W maju ceny mieszkań w Sydney wzrosły o 15 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem ubiegłego roku. Rynek nieruchomości wspiera rekordowo niski koszt pieniądza. Bank centralny obniżył w maju stopę procentową do 2 proc., a tymczasem aż 41 proc. pożyczek hipotecznych zaciąganych jest przez inwestorów spekulacyjnych.
- Jeśli patrzy się na cechy bańki nieruchomościowej, to zdecydowanie z takim przypadkiem mamy do czynienia w Sydney – powiedział John Fraser w sprawozdaniu przed komisją parlamentarną.
Mimo to wciąż nie widzi on w zwyżkach na rynku nieruchomości poważniejszego zagrożenia dla sektora finansowego. Banki monitorują swoje zaangażowanie na rynku, zapewnił John Fraser. Przed nazwaniem sytuacji rynkowej „bańką” powstrzymał się jednak wiceprezes banku centralnego Malcolm Edey, według którego to określenie bywa różnie rozumiane.
- Wielu ludzi myśli, że to bańka, uważają tak poważni ludzie i my się zgadzamy, że rynek jest silny, wręcz przegrzany, że to jest ryzykowna sytuacja – powiedział Malcolm Edey komisji parlamentarnej.
