Szarża byków na Wall Street

WST
opublikowano: 2009-03-10 21:16

Wtorkowe notowania na amerykańskich giełdach  przyniosły zmianę tendencji. Oby tylko nie chwilową. Główne indeksy w spektakularny sposób odrabiały straty w dużej mierze wspierane doniesieniami z Citigroup.

Komentarz  finansowy, do niedawana największej na świecie instytucji finansowej okazał się sporym, tym razem w pozytywnym znaczeniu, zaskoczeniem dla rynku  co zaowocowało wzrostem popytu na akcje przedstawicieli sektora bankowego.

Związane z tym segmentem rynku nadzieje dodatkowo rozbudził  Ben Bernanke, szef Fed, który stwierdził, że państwa, świata nie stać na bankructwo największych instytucji finansowych, bo mogłoby to skutkować katastrofalnymi zawirowaniami na rynku. Niektórzy dodają, że końcem ekonomii, gospodarki i świata, jakie znamy.

Prezes Citigroup stwierdził, że początek roku dla spółki jest bardzo udany i oczekuje ona pierwszego do 2007 r. kwartalnego zysku netto.

Powody do zadowolenie mieli też udziałowcy Wells Fargo. Warren Buffett, znany inwestor i miliarder stwierdził, że bank wyjdzie wzmocniony z obecnego kryzysu. Drożały również papiery JP Morgan oraz Bank of America.

Najwyższą od co najmniej 1980 r. dzienną zwyżką notowań mógł pochwalić się konglomeracyjny gigant, General Electric. To następstwo zmniejszenia zagrożenia dla finansów spółki dzięki poniedziałkowej sprzedaży aktywów o wartości 8 mld USD.

Dobry dzień mieli posiadacze papierów Freeport-McMoRan Copper & Gold, największego z notowanych na giełdzie producentów miedzi.

Zapowiedź redukcji aż 11,6 tys. etatów wspierała aprecjację notowań United Technologies.

W górę szła też wycena walorów Texas Instruments, lidera sektora producentów mikroprocesorów używanych w telefonach komórkowych. Firma oczekuje, że jej sprzedaż w pierwszym kwartale pokryje się z prognozami specjalistów po tym jak wzrósł popyt na układy scalone na chińskim rynku.

Ostatecznie indeks Dow Jones zyskał 5,80 proc., S&P500 zwyżkował o 6,37 proc. zaś Nasdaq zarobił ponad 7 proc.