Szansa na awans zielonej wyspy

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 05-12-2011, 00:00

Jeśli rząd przeprowadzi reformy, a nadzór zadba o płynność sektora, możemy dostać wyższy rating – mówi Sławomir Sikora, prezes Citi Handlowego

Chociaż obecny kryzys jest groźniejszy niż ten z 2008 r., Polska jest do niego lepiej przygotowana. Sławomir Sikora, prezes Citi Handlowego, uważa, że mamy szansę nie tylko pozostać zieloną wyspą, ale jeszcze korzystniej wypaść na tle innych krajów.

— Przy wszystkich rodzajach ryzyka uważam, że są szanse na podwyższenie polskiego ratingu. Pod warunkiem oczywiście, że podejmiemy właściwe działania — mówi szef Handlowego.

Robota dla regulatora

Lekcję do odrobienia ma rząd i dobrze będzie, jeśli zrobi to, co premier zapowiedział w sejmowym exposé. Trudne zadanie stoi przed regulatorem rynku, który czuwa nad płynnością w sektorze bankowym. Kluczowe znaczenie ma utrzymanie finansowania, dostarczanego przez właścicieli spółkom zależnym, posiadającym duże portfele kredytów we frankach i w euro.

— Komisja Nadzoru Finansowego zawsze miała i ma prawne możliwości działań, by nie wycofały się z finansowania i zapewniły spółkom córkom dopływ pieniędzy. Jeżeli zostanie ono utrzymane, będzie to krok w kierunku obniżenia ryzyka z finansowaniem w walucie obcej — mówi Sławomir Sikora.

Płynność na złotym może wyparować z rynku, podobnie jak na przełomie lat 2008/09. Banki obawiają się pożyczać sobie pieniądze ze względu na ryzyko spółek matek.

— Chodzi o zapewnienie warunków bezpieczeństwa, aby kryzys, który jest w Europie Zachodniej, nie został zaimportowany do Polski. Obecne regulacje dają instrumenty pozwalające stworzyć wał ochronny — stwierdza prezes Sikora.

Odkup banków

Nadzór może też przeciwdziałać wypływowi płynności z Polski, jak też nie dopuścić do ograniczenia akcji kredytowej w wyniku arbitralnej decyzji spółki matki. W tym ostatnim przypadku sprawa jest jednak bardziej skomplikowana.

— Prywatyzując sektor bankowy, dążyliśmy do tego, żeby prywatne banki były niezależne przy udzielaniu kredytów. Innymi słowy, aby całkowicie wzięły odpowiedzialność za swoją akcję kredytową — uważa Sławomir Sikora. Regulator sprawdza, czy gospodarka ma dostęp do finansowania i jeśli zauważy bariery, ocenia, czy mają charakter ekonomiczny, czy nie. W tym drugim przypadku ma instrumenty pozwalające na likwidację przeszkód.

— Jeśli jednak mniejsza podaż kredytu wynika z negatywnej oceny perspektyw kredytobiorców, jest to argument za analizą kondycji firm, a nie sektora bankowego. Interwencja spoza sektora bankowego rodziłaby ryzyko alokacji kredytów w sposób nierynkowy — mówi prezes Citi Handlowego.

Generalnie popiera pomysł tzw. udomowienia polskich banków, czyli odkup udziałów od zagranicznych inwestorów. Tyle że niekoniecznie wyłącznie przez polski kapitał i przy spełnieniu określonych warunków. Przejmowanie aktywów bankowych od zagranicznych inwestorów mogłoby odbywać się wówczas, gdyby spółka matka została znacjonalizowana.

— Można sobie wyobrazić scenariusz, w którym odkup odbywałby się poprzez giełdę przez kapitał rozproszony, niekoniecznie polski. Taką strukturę właścicielską ma większość czołowych banków na świecie — mówi Sławomir Sikora.

Rozrywanie koszyka

Szef Handlowego twierdzi, że jeśli stabilność i bezpieczeństwo sektora bankowego zostaną zapewnione, wówczas Polska ma wszelkie szanse, żeby z kryzysu wyjść obronną ręką. Gospodarka realna jest w znacznie lepszej kondycji niż w 2008 r.

— Od końca 2009 r. przedsiębiorstwa bardzo dbały o płynność, poprawiły rentowność, rzadko wchodziły w inwestycje długoterminowe. Sektor realny jest jeszcze bardziej zyskowny niż w 2008 r. i bardziej płynny. To jest podstawowy fundament ich siły i tu jest źródło mojego optymizmu — mówi Sławomir Sikora.

W innym miejscu jest też Polska i pojawia się szansa, by wyrwać się z koszyka krajów rozwijających się, których aktywa wyprzedawane są przez inwestorów przy pierwszych oznakach niepokojów na rynkach finansowych.

— Rynki wschodzące coraz bardziej odróżniają się od siebie. Stare koszyki rozrywają się, powstają nowe. Czechy poszły w innym kierunku niż Węgry. W moim przekonaniu istnieje realny scenariusz, że Polska podąży śladem czeskim i agencje ratingowe podwyższą ocenę naszej wiarygodności — uważa prezes Sikora.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu