Szansa na odbicie nie została wykorzystana

Roman Przasnyski
opublikowano: 2011-06-22 00:00

Indeksy warszawskiej giełdy miały siłę do odrabiania strat po poniedziałkowym tąpnięciu tylko w trakcie pierwszej godziny handlu. W drugiej już tylko broniły się przed naporem niedźwiedzi, a w południe WIG20 znalazł się pod kreską, tracąc 0,2 proc. Obok wskaźników w Tallinie i Sofii należał do najsłabszych na kontynencie, mimo dobrych nastrojów na głównych giełdach i zwyżkujących kontraktów za oceanem. Nasza względna siła i niezależność od pesymizmu widocznego na światowych giełdach, z jakimi mieliśmy do czynienia w ciągu kilku poprzednich sesji, zdaje się dobiegać końca.

Indeks największych spółek zaczął dzień od zwyżki o 0,8 proc. Powyżej przełamanej w poniedziałek bariery 2850 punktów zdołał utrzymać się jedynie przez kilkadziesiąt minut. Około południa był już prawie 30 punktów niżej. Nie tylko więc nie odrobił trwale strat z poniedziałkowego fixingu, ale powiększył ich skalę. Pozostałe wskaźniki także szybko poszły w dół, tracąc po 0,2-0,3 proc. Najgorzej zachowywał się sWIG80 zniżkując w południe o 0,8 proc. Znalazł się on poniżej wartości z grudnia ubiegłego roku.

W pierwszych minutach handlu w gronie największych spółek słabeusze byli w zdecydowanej mniejszości. WIG20 dobrą kondycję zawdzięczał jednak głównie rosnącym chwilami o 3 proc. walorom Telekomunikacji Polskiej, które na poniedziałkowy fixingu zostały przecenione o 3,7 proc. Pomagała mu taż sięgająca 2 proc. zwyżka notowań akcji PKN Orlen i niewiele jej ustępujący wzrost papierów PKO BP. W ciągu godziny wzrosty mocno się skurczyły. Podaż zaczęła przyciskać także inne walory. Akcje BRE Banku, Asseco Poland i PBG traciły 2 proc., a papiery PZU szły w dół o 1,7 proc.

Indeksy na głównych giełdach europejskich zaczęły dzień od wzrostów po 0,7-0,8 proc. i początkowo zwiększały jeszcze nieco skalę zwyżki do około 1 proc. Nastroje popsuła publikacja indeksu nastrojów niemieckich inwestorów instytucjonalnych. Spadł on w czerwcu do minus 9 punktów z 3,1 punktu przed miesiącem. Spodziewano się jego zniżki do minus 2 punktów. Wskaźniki w Paryżu i Londynie zareagowały na te dane niezbyt mocno, jednak DAX ograniczył wcześniejszą zwyżkę do 0,5 proc. Po południu do trójki spadkowiczów, czyli Tallina, Sofii i Warszawy dołączył także Budapeszt. Dobrze radziły sobie natomiast Ateny, Madryt i Stambuł, gdzie indeksy rosły po ponad 1 proc. Po udanej ze względu na duży popyt aukcji greckich papierów dłużnych skala zwyżki w Atenach wzrosła do 4 proc.

Na powrót WIG20 do wartości z poniedziałkowego fixingu trzeba było czekać do 14.30. W tym czasie indeksy w Paryżu i Frankfurcie znów zyskiwały po ponad 1 proc. Próbę nieśmiałej zwyżki umożliwił naszym blue chipom dopiero bardzo dobry początek handlu na Wall Street.