Sytuacja na rynkach 19 lutego

Marek Rogalski, główny analityk DM BOŚ
opublikowano: 19-02-2021, 12:35

Dolar w piątek jest nieco słabszy na szerokim rynku. Najlepiej radzą sobie waluty Antypodów (AUD i NZD), później jest EUR (uwagę zwraca wybicie EURUSD ponad poziom 1,21), a dalej SEK i JPY (USDJPY kontynuuje spadek w oczekiwaniu na ustabilizowanie się sytuacji na rynku amerykańskiego długu po ostatnich wzrostach rentowności obligacji). Najgorzej radzą sobie NOK i CAD, co może mieć związek z korektą notowań ropy naftowej.

Wspomniane rentowności obligacji zatrzymały się w ostatnich dniach w okolicach 1,30 proc. (dla papierów 10-letnich) po wcześniejszych wyraźnych zwyżkach. Trudno ocenić, czy jest to krótka pauza, czy też jakiś potencjalny sufit (w rejonie 1,30-1,35 proc.), który na jakiś czas nie zostanie naruszony. To implikuje niepewność, która rzutuje na wiele aktywów, które nie potrafią obrać dalszego kierunku. Zachwianie widać na Wall Street (S&P500; kręci się wokół 3500 pkt.), czy też na rynku surowców. Teoretycznie jednak bardziej prawdopodobny jest powrót do wcześniejszego schematu risk-on ze słabszym dolarem, oraz nowymi rekordami na Wall Street i innych ryzykownych klasach aktywów. Rynek FX już próbuje iść tym torem, ale potrzebuje impulsu...

W depeszach agencyjnych uwagę zwraca uwagę wątek dotyczący pakietu fiskalnego Joe Bidena. Izba Reprezentantów ma poddać go pod głosowanie w końcu przyszłego tygodnia, ale i tak kluczowa będzie rozgrywka w Senacie. Na to, że jest on absolutnie konieczny ponownie uwagę zwróciła też szefowa Departamentu Skarbu, Janet Yellen, tonując jednocześnie obawy części uczestników rynku (zwłaszcza tych na rynku długu), że skala stymulacji może okazać się nadmiernym obciążeniem dla FED.

Yellen nawiązała też do wątku kolejnego pakietu szykowanego przez administrację Bidena, tym razem dotyczącego działań infrastrukturalnych. Według pomysłów Demokratów, którzy nad nim pracują, ma on raczej nie przekroczyć 3 bln USD. Będzie procedowany dopiero wtedy, kiedy wdrożony zostanie obecny pakiet fiskalny, czyli nie wcześniej niż w kwietniu. To co jest jednak ważne, to plany, aby połączyć to z podwyżkami podatków i tego Yellen nie wykluczyła. Ten wątek może z czasem okazać się poważniejszym obciążeniem dla rynków akcji.

W piątek w centrum uwagi są szacunkowe odczyty indeksów PMI ze strefy euro za luty. Uwagę zwracają świetne odczyty dla przemysłu, ale nadal kuleją usługi (to jednak można łatwo wytłumaczyć wydłużającymi się lockdownami). Szacunki PMI poznamy też dla Wielkiej Brytanii (godz. 10:30), oraz dla USA (godz. 15:45), chociaż tam większym zaufaniem cieszą się obliczenia ISM.

EURUSD - mocne wsparcie z PMI

Szacunki indeksów PMI w strefie euro za luty pokazują rozpędzającą się lokomotywę w przemyśle, do której mogą dołączyć usługi, jeżeli za kilka tygodni zaczną być znoszone covidowe obostrzenia. To mocny sygnał potwierdzający, że europejska gospodarka ma szanse zrealizować planowany scenariusz ożywienia w II połowie roku. Tym samym nie będzie potrzebne kolejne wsparcie ze strony Europejskiego Banku Centralnego, chociaż można oczekiwać, że obecna luźna polityka jeszcze długo nie będzie zmieniana. Uwagę zwracają też ostatnie wypowiedzi Christine Lagarde, która wezwała rządy, aby raczej wolno wycofywały pakiety wsparcia fiskalnego wdrożone na czas pandemii. Widać wyraźnie, że chodzi o to, aby wszystkie silniki odrzutowca w przypadku jego startu pracowały na pełnej mocy.

