Ogłoszenie dwa tygodnie temu przez Asseco Poland wezwania na 100 proc. akcji Sygnity zaskoczyło rynek. Nikt nie spodziewał się, że rzeszowski gigant zaledwie kilkanaście dni po ogłoszeniu planów debiutów na NASDAQ i konsolidacji grupy będzie chciał dokonać wrogiego przejęcia polskiej firmy numer dwa na rynku IT. I to jeszcze płacą za nią 21 zł, co zostało uznane przez jej akcjonariuszy za cenę wysoko niesatysfakcjonującą.
Wczoraj do podobnego wniosku doszedł zarząd Sygnity. Poinformował, że zaproponowana przez Asseco Poland cena nie uwzględnia wzrostu wartości spółki wynikającej z realizacji strategii i korzyści wynikających z połączenia obu spółek. Konrad Księżopolski, analityk Espirito Santo, zauważa, że zarząd Sygnity, oceniając cenę zaproponowaną w wezwaniu, wypełnił nałożony na niego przepisami obowiązek.
— Nie przesądza to o powodzeniu lub niepowodzeniu wezwania, choć należy pamiętać, że Sygnity to specyficzna spółka, której duża części akcji jest w rękach drobnych akcjonariuszy — mówi Konrad Księżopolski.
Dodaje, że dużo będzie zależało od Asseco i tego, czy zdecyduje się ono na podniesienie ceny w wezwaniu. Takiego kroku jednak nie należy spodziewać się przed początkiem zapisów. Przedstawiciele Asseco Poland nie chcieli komentować stanowiska Sygnity. Warszawska spółka testuje cierpliwość inwestorów, obniżając prognozę wyników na ten rok. Zamiast 650-700 mln zł ze sprzedaży ma mieć 580-620 mln zł. Deklaruje przy tym osiągnięcie rentowności EBIT na poziomie 5-7 proc. Ta informacja nie spotkała się jednak z negatywnym przyjęciem rynku. Kurs Sygnity oscylował całą sesję w przedziale 21,50-22 zł.