Świnie zdecydują o Tarczyńskim

opublikowano: 22-08-2017, 22:00

Spadek kursu zbliża go do symbolicznego poziomu. Kontrakt z Biedronką może być szansą, ale też kulą u nogi. Wszystko zależy od prosiaków

Niemal od roku trwa najdłuższy trend spadkowy w giełdowej historii producenta kabanosów. Akcje Tarczyńskiego powoli, ale systematycznie tanieją. Straciły już jedną piątą wartości, a ich wycena zbliża się do 10 zł. Tańsze były tylko w 2014 r. po krótkiej, gwałtownej przecenie. Za obecną przeceną stoją pogarszające się wskaźniki rentowności. W pierwszym półroczu 2017 r. spółka odnotowała wzrost sprzedaży o 20 proc. Zysk ze sprzedaży spadł jednak o 17 proc., a zysk netto o 23 proc. Jedynie EBITDA symbolicznie wzrosła.

— Tym, co powoduje, że sprzedaż nie przekłada się na wyniki, jest cena surowca, a więc mięsa wieprzowego. Tarczyński produkuje wędliny podsuszane, czyli takie, w których 100 gramów wyrobu wymaga ponad 100 gramów mięsa. Spółce jest więc trudno podnosić ceny tak szybko, jak drożeje surowiec — tłumaczy Jakub Szkopek, analityk mBanku.

Czekanie na świńską górkę

Mięso wieprzowe drożeje z dwóch głównych powodów — wzrostu popytu na rynkach europejskich i wzrostu cen zbóż. Ten ostatni spowodował, że hodowcy świń podnieśli ceny tuczników, chcąc zrekompensować sobie wzrost cen pasz. Na to nakłada się presja płacowa.

— Zarząd sygnalizował, że ma problemy z wyższymi kosztami wynagrodzeń — zaznacza Michał Krajczewski, analityk banku BGŻ BNP Paribas. Specjaliści z instytucji finansowych zgodnie jednak twierdzą, że to ceny mięsa wieprzowego zdecydują o kondycji Tarczyńskiego. Analitycy biur maklerskich mają nadzieję, że przecena nadejdzie. Różnią się jednak o kilka miesięcy w określeniu, kiedy się zacznie.

— Wierzę, że we wrześniu będziemy obserwować spadek cen mięsa — mówi Jakub Szkopek. — Wydaje się, że surowiec zacznie tanieć dopiero od 2018 r. — uważa natomiast Michał Krajczewski. Czy do czasu przeceny mięsa kurs spadnie poniżej 10 zł? Tu również opinie są podzielone.

— Przy obecnych tendencjach, dopóki nie będzie kwartału, w którym spółka zanotuje poprawę wyników, nie jest to wykluczone — uważa Michał Krajczewski.

— Nie zakładam takiego scenariusza. Od dwóch lat spółka postawiła na dywidendę. Obecnie jej stopa przekracza 6 proc., a przepływy gotówkowe pozwalają na podtrzymanie wypłat. Druga kwestia, która może stabilizować kurs, to ruchy konsolidacyjne w branży. Animex kupił dwa zakłady Pini, a Madej Wróbel połączył się z Unimięsem i Peklimarem. Nie można więc wykluczyć, że przy jeszcze niższych wycenach Tarczyński ze swoją skalą biznesu spodobałby się jakiemuś graczowi istotnemu w skali Europy. Tym bardziej że sprzedaż ma rozproszoną pomiędzy różnesieci handlowe — tłumaczy Jakub Szkopek.

Biedronka w akcji

Zaledwie we wrześniu 2016 r. Tarczyński zainicjował współpracę z siecią marketów Biedronka. Nową umowę podpisał w styczniu 2017 r. W dużej mierze to temu kontraktowi zawdzięcza wzrost sprzedaży rok do roku, co przy spadku cen mięsa przełoży się również na zyski. Michał Krajczewski uczula jednak na ewentualny wpływ umowy z Biedronką na dywidendy.

— Jedynym pozytywnym aspektem dla kursu jest dywidenda. Ale w związku ze zwiększaniem współpracy z Biedronką spółka będzie potrzebowała kapitału obrotowego oraz inwestycji w moce produkcyjne. Kolejny większy program inwestycyjny musiałby być realizowany kosztem dywidendy — uważa analityk Banku BNP BGŻ Paribas. Dotychczasowe inwestycje spowodowały bowiem, że producentowi kabanosów ciąży też zadłużenie. Wskaźnik długu netto do EBITDA to 4,3.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Świnie zdecydują o Tarczyńskim