Warszawskie Sygnity wraca na rynek rozwiązań IT dla sektora zdrowia. Pięć lat po tym, jak sprzedało pion odpowiedzialny za ten biznes ABG Spin (dziś część Asseco) i Kamsoftowi, dostrzegło, że w tym segmencie rynku IT kryje się jednak duży potencjał. Możliwe nawet, że zdrowie będzie jedynym obszarem rynku IT, którego w tym roku nie dotknie kryzys.
— Ten rynek będzie się rozwijał bardzo szybko, a niektóre rozwiązania telemedyczne będą wręcz przeżywać rozkwit. Chcemy wykorzystać ten potencjał — podkreśla Artur Słoniec, dyrektor rozwiązań dla rynku zdrowia w Sygnity. Zgadza się z nim Rafał Dunal, jego odpowiednik w krakowskim Comarchu. Podkreśla, że nadchodzi złota era dla producentów rozwiązań IT dla służby zdrowia.
— Z moich szacunków wynika, że w ciągu najbliższych dwóch lat wartość zamówień IT z sektora zdrowia przekroczy 1,5 mld zł — mówi Rafał Dunal.
Zastrzega, że te szacunki nie obejmują gigantycznego projektu, który jest realizowany na szczeblu centralnym przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (CSIOZ). W grę wchodzi budowa systemów regionalnych w części województw, które zdecydowały się na takie rozwiązania. Natomiast w pozostałych fala informatyzacji przetoczy się przez placówki zdrowotne, głównie szpitale. Jest to związane z wejściem w życie od połowy 2014 r. ustawy o działalności medycznej, która nakłada na szpitale obowiązek prowadzenia dokumentacji medycznej w formie elektronicznej.
Mnogość projektów nie oznacza jednak, że pieniądze leżą na ulicy i wystarczy, że Sygnity się schyli, by je podnieść. Nasi rozmówcy podkreślają, że warszawska spółka jest mocno spóźniona, a jej powrót na rynek przypomina wskakiwanie do odjeżdżającego pociągu. Przez ostatnie lata sektor zdrowia nie spał, tylko powoli inwestował w rozwiązania informatyczne.
To powoduje, że praktycznie w każdej placówce jeden z liderów tego segmentu ma zdobyty przyczółek, którego łatwo nie odda. Głównymi graczami na rynku są Asseco Poland, Comarch, CompuGroup Medica i Cube ITG (jego spółka zależna SI Alma).
— W ciągu kilkunastu najbliższych miesięcy tort zamówień służby zdrowia zostanie na nowo podzielony. Wygrani będą mieli stabilizację w postaci kontraktów utrzymaniowych przez kilka lat — ocenia Paweł Witkiewicz, wiceprezes Cube ITG.
Jak ostra będzie walka, widać na przykładzie dwóch zamówień regionalnych, które ruszyły jako pierwsze: w województwach łódzkim i podkarpackim.
Przetarg o wartości ponad 50 mln zł na Podkarpacki System Informacji Medycznej ruszył pod koniec grudnia, a już jego warunki zostały oprotestowane przez Comarch i CompuGroup Medica. Obie firmy domagają się możliwości dostarczenia do ośmiu szpitali należących do władz regionu własnych systemów, a nie rozbudowania kupionych wcześniej rozwiązań Asseco.
To może zrobić tylko rzeszowski gigant lub jego partner, co eliminuje innych z gry o zamówienie, którego drugą częścią jest budowa systemu dla urzędu marszałkowskiego. Podobnie jest w woj. łódzkim. Tam przetarg dotyczy systemów dla 18 szpitali, które wcześniej używały systemów Asseco i CompuGroup Medica.
— Budżety na rozbudowę systemów, którymi dysponują placówki zdrowotne i władze samorządowe, są na tyle duże, że stać je na wymianę systemów na nowe — przekonuje Rafał Dunal.
Paweł Witkiewicz ocenia, że w najbliższym czasie wystartują przetargi regionalne w woj. dolnośląskim, lubuskim, podlaskim i kujawsko-pomorskim.
Do wzięcia będzie ponad 100 mln zł. Wiceprezes Cube ITG podkreśla, że to, czy pozostałe regiony zdecydują się na budowę systemów regionalnych, czy też ograniczą się do wsparcia szpitali i placówek medycznych w informatyzacji, zależy do sukcesu lub porażki centralnego systemu budowanego za ponad 700 mln zł przez CSIOZ.
Jeśli zapewni on odpowiedni dostęp do informacji o usługach zdrowotnych, to regiony, które się wahają, mogą zrezygnować z wydatków na budowanie własnych rozwiązań.
E-zdrowie rodzi się w bólach
Budowana przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia elektroniczna platforma gromadzenia, analizy i udostępniania zasobów cyfrowych o zdarzeniach medycznych to jedno z największych zamówień IT na rynku. Wartość całego projektu jest szacowana na około 700 mln zł, a jej główna część, nad którą prace ruszyły w tym roku, jest warta prawie 400 mln zł. Ten gigantyczny kontrakt od początku budził wiele kontrowersji. Ostatecznie podzieliły go między siebie Asseco, Kamsoft, Sygnity i HP.
Na lodzie został Comarch, który do końca ostro walczy o swoje. W efekcie jego starań Urząd Zamówień Publicznych zakwestionował wybór wykonawców, twierdząc, że przetarg był ustawiony.
Tej opinii nie podzieliła KIO, dzięki czemu było możliwe podpisanie umów z wykonawcami. Za całe zamieszanie wokół przetargu w listopadzie ubiegłego roku głową zapłacił Leszek Sikorski, szef CSIOZ, którego odwołał Bartosz Arłukowicz, minister zdrowia.