Szczyt ElevenLabs ściągnął decydentów politycznych

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2026-06-01 17:38

Dawny polski start-up jest już naprawdę światowym graczem w branży generatywnej sztucznej inteligencji.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Pożyczkowe pieniądze z SAFE (Security Action for Europe) pod ciśnieniem kalendarza narzuconego przez Komisję Europejską zostały w pierwszej transzy zakontraktowane terminowo do 31 maja 2026 r. Tak naprawdę ostatnie umowy MON z zakładami zbrojeniowymi podpisywano oczywiście w sobotę, 30 maja, nie wypadało przecież robić tego rzutem na taśmę jeszcze w niedzielę. Łączna kwota kontraktów na zakup różnorodnego uzbrojenia w polskich firmach sięgnęła prawie 120 mld zł, chociaż na realny wzrost zdolności obronnych Polski przełoży się to najwcześniej za kilka lat. Znacznie krótszy jest horyzont spowodowanego w Polsce przez projekt SAFE niezwykle ostrego starcia politycznego, które przez ponad rok się nie stępi aż do przesilenia w październiku 2027 r., gdy planowo odbędą się wybory parlamentarne. Na wcześniejsze absolutnie się nie zanosi, co już przyjęły do wiadomości zarówno rządzące konsorcjum 15 października pod wodzą KO, jak też dysząca żądzą odzyskania władzy opozycja pod wodzą PiS. Notabene obserwując w miniony weekend kontraktowy wyścig rządu z kalendarzem, trudno było uniknąć skojarzenia ze… starowarszawską legendą o złotej kaczce, gdzie również chodziło o szybkie, celowe wydanie w całości wielkiej kwoty bez prawa do roztrwonienia choćby dukata na przykład na jakąś darowiznę.

W konfrontacyjnym zgiełku werbalnym na szczytach państwa niespodziewanie znalazła się platforma zbliżenia antagonistów. Oto 1 czerwca najpierw prezydent Karol Nawrocki, a później wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz odwiedzili — oczywiście mijając się godzinowo — i przemówili podczas całodziennego ElevenLabs Summit w warszawskim Teatrze Wielkim–Operze Narodowej. Start-up założony cztery lata temu przez bardzo młodych kreatorów przyszłości — 31-letniego obecnie Mateusza Staniszewskiego i starszego o rok Piotra Dąbkowskiego, kolegów z warszawskiego liceum Mikołaja Kopernika — notuje corocznie kosmiczne wręcz wzrosty, rywalizując z powodzeniem z amerykańskimi big techami i skokowo zwiększając swoją wartość. ElevenLabs jest już naprawdę światowym graczem w dziedzinie generatywnej sztucznej inteligencji. Tworzy narzędzia AI dla branż kreatywnej, wydawniczej i mediowej. Obaj współtwórcy kiedyś wpadli na pomysł ożywienia beznamiętnego głosu lektora czytającego filmowe dialogi i przełożyli prawdziwy głos gwiazd ekranu na… ojczysty język widza czy słuchacza z zachowaniem emocji oraz kontekstu sytuacyjnego. Okazało się to fantastycznym trafieniem w cywilizacyjne potrzeby miliardowej widowni.

Autentyczny polski sukces z najwyższej półki technologicznej stał się naturalnym lepem przyciągającym pragnących ogrzać się władców politycznych. Wizerunkową twarzą ElevenLabs stał się przede wszystkim prezes Mateusz Staniszewski, dyrektor generalny Piotr Dąbkowski działa nieco wycofany. W tym roku Donald Tusk wykonał ruch wyprzedzający i kurtuazyjnie powołał Matiego Staniszewskiego do rządowej Rady Przyszłości. Nieco spóźniony Karol Nawrocki odpowiedział zaproszeniem prezesa ElevenLabs do przyprezydenckiej Rady Biznesu, na co Mati oczywiście również się zgodził, chociaż obecny był tylko zdalnie — funkcjonując między siedzibami firmy w Londynie i na nowojorskim Manhattanie zwykle nie ma czasu na takie absorbujące igrzyska. Osobiście natomiast promował nasze osiągnięcia technologiczne w Polish Business Hub w Davos, na obrzeżu tegorocznego Światowego Forum Ekonomicznego. Z kronikarskiego obowiązku przypomnę jeszcze rozmaite tegoroczne laury dla twórców ElevenLabs, takie jak Wektor przyznany przez Pracodawców RP czy nagroda Polskiej Rady Biznesu w kategorii sukces dla obu współtwórców start-upu.

ElevenLabs to firma już tak okrzepła, że stać ją na zorganizowanie własnego eventu w najbardziej prestiżowej lokalizacji. Poniedziałkowy szczyt technologiczny w Teatrze Wielkim przyciągnął zarówno konstytucyjnego zwierzchnika sił zbrojnych, jak też współpracującego z nim z konieczności bardzo blisko ministra obrony. W sobotę Władysław Kosiniak-Kamysz rzucił z Huty Stalowa Wola taką oto myśl: „Dziś w oślej ławce siedzi prezydent Nawrocki”, naturalnie w kontekście zawetowania ustawy o SAFE. Za miesiąc z konstytucyjnej konieczności obaj znajdą się w delegacji na szczyt Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO) w Ankarze — prezydent w fotelu głównym, szefowie MSZ i MON przy swoich podstolikach. Może Mateuszowi Staniszewskiemu i Piotrowi Dąbkowskiemu udałoby się stworzyć prekursorskie narzędzie AI do porozumienia się skonfliktowanych gości ich prestiżowego szczytu…