- To nie może nastąpić szybko z dwóch powodów. Nie jesteśmy w systemie ERM2, czyli przedsionku eurolandu, w którym trzeba ustabilizować kurs złotego względem euro. I nie mamy zmienionej konstytucji, wedle której dziś za politykę odpowiada NBP, a nie Europejski Bank Centralny – powiedział.
Minister podkreślił również, że ważne przed przystąpieniem do eurolandu zmniejszenie długu publicznego, co sprawi, że „będziemy mieć zdolność kompensowania wahań koniunktury, np. poprzez pobudzanie inwestycji dzięki pieniądzom budżetowym”.
Szczurek uważa również, że „jeśli Polska nie będzie silna gospodarczo, to nie będzie pożytku z euro, również politycznego.
- Dziś przyjęcie euro wiąże się z innymi obowiązkami niż w 2004 r., gdy się do tego zobowiązywaliśmy. Chodzi o dodatkowe zobowiązania finansowe, jakie musielibyśmy wziąć na siebie. Właśnie tworzy się unia bankowa. To wszystko będzie wpływać na nasz rachunek zysków i strat, jeśli chodzi o przyjęcie euro – dodał.
