Szefowie tracą czas na sprawy bieżące

Aneta Królak
opublikowano: 2000-06-16 00:00

Szefowie tracą czas na sprawy bieżące

Zespoły zarządzające w firmach nie rozumieją swoich celów

Polscy szefowie zarządzający optymistycznie oceniają pracę swoich zespołów. Obraz ten jednak, z punktu widzenia osób będących członkami tych zespołów, jest bardziej krytyczny. Przede wszystkim cel pracy grup nie zawsze został jasno zdefiniowany, a spotkania zbyt często organizowane są bez wcześniejszego określenia celu i tematu.

Mercuri International przeprowadził w Polsce badania ankietowe wśród członków zespołów zarządzających firmami. Jego celem była analiza współpracy szefów tych zespołów z ich członkami.

Na 2 tys. formularzy, rozesłanych w trakcie badania, zdecydowało się odpowiedzieć blisko 190 respondentów.

— Wynik ten uważamy za bardzo dobry. Uzyskaliśmy odpowiedzi od 9 proc. adresatów. Jeśli weźmie się pod uwagę ogólną niechęć Polaków do wypełniania jakichkolwiek formularzy oraz fakt, że zarządom chronicznie brakuje czasu można szacować, że wynik jest zadowalający — twierdzi Łukasz Fijałkowski, dyrektor generalny Mercuri International.

Ja pójdę górą

Zespoły zarządzające pozytywnie oceniły swoją misję i sposoby jej realizacji. Niewielki procent respondentów wskazał, że praca zespołów jest źle zorganizowana i nie działa na nich stymulująco.

— Ogólny obraz współpracy w ramach zespołów wygląda zadowalająco. Jednak, co ciekawe, jest on bardziej pozytywny z perspektywy szefów tych grup. Są oni odpowiedzialni za efekty pracy zespołu, która przekłada się na realizację celów strategicznych firmy, więc raczej trudno o samokrytykę – przypuszcza Tomasz Knitter, dyrektor handlowy Mercuri International.

A ty doliną

Więcej zastrzeżeń pod adresem pracy w grupie mieli jej członkowie. Wskazywali, że zbyt często spotkania robocze zespołu wypełnia omawianie spraw bieżących, a samej pracy grup nikt nie ocenia.

— Brak podsumowań spotkań w istotny sposób przekłada się na rozwój zespołu i poszczególnych jego członków. Raporty mogłyby posłużyć m.in. do oceny realizacji ustalonych podczas zebrania zadań. Bez nich, przy kolejnym spotkaniu, które, jak wynika z badania, nie odbywają się zbyt często, z reguły nikt nie pamięta, kto i do czego się zobowiązywał — ocenia Tomasz Knitter.

Aneta Królak