Szara strefa się kurczy, pracodawcy dają elastyczne umowy

Iwona JackowskaIwona Jackowska
opublikowano: 2015-05-13 00:00

Większość pracujących na czarno jest do tego zmuszona — pokazują najnowsze badania BKL.

Z 1,21 mln do 0,97 mln spadła w ciągu ostatnich pięciu lat liczba osób podejmujących się tzw. pracy na czarno — wynika z tegorocznej edycji badań Bilansu Kapitału Ludzkiego (BKL), prowadzonych przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) we współpracy z Uniwersytetem Jagiellońskim (UJ). Mimo kryzysu nie zaobserwowano w Polsce zwiększonego odpływu pracowników do szarej strefy.

— Na kurczenie się szarej strefy i patologii z tym związanych wpływa elastyczne podejście do zatrudniania pracowników, popularyzacja takich legalnych rozwiązań i uświadamianie o ich walorach „pomostowych” między okresem bezrobocia a zatrudnienia na podstawie umowy o pracę — stwierdza Sylwia Zajdel z Polskiego Forum HR, odnosząc się do wyników badania BKL. Zwraca jednak uwagę, że spora część pracowników, która mogłaby wykonywać pracę tymczasową, funkcjonuje w szarej strefie.

— Praca tymczasowa pełni funkcję regulowania rynku pracy, umożliwia pogodzenie interesów pracodawcy, którego polityka zatrudnieniowa często uzależniona jest od tzw. szczytów produkcyjnych oraz pracownika, który zyskuje parasol prawny nieodbiegający od reszty umów przez prawo do równego traktowania w zakresie warunków pracy i innych warunków zatrudnienia, do dostępu do szkoleń podnoszących kwalifikacje zawodowe czy do urlopu wypoczynkowego — wylicza plusy pracy tymczasowej Sylwia Zajdel.

Badanie pokazuje, że do pracy na czarno często zmusza pracowników sytuacja, która sprowadza się do alternatywy: „albo zgoda na pracę bez umowy, albo szukamy kogoś innego”. Poza tym, wysokie koszty pracy prowokują pracodawców do podjęcia ryzyka poniesienia odpowiedzialności prawnej i zatrudniania na czarno przy akceptacji takiego stanu rzeczy i wyższego wynagrodzenia nieobciążonego podatkami i składkami przez pracownika.

Okazuje się też, że osoby bezrobotne, ale z wyższym społecznym kapitałem zawodowym nie wykazują tak dużych tendencji do wchodzenia w szarą strefę jak osoby z wykształceniem niższym, zawodowym. Nie po raz pierwszy badanie potwierdza, że licznie w niej funkcjonują robotnicy niewykwalifikowani (32 proc. wśród pracujących bez umów w ciągu ostatnich 12 miesięcy), głównie związani z branżą budownictwa.

Stosunkowo niewielka część pracujących bez umów była równocześnie zatrudniona na podstawie legalnej umowy (17 proc.). W tym przypadku mowa o dodatkowym zarobku, bo dla wielu osób praca w szarej strefie stanowi istotne źródło utrzymania — według GUS główne dla 54 proc.

Szara strefa wciąż jest największa we wschodnich regionach kraju. Według badań BKL, przoduje województwo podlaskie, gdzie prace na czarno wykonuje 10 proc. ogółu zatrudnionych, w pozostałych rejonach najwyższy wskaźnik sięga 6 proc.