysyła użytkownikowi sygnały, by płynął szybciej lub wolniej zależnie od wyznaczonego celu. Druga z funkcji — PaceKeeper pomaga w utrzymaniu stałego tempa.

— To szczególnie ważne dla zawodowców czy pływaków aspirujących do grona tych, którzy muszą dbać o to, aby nie zużywać sił zbyt szybko. Musi ich przecież starczyć na cały dystans — tłumaczy założyciel spółki. Swimmo komunikuje się z pływakiem za pomocą zmiennych sygnałów wibracji, informacji wyświetlanych na ekranie oraz połączonej z nim aplikacji na smartfony.

— Ale działa też niezależnie od niej. Jest gotowy do użycia zaraz po wyjęciu z pudełka. Dzięki aplikacji można korzystać natomiast z dodatkowych funkcjonalności — wyjaśnia Mateusz Heleniak.

Sporą innowacją w Swimmo jest autorskie rozwiązanie Rotate & Tap. To technologia, która pozwala sterować zegarkiem przez obrócenie nadgarstka i dotknięcie ekranu. Udogodnień jest więcej. Urządzenie zaprojektowano z myślą o ciągłej pracy pod wodą, zastosowany sensor umożliwia odczytanie pulsu bezpośrednio z nadgarstka. Dzięki aplikacji pozwala dzielić się wynikami i postępami w mediach społecznościowych i serwisach sportowych, np. Endomondo czy RunKeeper. Jest wyposażony w energooszczędny moduł Bluetooth 4.0 i dotykowy, kolorowy ekran OLED, przystosowany do działania pod wodą. Bateria Swimmo wytrzymuje od pięciu do siedmiu dni normalnego użytkowania, ładuje się w 1,5 godziny za pomocą klamry do ładowania. Poznaniacy zamierzają wystartować z masową produkcją Swimmo pod koniec roku, gdy wyślą pierwsze zegarki tym, którzy wsparli akcję crowdfundingową. Najpierw będą celować w rynek polski, amerykański i brytyjski. Obecnie rozmawiają z potencjalnymi dystrybutorami, planują też sprzedaż internetową. Na Kickstarterze chcą zebrać 39 tys. USD. Po dwóch dniach kampanii, gdy oddawaliśmy numer do druku, na koncie mieli ponad 27 tys. USD.

— Akcja na Kickstarterze jest dla nas weryfikacją dotychczasowych działań i atrakcyjności rynkowej gotowego produktu — tłumaczy Mateusz Heleniak.