Petr Koblic, który od 2004 r. jest prezesem giełdy w Pradze, pochwalił drogę rozwoju, którą wybrała giełda warszawska.

- Polski rząd stworzył warunki dla rozwoju silnej giełdy. Po pierwsze, utworzył otwarte fundusze emerytalne, zobowiązane do inwestowania na warszawskim parkiecie. Po drugie, większość prywatyzacji przeprowadził właśnie poprzez giełdę – powiedział Petr Koblic, cytowany przez austriacki dziennik finansowy WirtschaftsBlatt.
Przypomniał jednocześnie, że obecny prezydent Czech Milosz Zeman, który w latach 1998-2002 był premierem, na taki rozwój się nie zdecydował.
Przytyk wobec prezydenta jest odpowiedzią na krytykę, którą Milosz Zeman wygłosił podczas ostatniej wizyty w Warszawie.
„Pragnę państwu zaproponować połączenie giełd w Pradze i w Warszawie tak, aby stworzyć - z siedzibą w Warszawie - jedną środkowo-europejską giełdę. Bo nasza giełda zamiera, nie tyle ze względu na brak kapitału, co ze względu na brak umiejętności zarządzania – mówił prezydent Milosz Zeman.
Proszony o komentarz, Petr Koblic stwierdził, że to pozytywne, że prezydent Czech rozumie "potrzebę integracji". Treści krytyki Petr Koblic jednak nie rozumie.
Warszawska giełda starała się już kiedyś o przejęcie parkietu w Pradze. W końcu, w 2008 r., Pragę przejęła giełda wiedeńska, która ma też w grupie parkiet w Budapeszcie i Lublanie.
Dziś praska giełda, w porównaniu do warszawskiej, jest niewielka. Na naszym parkiecie notowanych jest ponad 400 spółek, których kapitalizacja wynosi ponad 180 mld euro, natomiast na giełdzie w Czechach ok. 30 spółek o kapitalizacji 28 mld euro.
Zresztą od kwietnia warszawska GPW rozmawia z wiedeńską odpowiedniczką. Rozmowy mogą doprowadzić do fuzji.