WIEDEŃ (Reuters) - Członek zarządu Europejskiego Banku Centralnego (ECB), Tommaso Padoa-Schioppa bronił w poniedziałek mechanizmu walutowego ERM II, mówiąc że jest on właściwy dla kandydatów do Unii Europejskiej, którzy mają nadzieję wkrótce po swoim przyjęciu do UE wejść także do strefy euro.
Padoa-Schioppa powiedział na konferencji prasowej w Wiedniu, że 30-procentowy korytarz wahań, w którym państwa aspirujące do strefy euro będą musiały utrzymać swoje waluty przez przynajmniej dwa lata jest właściwy dla krajów, które przechodzą przez proces konwergencji.
System ERM II był krytykowany przez niektórych analityków i polityków, jako niewłaściwy i potencjalnie niebezpieczny dla 10 krajów środkowoeuropejskich, które mają nadzieję stać się członkami UE w 2004 roku i przyjąć euro w okolicach 2007.
Konieczność utrzymywania waluty w określonych ramach kursowych irytuje szczególnie bank centralny Czech, według którego takie rozwiązanie utrudniłoby mu prowadzenie polityki monetarnej.
Dla czeskiego banku celem numer jeden jest obecnie utrzymanie inflacji na niskim poziomie i zdaniem jego przedstawicieli wprowadzanie widełek walutowych byłoby posunięciem nierozsądnym.
Padoa-Schioppa powiedział, że rozumie iż kraje przechodzące transformację gospodarczą narażone są na większe wahania kursowe niż ich bogatsi sąsiedzi na Zachodzie, ale ERM zezwala na te fluktuacje, nie naruszając jednocześnie podstaw stabilności systemu.
"ERM II zapewnia rynkowi solidne ramy, a szeroki korytarz wahań pozostawia wystarczająco dużo miejsca na nieunikniony rozwój wydarzeń rynkowych" - powiedział przedstawiciel ECB.
Mówiąc o stabilności cen w krajach kandydackich Padoa-Schioppa ostrzegł, że nowym krajom członkowskim trudno będzie utrzymać inflację na niskim poziomie w sytuacji, gdy starają się one dogonić bogate kraje Zachodu pod względem poziomu rozwoju gospodarczego.
"Utrzymanie niskiej inflacji będzie trudne z różnych powodów. Część z nich jest normalna i nie do uniknięcia, inne natomiast są szkodliwe i powinno się ich unikać" - powiedział Padoa-Schioppa.
Jego zdaniem wzrost presji inflacyjnej spowodowany większą wydajnością, liberalizacją cen i deregulacją rynków jest nie do uniknięcia. Za nienaturalną przedstawiciel ECB uznał natomiast presję wywołaną ekspansywną polityką fiskalną.
Padoa Schioppa dodał, że taka presja spowodowana jest zazwyczaj "niewłaściwą" polityką makroekonomiczną i płacową prowadzoną przez rządy.
"Wysiłki by zdynamizować wzrost gospodarczy (...) na przykład poprzez ekspansywną politykę fiskalną i monetarną są rozwiązaniami na krótką metę i powinno się ich unikać" - powiedział.
"Taka polityka odnosi w istocie skutek odwrotny do zamierzonego, ponieważ narusza fundamenty stabilizacji makroekonomicznej, a co za tym idzie szkodzi wzrostowi gospodarczemu" - dodał.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))