Szef Goldmana chce umrzeć przy biurku

MWIE, BLOOMBERG
opublikowano: 19-06-2012, 00:00

BANKI

Lloyd C. Blankfein, szef Goldman Sachs, zapowiada, że nie zrezygnuje ze stanowiska aż do śmierci.

— Spośród sześciu moich poprzedników pięciu odeszło, by objąć stanowiska w administracji rządowej. Nie zapowiada się, by rząd mnie wezwał. To oznacza, że będę pracował na obecnym stanowisku aż do śmierci — powiedział kontrowersyjny prezes.

W czasie jego kadencji bank osiągnął zarówno najlepsze wyniki w historii, jak i doświadczył najgłębszych strat od debiutu giełdowego z 1999 r.

W szczycie hossy z 2007 r. grał na spadek cen obligacji opartych na kredytach hipotecznych, które sam oferował klientom. Strategia ta przeszła do historii pod nazwą „wielkiego shorta”, a bank musiał zapłacić 550 mln USD kary za wprowadzeniem w klientów błąd.

— Stanowisko szefa Goldman Sachs to praca, którą ciężko porzucić. Kiedy sprawy idą dobrze, to jest to najlepsza robota na świecie. Kiedy wszystko się wali, też nie możesz odejść. Nie pozwala ci na to poczucie odpowiedzialności — wyjaśnia Lloyd C. Blankfein.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MWIE, BLOOMBERG

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu