Gdy pytam znajomych — „co słychać”, z reguły zaczyna się lawina narzekań, że nie mają czasu, że brakuje pieniędzy na wakacje oraz że szukają nowej pracy. Przygnębienie, które kiedyś nazywaliśmy stanem melancholii czy z angielska splinem, zaczyna zbierać coraz większe żniwo.
Jaka jest tego przyczyna? Okazuje się, że powodem jest zła atmosfera w pracy, a konkretnie trudności z przełożonym. Spędzamy w pracy minimum osiem, a czasem nawet kilkanaście godzin na dobę i często nie zdajemy sobie sprawy, iż od osiągniętych w niej sukcesów i poniesionych porażek uzależnione są nasze relacje z małżonkiem czy dziećmi. Jeszcze mniej świadomi swojej roli są sami szefowie. Już od kilku lat furorę robi książka „Toksyczna praca” Barbary Bailey Reinhold. Autorka pomaga rozpoznać symptomy szkodliwości pracy. Uczy jednocześnie, jakich zmian należy dokonać, aby przestać być ciągle zestresowanym i zacząć na nowo cieszyć się pracą. Książka ta warta jest polecenia wszystkim szefom, aby uświadomili sobie, jak wiele złego mogą uczynić pracownikom.
Nikogo nie trzeba przekonywać, że przemęczenie oraz stres mają bezpośredni wpływ na nasze zdrowie fizyczne. Wrzody, choroby układu krwionośnego, depresja oraz nowotwory to skutek naszych relacji ze współpracownikami, podwładnymi i kierownictwem. Bo cóż z tego, iż firmy deklarują, że najwyższą wartością są dla nich pracownicy, cóż z tego, że menedżerowie na szkoleniach uczą się, jak motywować pracowników, kiedy później nadmiernie kontrolują ich, wytykając najmniejsze niedociągnięcia? Dobre zarządzanie to nie kontrola, nakazy i rozkazy, ale dawanie wsparcia dla osiągnięcia jak najlepszych rezultatów. Każda najmniejsza pochwała dodaje skrzydeł, każda krytyka podcina je.
Chwalmy podwładnych, przyjmując dewizę, że dzień bez pochwały dla podwładnego to dzień stracony. Śmieszne i absurdalne jest, gdy w firmie pokoje kadry menedżerskiej są zamknięte i aby porozmawiać z bezpośrednim szefem, trzeba umówić się na spotkanie. Prawdziwy szef nigdy nie zamyka się w swoim „laboratorium”, jest otwarty na ludzi i ich problemy. Zawsze ma dla nich czas. Prawdziwy szef nie przenosi własnych osobistych problemów na swoich podwładnych. Prawdziwy szef nie dokłada pracownikowi w piątek o godzinie 17.00 zadań, które muszą być zrealizowane tego samego dnia. Prawdziwy szef jest ludzki.
Monika Godlewska dyrektor HR w FPA Group, firmie świadczącej usługi księgowe oraz kadrowo-płacowe