Zarząd spółki Sydkraft EC w Słupsku chce ograniczyć wzrost płac i wypłatę trzynastych pensji, zagwarantowanych w pakiecie socjalnym.
Szwedzko-niemiecki koncern Sydkraft, który prawie rok temu za 40 mln zł kupił 51 proc. udziałów w ciepłowni miejskiej w Słupsku, będącej własnością samorządu, zamierza renegocjować pakiet socjalny. Ostateczne rozmowy w tej sprawie mają się odbyć pod koniec sierpnia.
Według Jacka Bieleckiego, szefa Solidarności Sydkraft EC w Słupsku, zarządowi spółki zależy głównie na ograniczeniu wzrostu pensji i wypłaty trzynastki. Nieoficjalnie wiadomo, że zarząd chce także zmian w rozliczaniu godzin nadliczbowych. Zamiast pieniędzy oferuje wolne dni. Ponadto chce uzyskać prawo przesuwania pracowników z jednego miejsca pracy na drugie z możliwością zmiany wysokości pensji.
Pracownicy zakładu obawiają się też zwolnień, choć w firmie pracuje niespełna 260 osób, bo przed sprzedażą udziałów firmę gruntownie zmodernizowano i zrestrukturyzowano, ograniczając m.in. zatrudnienie.
Zarząd spółki propozycje zmian w pakiecie socjalnym motywuje spadkiem rentowności spółki. W ubiegłym roku wyniosła ona jedynie 1,4 proc. Była o 4,4 proc. niższa od rentowności z 2001 r.
Jeszcze przed transakcją zarząd Słupska wynegocjował z przedstawicielami działających w spółce związków zawodowych pakiet socjalny, który w czasie sprzedaży udziałów został zaakceptowany przez Sydkraft.
Obowiązujące warunki pakietu są bardzo korzystne dla pracowników. Przewidują m.in. coroczną podwyżkę płac wyższą o 2 proc. od inflacji, trzynastą pensję oraz gwarantują zatrudnienie w zależności od stanowiska od czterech do ośmiu lat, a w przypadku osób zbliżających się do emerytury nawet do 13 lat. Ponadto zagwarantowano pracownikom wysokie premie prywatyzacyjne oraz 15 proc. udziału w zakładzie.