Syndrom kapusia w firmie

Rafał Białkowski
01-06-2007, 00:00

Szeregowi pracownicy firm, choć widzą i słyszą o nieprawidłowościach, wolą milczeć. A szkoda…

Szeregowi pracownicy firm, choć widzą i słyszą o nieprawidłowościach, wolą milczeć. A szkoda…

W firmach coraz częściej dochodzi do korupcji i nadużyć. Nie tylko w rodzimych, ale także międzynarodowych. Jednak polscy pracownicy, w porównaniu z ich kolegami z Europy Zachodniej, mniej chętnie zgłaszają ich przypadki. Według raportu „Nadużycia z perspektywy szeregowego pracownika”, przygotowanego przez Ernst&Young (E&Y), międzynarodową firmę konsultingową, co piąty pracownik w Polsce wiedział o przypadku nadużyć bądź korupcji w firmie. Podobnie odpowiadali pracownicy w całej Europie. Jednak Polacy zgłaszają takie przypadki przełożonym niechętnie — 23 proc. (w Europie średnia przekracza 40 proc.). Głównym powodem jest obawa przed utratą pracy lub posądzenie o donosicielstwo.

— Istnieje u nas syndrom kapusia, co powoduje, że niewielki procent osób zgłasza problemy — tłumaczy Mariusz Witalis, dyrektor zarządzania ryzykiem nadużyć w E&Y.

Niestety, Polska, w porównaniu z resztą Europy, źle wypada pod względem etyki pracy. Tylko 25 proc. badanych pracowników pracuje w firmach mających własny kodeks, który jest narzędziem pomagającym w wykrywaniu nieprawidłowości.

Tracą na tym przedsiębiorstwa, bo jak wynika z raportu, nadużycia uszczuplają ich przychody rocznie o około 5 proc. Co w takim razie zrobić? Eksperci E&Y twierdzą, że polskie firmy powinny położyć nacisk na szkolenia i budowanie świadomości wśród pracowników, ale to trochę potrwa.

— Firmy powinny stawiać na formalne standardy. Efekty przyjdą, choć nie natychmiast — dodaje Mariusz Witalis.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Syndrom kapusia w firmie