Szaleństwa na Wall Street ciąg dalszy

Jacek Bakoński, Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku
opublikowano: 28-12-2018, 09:29

Przez większość wczorajszego dnia główne amerykańskie indeksy schodziły na coraz niższe poziomy, by w ostatnich dwóch godzinach zanotować ponad 3% wzrosty.

Po najlepszej dla byków sesji od 2009 roku, mieliśmy więc do czynienia z najmocniejszym dziennym odbiciem od dołka od 2010 roku. Pozostałe rynki akcyjne zachowują się dużo spokojniej. W Azji, za wyjątkiem japońskiego parkietu, lekką przewagę osiągnęli kupujący, jednak przedział wahań zamyka się w dość ciasnych ramach. W Europie z kolei, główne rynki otworzyły się blisko poziomów wczorajszego zamknięcia. Dużo większe emocje za oceanem można tłumaczyć sporą liczbą bodźców, ze strony polityków czy osób związanych z sektorem finansowym. Wciąż trwa bowiem przepychanka Republikanów z Demokratami o sfinansowanie muru na południowej granicy, która doprowadziła do braku porozumienia w sprawie finansowania rządu federalnego, w efekcie czego duża część pracowników musi korzystać z bezpłatnych urlopów, co powoduje paraliż części organów administracji. Na ten tydzień nie ma już zaplanowanych żadnych głosowań w tej sprawie, więc formalnie będzie ona mogła być rozwiązana dopiero na początku przyszłego roku. Pat nie sprzyja amerykańskiemu dolarowi, który drugi dzień z rzędu szeroko traci. Biorąc pod uwagę spore różnice zdań w sprawie muru na granicy z Meksykiem oraz determinację Donalda Trumpa, można spodziewać się przeciągnięcia kryzysu, co nie rysuje zbyt korzystnych perspektyw przed USD w najbliższych tygodniach.

Kolejnym kluczowym tematem dla rynków pozostaje kwestia polityki Fed. Istotny głos w sprawie podwyżek stóp zabrał, w wywiadzie dla Bloomberga, Lawrence Lindsey, czyli były członek Rady Gubernatorów Rezerwy Federalnej i doradca George’a W. Bush’a. Lindsey wyraźnie wskazał na potrzebę ignorowania krytyki ze strony Donalda Trumpa, jednak z drugiej strony podkreślił, że brak rosnącej inflacji oraz ostatnia przecena na rynkach i pogorszenie warunków finansowania w największych gospodarkach jednoznacznie przemawiają za wstrzymaniem się z kolejnymi podwyżkami. Na rynku widać więc coraz wyraźniej rosnącą presję na Fed i jeżeli członkowie Rezerwy Federalnej postanowią skorygować kurs w bardziej gołębią stronę, to będzie to zła wiadomość dla amerykańskiej waluty i całkiem niezła dla rynków akcyjnych.

Dla tych ostatnich, istotniejszy wydaje się jednak rozwój sytuacji w negocjacjach Pekinu z Waszyngtonem w sprawie polityki handlowej. Napływające dane z największych gospodarek potwierdzają, że wojna handlowa zaczyna odciskać wyraźne piętno na kondycji światowego wzrostu gospodarczego. Dziś poznaliśmy kolejne niepokojące dane z Japonii, gdzie produkcja przemysłowa spowolniła po raz szósty w ostatnich ośmiu miesiącach. Kolejna faza rozmów między Chinami a Stanami Zjednoczonymi ma odbyć się w tygodniu zaczynającym się 7 stycznia i rynek z pewnością będzie się jej bacznie przyglądał.

Na dzisiejszej sesji poznamy kilka odczytów makroekonomicznych, jednak nie powinny one w wyraźny sposób wpłynąć na nastroje rynkowe. Podczas sesji europejskiej warto jednak zwrócić uwagę na wstępny odczyt grudniowej inflacji z Niemiec, który zostanie opublikowany o 14:00. Już po otwarciu USA poznamy natomiast indeks Chicago PMI (15:45), a o 17:00 zostaną opublikowane dane o zapasach ropy.
 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Bakoński, Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Świat / Szaleństwa na Wall Street ciąg dalszy