Technicznie EURUSD wyraźnie wybił się ponad 1,21 i stoi przed szansą pokonania oporu przy 1,2135. Prawdopodobieństwo jest duże, biorąc pod uwagę też fakt, że dolar zaczyna realizować scenariusz powrotu do spadków na wielu układach. Kolejny opór to 1,2176. W szerszym kontekście rysuje się koncepcja w której jesteśmy w trzeciej fali struktury wzrostowej rozpoczętej 5 lutego. Zapowiadałaby ona ruch w stronę maksimum z początku stycznia przy 1,2348.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Okiem analityka - podatki na horyzoncie...

Wiem, wiem, to nie sprawa na dziś, jutro, ani też pojutrze. Ale warto o tym wspomnieć wcześniej, niż później biorąc pod uwagę, że będzie to temat mogący poważniej rzutować na globalny sentyment i wiele klas aktywów. Zwłaszcza, że na to nakładają się też inne czynniki, jak chociażby utrzymujący się cały czas duży nawis krótkich pozycji w dolarze na bazie przeświadczenia z końca ub.r., że najlepszym dealem na FX w 2021 będzie dalsze rozgrywanie słabości amerykańskiej waluty. To może sprawiać, że rynek będzie bardziej wrażliwy na wszelkie informacje mogące zepsuć ten scenariusz. Dobrze pokazał to styczeń, ale i też ostatnie dni, kiedy to FX dość wyraźnie reagował na zmiany rentowności amerykańskich obligacji, zaskakując tych analityków, którzy liczyli na tzw. schemat reflacyjny w którym obawy związane ze wzrostem inflacji będą skłaniać do poszukiwania bardziej ryzykownych aktywów, dających wyższe stopy zwrotu. Problem w tym, że spekulacyjne baloniki są już nadmuchane. Oczywiście można to robić dalej, ale w pewnym momencie mamy tzw. kres wytrzymałości materiału i gwałtownie rosnące ryzyko zaskoczenia...

Warto jednak zastanowić się, co wygra w najbliższych tygodniach. Chciwość, czy kalkulacja? Stawiam na to pierwsze, gdyż efekt FOMO jest jeszcze żywy po zeszłym roku. FOMO czyli strach przed ucieczką pociągu, który ciągle jedzie w tym samym kierunku, a jego maszynista nie przestawia zwrotnicy. Oczywiście nazbyt szybko jadący pociąg też rodzi dodatkowe ryzyka. No ale kto by się tym teraz przejmował...

Wczoraj w amerykańskich mediach pojawił się już wątek kolejnego pakietu związanego z wydatkami infrastrukturalnymi. To konik Demokratów i Bidena, gdyż gros funduszy pójdzie na tzw. transformację energetyczną, która ma odmienić (oczywiście pozytywnie) amerykańską gospodarkę. Problem w tym, że razem z pozytywnymi informacjami mogą zostać podane też te gorsze. Mowa o podwyżce podatków dla najbogatszych Amerykanów (potencjalnie mniej środków będą oni wtedy przeznaczać na giełdę), ale przede wszystkim proponowanym wzroście stawki CIT dla korporacji, która za rządów Trumpa wyraźnie spadła (to obniży potencjalne zyski spółek, co szybko zostanie skontrowane z rynkowymi wycenami, które z dnia na dzień są coraz wyższe). W jednym z wpisów z ostatnich dni zwracałem uwagę, że do umocnienia dolara potrzebne będą nie tylko wyższe rentowności, ale bardziej załamanie się pozytywnego sentymentu na giełdach. Bądźmy, zatem bardziej uważni za kilka tygodni. Niewykluczone, że dyskusja w mediach zacznie się wcześniej, niż w kwietniu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane