SZEFOWIE FIRM CENIĄ VOLVO I MERCEDESA

Bołtryk Marcin, Otto Patrycja
opublikowano: 2000-04-20 00:00

SZEFOWIE FIRM CENIĄ VOLVO I MERCEDESA

Prezesi i członkowie zarządu jeżdżą autami produkowanymi w Europie

Przeprowadziliśmy sondę wśród kilkudziesięciu dużych, znanych firm działających na polskim rynku. Pytanie, które zadaliśmy przedstawicielom poszczególnych przedsiębiorstw, brzmiało: jakimi samochodami podróżuje zarząd Państwa firmy? Kierownictwo blisko jednej trzeciej ankietowanych wybrało Volvo.

Zbadaliśmy, jakimi samochodami jeżdżą szefowie znanych, dużych firm. Do naszej ankiety wybraliśmy 32 przedsiębiorstwa, pytając ich przedstawicieli o kryteria, którymi kierowali się przy wyborze auta dla swojego kierownictwa.

Model do stanowiska

Prezesi i członkowie zarządu najbardziej cenią sobie bezpieczeństwo i niezawodność aut. Jednak duże znaczenie przy wyborze samochodu mają czynniki mniej wymierne, takie jak np. renoma firmy. Marka samochodu służbowego może uwiarygodnić przedstawiciela przedsiębiorstwa, a samą firmę postawić w lepszym świetle. Z drugiej jednak strony, nieodpowiednio dobrana marka czy typ auta mogą również zepsuć wizerunek. Prezes kilkuosobowej, niezbyt dobrze prosperującej spółki, który zasiada za kierownicą eleganckiego i bardzo luksusowego auta służbowego, może nie być najlepiej postrzegany. Przy wyborze marki warto zwrócić na to uwagę.

— Samochód prezesa musi podkreślać prestiż, być przedłużeniem jego osobowości — zauważa przedstawiciel Wielkopolskich Fabryk Mebli.

Zdaniem przedstawicieli większości ankietowanych firm, służbowy samochód szefa powinien być wyposażony co najmniej w klimatyzację.

— Chodzi o to, aby możliwie w największym stopniu wyeliminować trudy podróży. W żadnym wypadku nie można dopuścić do sytuacji, w której prezes wysiada z samochodu zmęczony — podkreśla przedstawiciel jednej z firm.

Równie ważna jest niezawodność aut.

— Nie należy traktować marki jako czynnika decydującego o wyborze auta. Jest ona istotna, ale chyba dużo ważniejsze są walory funkcjonalne samochodu — zauważa Andrzej Gawrychowski z Polnordu.

Zdaniem przedstawicieli firm, duża popularność aut marki Volvo wśród prezesów i członków zarządu wynika po części z renomy przedsiębiorstwa, ale przede wszystkim z odpowiedniego podejścia do klienta. Dla firm, obok ceny, bardzo istotne są warunki dokonania zakupu.

— Volvo ma bardzo dobrą strategię marketingową — podkreśla przedstawiciel AS Motors.

— Nasz system zamawiania samochodów jest ukształtowany w taki sposób, aby każde auto było w jakimś stopniu niepowtarzalne. Oczywiście posiadamy też wypracowaną strategię tzw. sprzedaży fleetowej (przy ilości większej niż pięć sztuk.). Ale zawsze jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje ze strony potencjalnego kontrahenta — zapewnia Marek Zadrąg z Volvo Auto Polska.

Jego zdaniem, wysoką popularność Volvo wśród osób piastujących najwyższe funkcje, firma zawdzięcza głównie takim cechom auta, jak bezpieczeństwo, prestiż i klasyczna elegancja.

Import na zamówienie

Zdecydowana większość luksusowych aut służbowych używanych przez firmy działające w Polsce to samochody produkowane w Europie, zdarzają się jednak wyjątki.

— Kadra kierownicza naszej firmy podróżuje autami marki BMW, Volvo, Rover i specjalnie sprowadzonym ze Stanów Zjednoczonych Lincolnem — informuje Aleksandra Paprocka z Atlasa.

Luksusowe samochody służbowe wymieniane są średnio co dwa, trzy lata. Używane auta zostawiane są w rozliczeniu przy zakupie nowych lub sprzedawane w drodze licytacji. Zdarza się, że starsze modele przydzielane są pracownikom zajmującym niższe stanowiska.

Większość pytanych przez nas firm nie ma w swojej flocie aut na specjalne okazje.

— Jeśli będzie potrzeba, zawsze można wynająć limuzynę lub minibusa — podkreśla Marek Januszewski, kierownik działu transportu w PTK Centertel.

Duże firmy zatrudniają kierowców do dyspozycji zarządu, najczęściej jest ich kilku. Niewielu szoferów jest przy tym przypisanych tylko do jednego samochodu.

Sposób podziału

Firmy, które wyposażają swoich pracowników w auta, przyjęły inne metody rozdzielania pojazdów osobom pełniącym różne stanowiska w firmie. W gdańskim Centrostalu stosowane są tzw. progi kwotowe. Wartość samochodu dla handlowca to 35 tys. zł, dyrektor działu może liczyć na auto za 45 tys. zł. Natomiast dyrektor pionu zasiada za kierownicą pojazdu wartego nawet 90 tys. zł. W większości firm prezes czy dyrektor generalny jeździ samochodem z wyższej półki cenowej niż zarząd i reszta pracowników. Nie jest to jednak regułą. Zarząd i prezes Polskiej Telefonii Cyfrowej, operatora sieci Era GSM, mają do dyspozycji takie same auta (Volvo S 80). Jeżeli firma budująca flotę samochodów służbowych ma coś wspólnego z producentem aut, np. jest dealerem bądź importerem, wyposaża swoich pracowników w samochody właśnie tej marki. I tak zarząd Toyota Motor Poland podróżuje Lexusami, kierownicy z Renault Polska luksusowymi modelami Renault itp. Od tej reguły praktycznie nie ma odstępstw.

Można negocjować

Dealerzy oferują zniżki i inne przywileje nie tylko klientom kupującym kilkadziesiąt czy kilkanaście pojazdów. Jeśli firma chce kupić kilka samochodów dla zarządu, też może negocjować warunki umowy.

— Firma zamierzająca kupić u nas kilka samochodów może liczyć na upusty cenowe, samochody zastępcze czy np. pierwszeństwo w serwisie — zapewnia Igor Święcki z Toyota Motor Poland.

Podobnie postępuje Nissan.

— Przedsiębiorstwa zdecydowane na nabycie kilku aut mogą liczyć na uzyskanie specjalnej ceny, choć tego typu decyzje podejmujemy zawsze indywidualnie. Nie stosujemy sztywnych reguł — tłumaczy Joanna Wojtkowska, specjalista ds. marketingu w Nissan Poland.

Jednak konieczność zakupu kilku aut nie musi być warunkiem do uzyskania upustu.

— Kupując Audi dla naszego dyrektora generalnego, udało nam się wynegocjować specjalną, niższą cenę. Wydaje mi się, że dla Audi sam fakt, iż dyrektor dużej polskiej firmy wybrał właśnie ich markę, był w jakiś sposób nobilitujący — informuje Marek Januszewski.

Dla właścicieli

Żadna z pytanych przez nas firm, nie wymieniała ekstrawaganckich, znanych marek, wśród aut używanych przez kierownictwo. Dariusz Krzosek, menedżer z Kulczyk Tradex zapewnia, że samochody marki Porsche, z pozoru mało praktyczne, mogą z powodzeniem pełnić funkcje aut służbowych, nawet w naszym kraju.

— Do takiej sytuacji dochodzi najczęściej wtedy, gdy szef firmy jest jednocześnie właścicielem. Raczej nie zdarza się, aby prezes mianowany dostał Porsche — tłumaczy Dariusz Krzosek.

Jego zdaniem, służbowe Por- sche może podnieść wiarygodność właściciela i utwierdzić współpracowników i kontrahentów w przekonaniu, że mają do czynienia ze zdolnym i godnym zaufania człowiekiem.

— Samochody tej marki są dobrze akceptowane w społeczeństwie, nie budzą zawiści. Przeciwnie, widząc osobę w Porsche ma się wrażenie, że jest po prostu dobra w tym, co robi, i że zarobiła na to auto uczciwą pracą — uważa Dariusz Krzosek.

Marcin Bołtryk, Patrycja Otto

PÓŁ NA PÓŁ:

Adam Ogrodnicki, kierownik salonu sprzedaży w Jaguar Poland, informuje,

że klientami firmy

są mniej więcej w połowie

instytucje,

w połowie osoby prywatne. Przy czym zaznacza, że zarówno dla pierwszej jak i dla drugiej grupy klientów, cena samochodu i koszty eksploatacji pojazdu mają drugorzędne znaczenie. Liczy się przede wszystkim marka, jakość

i prestiż. Klienci, którzy decydują się na zakup luksusowego samochodu rzadko pytają o dodatkowe wyposażenie — są bowiem pewni, że auto tego typu będzie posiadało wszelkie nowinki techniczne dostępne na rynku i zapewni wysoki poziom bezpieczeństwa.

fot. M. Pstrągowska

DOPUSZCZALNY LUKSUS: Porsche nadaje się na samochód służbowy, mimo że pozornie wydaje się autem mało praktycznym. Lecz jeśli

właściciel firmy przyjedzie podpisać ważny kontrakt np. Porsche 911,

na pewno postawi go to w lepszym świetle. Nasze samochody

nie kojarzą się z nieuczciwością i kombinatorstwem — zapewnia

Dariusz Krzosek, menedżer w Kulczyk Tradex.

fot. Borys Skrzyński