Wśród sporej grupy polskich konsumentów panuje przekonanie, że każde wino musujące jest szampanem. Przez lata synonimem tego szlachetnego trunku pozostawało ruskoje szampanskoje. Było to nadużywanie zastrzeżonej nazwy, którą można stosować wyłącznie do wyrobów produkowanych w północno-wschodniej Francji w regionie Szampanii. Ten niewielki region liczący 35 tys. hektarów ma wytyczone granice, poza którymi produkty wytwarzane nawet zgodnie z recepturą nie mogą stosować nazwy „szampan”. Za nieoficjalną datę narodzin szampana przyjmuje się rok 1683. Wynalezienie trunku było przypadkiem.
— Do jego powstania przyczynił się mnich benedyktyński Pierre Dom Perignon, żyjący w XVII wieku w opactwie Hautvilles, oddelegowany przez opata klasztoru do produkcji wina — opowiada Andrzej Wojcieski, z firmy Guinness UDV Polska.
Region, w którym produkowany jest szampan, uchodzi za specyficzny ze względu na panujący tam klimat. Zimą temperatura spada do -15 stopni C, a latem osiąga +30. Dodatkowo gąbczaste właściwości kredowej gleby zapewniają winorośli odpowiednie pierwiastki mineralne oraz wilgoć.
— Szampan jest winem produkowanym z 3 szczepów winogron: ciemnych pinot noir, pinot meunier oraz jasnego chardonnay, pochodzących z regionu Szampanii. Jest to z reguły ich mieszanka, a o procentowej zawartości każdej marki decyduje producent — mówi Andrzej Wojcieski.
Jednym z sekretów twórców szampana jest proces produkcji wina, który nawet z ciemnych odmian winogron pozwala uzyskać wino o jasno złocistym kolorze. Wyjątkiem jest odmiana rose, którą otrzymuje się poprzez dodanie do jasnego szampana odpowiedniej ilości czerwonego wina pochodzącego również z regionu Szampanii.
Wyższość szampana nad winem musującym polega też na sposobie leżakowania. Produkt dojrzewa w naturalnie powstałych piwnicach wykutych w kredzie, gdzie panuje stała, bez względu na porę roku, temperatura 11 st. C.
— W procesie leżakowania butelki znajdują się w poziomej pozycji ułożone jedna na drugiej. Kiedy opuszczają piwnice, trafiają do specjalnych pulpitów, gdzie poddawane są procesowi remuage, czyli przekręcania butelki. Proces ten pozwala pozbyć się osadu, który zgromadził się w procesie fermentacji. Butelki przekręca się na przełomie lutego i marca, następnie przy użyciu nowoczesnych technologii szyjkę butelki zanurza się w temperaturze –28 stopni w roztworze solankowym. Dolna część szyjki zamarza, tworząc korek lodowy, który więzi osad. Wraz z otwarciem butelki w naturalny sposób zostaje on usunięty. Ubytek szampana producenci uzupełniają tą samą mieszanką wina, dodając cukier trzcinowy w celu zyskania odpowiedniej wytrawności wina.
— Proces dojrzewania szampana w piwnicach trwa minimum rok. W przypadku dobrych gatunków — od 3 do 8 lat. Dla szampanów nierocznikowych — do 4 lat, 3-6 lat dla szampanów rocznikowych, 6-8 lat dla szampanów prestiżowych — tłumaczy Andrzej Wojcieski.
Aby przygotować szampana do konsumpcji, należy umieścić go na 20 minut w coolerze, zasypać lodem i dolać wody, sam lód nie schłodzi odpowiednio wina. Szampan powinien mieć temperaturę 8-10 stopni. W domowych warunkach możemy schłodzić go w lodówce, ale przez minimum 24 godziny. Kieliszek do szampana w kształcie kłosa pozwoli nam długo utrzymać bąbelki i odpowiednią temperaturę wina. W przypadku szampanów prestiżowych o mocniejszym aromacie, dopuszcza się kieliszki i o bardziej pękatym kształcie.
W Polsce ciągle funkcjonuje stereotyp picia szampana na specjalne okazje. Decyduje o tym z pewnością wysoka cena, której odzwierciedleniem jest relatywnie niska sprzedaż. Budują ją przede wszystkim podatki, które stanowią 60 proc. właściwej ceny produktu.
— Szampan nie może kosztować w Polsce mniej niż 120 zł. Za najtańszy Dom Perignon zapłacimy minimum 500 zł, za doskonały rocznik nawet 5 tys. — mówi Andrzej Wojcieski
