Szczęśliwego sukces nie omija

  • Dorota Czerwińska
opublikowano: 11-02-2013, 00:00

Rozmowa z Zofią Dzik, prezes Fundacji Humanites — Sztuka Wychowania

Ważne jest, aby pracować po to, by żyć, a nie odwrotnie. Jeżeli wszystkie emocje lokujemy tylko w jedną dziedzinę życia, tracimy dystans do rzeczywistości.

Zobacz więcej

ZWOLNIJ: Nie mamy czasu na refleksję, a nawet często się jej boimy, jako czegoś, co nas wytrąci z rytmu, w którym funkcjonujemy. To błąd — mówi Zofia Dzik, prezes Fundacji Humanites — Sztuka Wychowania. [FOT. WM]

„Puls Biznesu”: Z badań Gallup Europe „Pomiar szczęśliwości” wynika, że szczęśliwy człowiek jest zaangażowanym pracownikiem. To prawda?

Zofia Dzik, prezes Fundacji Humanites — Sztuka Wychowania, była menedżer w korporacji: Nikt do końca nie policzył, o ile spada wydajność nieszczęśliwego pracownika, ale wynik pewnie dałby nam do myślenia. Badania Gallupa przeprowadzone na parunastu milionach respondentów z różnych krajów pokazują różnice między szczęśliwymi i zaangażowanymi ludźmi w pracy oraz tymi, którzy są na drugim biegunie. Ludzie zaangażowani mają np. aż o 40 proc. mniej absencji, mniej wypadków w miejscu pracy, a ich praca jest lepsza jakościowo o 60 proc. Dobrostan, czyli poczucie szczęścia i sensu tego, co w życiu robimy, wpływa na większą wydajność, chęć i zaangażowanie w pracę, kreatywność, na mniejszą rotację pracowników, liczbę zwolnień, nadużyć, na większy zysk.

Pracodawca może mieć wpływ na dobrostan swoich ludzi?

Oczywiście. Jeśli mamy pracę, w której jesteśmy doceniani, możemy wyrazić swoje zdanie i będzie ono brane pod uwagę, pracę, w której się rozwijamy się zawodowo, ale również jako osoba, to mamy dobrą energię i przenosimy ją do życia prywatnego. Praca jest ważna, spędzamy w niej coraz więcej czasu, ale nie możemy doprowadzić do tego, że staje się całym naszym życiem. Z drugiej strony — dom niektórym kojarzy się głównie z problemami, a nie mają już energii, by się z nimi zmierzyć. To uderza nie tylko w rodzinę czy związek, ale również w pracodawcę. Praca i dom to naczynia połączone.

Sukces zawodowy nie daje szczęścia?

Profesor Robert Manchin z Gallup Europe twierdzi, a w zasadzie wraca do prawdy, znanej już starożytnym mędrcom, że to nie sukcesy dają nam szczęście, ale szczęście pozwala nam odnosić sukcesy. Jeżeli wszystkie emocje lokujemy tylko w jedną dziedzinę życia, to nie potrzeba wiele czasu, żeby stracić dystans do siebie i świata.

To jak być szczęśliwym?

Trzeba dbać zarówno o rozwój fizyczny, umysłowy, jak i emocjonalny i duchowy. Jeśli zaniedbujemy jedną z tych sfer, prędzej czy później będziemy mieli problemy. W ostatnich latach koncentrowaliśmy się przede wszystkim na sferze umysłowej i dążyliśmy do rozwoju zawodowego. Nie rozwijaliśmy się jako mąż, żona, matka, ojciec — zwyczajnie jako człowiek. Zaniedbaliśmy nasze pasje. Nie mamy czasu na refleksję, a nawet często się jej boimy, jako czegoś, co nas wytrąci z rytmu, w którym funkcjonujemy. To błąd, bo życie jest tak bogate i nieprzewidywalne, że wcześniej czy później coś nas z tego stanu wytrąci i nie będziemy na to przygotowani. Choćby na stratę pracy czy problemy rodzinne. Taka wiedza pomaga lepiej funkcjonować w domu, porozumiewać z bliskimi, zrozumieć współmałżonka, dziecko. Stan sfery fizycznej, która jest istotnym źródłem energii potrzebnej do codziennego życia, zależy od tego, jak dbamy o zdrowie, jak się odżywiamy, czy choć trochę się ruszamy, od tego, jak i ile śpimy. Zaniedbujemy też rozwój emocjonalny. Często nie umiemy nazywać naszych emocji, rozpoznawać stanów emocjonalnych ludzi, z którymi pracujemy, żyjemy. Nie rozwijamy się duchowo — nie mamy świadomości samego siebie i sensu naszego życia, nie zadajemy sobie pytań, na ile to, co robimy, jest spójne z naszym wewnętrznym „ja”, naszym systemem wartości. Przeczytałam kiedyś mądre zdanie: „Jeśli nie jesteś tematem swoich własnych rozważań, stajesz się tylko obiektem w planach innych”.

Pani fundacja organizuje konferencje dla liderów biznesu „Sukces w pracy = sukces w rodzinie”. Są potrzebne?

To konferencje dla liderów biznesu, którzy wierzą, że nie odpowiadają tylko za wynik ekonomiczny swoich firm, ale również za pracujących dla nich ludzi. Wiedzą, że aby osiągnąć cele ekonomiczne przedsiębiorstwa, potrzebują zaangażowanych pracowników. Zachęcamy liderów do inspirowania ludzi do zrównoważonego rozwoju — również prywatnego. Pokazujemy powiązania między szczęściem człowieka w pracy i poza pracą, a produktywnością i zaangażowaniem. Najlepsza jest motywacja wewnętrzna. Pokazujemy, że dzięki takiemu podejściu menedżerowie nie tylko realizują cele firmy, ale wzmacniają społeczne role pracowników jako rodziców, członków społeczności itd.

Menedżerowie są zainteresowani?

Liderzy to zazwyczaj ludzie, którzy osiągnęli dużo w karierze zawodowej, mają reputację w branży, dochody. Wielu po 20 latach budowania kariery nie czuje jednak pełni szczęścia i satysfakcji. Pojawiają się kłopoty ze zdrowiem, czasem z dziećmi, współmałżonkiem. Także wiek średni przynosi wiele pytań o sens życia, o wartości. To pokolenie hołdowało tezie, że rzeczywistość zawodowa i prywatna to dwa światy, a firma wymaga bezwzględnej dyspozycyjności i zaangażowania. Ale obserwują młode pokolenie, które ma zupełnie inne nastawienie do pracy i życia. Przekonanie, że skuteczne przywództwo wymaga ułożonego życia prywatnego, przebija się powoli. Rośnie zainteresowanie organizowania pracownikom szkoleń spoza życia zawodowego. Ale oczywiście nic się nie wydarzy, jeśli najpierw do sprawy nie przekona się sam lider.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy