Szczecin spróbuje zagrozić Berlinowi

Marta Filipiak
opublikowano: 2005-05-23 00:00

Port walczy o przetrwanie. Nowy terminal i kolejni przewoźnicy mają oddalić zagrożenie z Berlina. To jednak ryzykowna gra...

Port lotniczy Szczecin-Goleniów stara się zaistnieć na lotniczej mapie polski. Chce walczyć o pasażerów z Berlinem — stąd inwestycje i rozmowy z przewoźnikami.

— Najważniejszym zadaniem inwestycyjnym jest budowa części przylotowej nowego terminalu pasażerskiego. Ma ona zwiększyć przepustowość z blisko 100 tys. do 600 tys. pasażerów rocznie z jednoczesnym dostosowaniem go do obowiązujących norm UE— wyjaśnia Maciej Jarmusz, prezes portu.

By pokryć koszty inwestycji, spółka zdobyła środki z funduszy unijnych.

— Jako pierwsze lotnisko w Polsce otrzymaliśmy promesę przyznania 4,3 mln zł na modernizację terminalu z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego — mówi Maciej Jarmusz.

Wszystko po to, by walczyć o pasażerów, których kusi latanie z Berlina.

— Mamy nadzieję, że ruch z terenów przygranicznych (północno-wschodnich Niemiec) będzie korzystał z naszego lotniska. Dla mieszkańców tych obszarów odległość do lotnisk berlińskich jest większa niż na nasze. Na plus Szczecina przemawia również tańsza oferta gastronomiczna i handlowa, a także trzy razy niższe opłaty za parking — podkreśla Maciej Jarmusz.

I dodaje, że do władz portu zgłosili się przewoźnicy autobusowi, którzy chcieliby uruchomić skoordynowane z lotami low costowymi przewozy z Niemiec.

Nie wiadomo jednak, czy wysiłki władz odniosą oczekiwany skutek.

— Port jest w bardzo trudnej sytuacji, choć pierwszy etap inwestycji był słusznym posunięciem. Z resztą spółka powinna poczekać na ustabilizowanie się sytuacji w ruchu pasażerskim, a przede wszystkim na regularne przychody. Angażowanie się w kolejne inwestycje to bardzo ryzykowna decyzja — ocenia prof. Andrzej Ruciński z Katedry Rynku Transportowego Uniwersytetu Gdańskiego.