Sześć sposobów na pewne zyski

Anna Borys
opublikowano: 25-01-2008, 07:21

Ostatnie dramatyczne spadki na warszawskiej giełdzie wystraszyły wielu inwestorów. Klienci krajowych akcyjnych funduszy inwestycyjnych na wyścigi wycofywali pieniądze, chcąc minimalizować straty, bądź też ratowali topniejące w oczach zyski z ostatnich lat.

Potwierdzają to statystyki. W burzliwym listopadzie zeszłego roku z krajowych TFI wycofano 1,5 mld zł, w nie mniej emocjonującym grudniu — 0,9 mld zł. O styczniu tego roku towarzystwa wolałyby z pewnością zapomnieć. Według wstępnych szacunków, w pierwszym miesiącu roku Polacy wycofają z TFI aż 6-8 mld zł. Jeśli tak się stanie, będzie to historyczny rekord. Pojawia się jednak pytanie, co dalej? Jak i gdzie najlepiej ulokować oszczędności? Trzymanie w skarpecie już dawno stało się niemodne. Z pomocą analityków przygotowaliśmy sześć pomysłów na zainwestowanie kapitału w obecnej niepewnej sytuacji rynkowej.

1. LOKATA BANKOWA

Najprostsze rozwiązanie problemu, ale mało zyskowne. Mamy jednak pewność, że nie stracimy. A to już jest coś wobec przedłużającej się niepewności na giełdzie. Oprocentowanie lokat rośnie, bo Rada Polityki Pieniężnej podnosi stopy procentowe. Analitycy przewidują, że w tym roku główna stopa dojdzie do 5,5 proc., czyli wzrośnie o kolejne 50 pkt baz. To oznacza, że opłacalność lokat powinna jeszcze pójść do góry. Chyba że banki będą szukać zysków w kieszeniach klientów. Obecnie największe banki oferują roczną lokatę, która po roku przyniesie średnio 3,7 proc. zysku (19 proc. zysku zabierze fiskus). To niewiele, biorąc pod uwagę rosnącą ostatnio inflację. Opłaca się szukać, bo na bankowym rynku nie brakuje ciekawszych ofert. Mając 10 tys. zł, można znaleźć lokatę, która w skali roku da zarobić 6 proc. Realnie daje to 2 proc. pewnego zysku.

2. FUNDUSZE RYNKU PIENIĘŻNEGO

Alternatywą dla lokaty są fundusze rynku pieniężnego. Tutaj również strata jest wręcz niemożliwa. W ostatnim roku stopy zwrotu mocno się wahały — od 5,71 proc. dla funduszu Alfa, do 2,20 proc. dla Lukas subfundusz Lukas Lokacyjny. W tym roku powinno być lepiej. Szacunki mówią o 5-6 proc. zysku. Wynikom funduszy tej kategorii, w przeciwieństwie do funduszy obligacji, sprzyjają rosnące stopy procentowe. Minusem są opłaty za zarządzanie wysokości około 1 proc., pobierane przez TFI. Można je ominąć na kilka sposobów, na przykład korzystając z promocji lub usług niektórych banków internetowych. Czasami bardziej opłaci się jednak zakup instrumentów rynku pieniężnego (m.in. bonów skarbowych) bezpośrednio na rynku. To wymaga znacznej gotówki. Mając kilkadziesiąt tysięcy, czasam lepiej potargować się z dystrybutorem TFI.

3. OBLIGACJE SKARBOWE

Polacy wręcz rzucili się na nie w ostatnich miesiącach. Od października sprzedaż obligacji detalicznych wzrosła sześciokrotnie. Skąd takie wzięcie? To zasługa bolesnych spadków na giełdzie, ale nie tylko. Państwowe papiery dają z reguły wyższe zyski niż lokaty bankowe. Łatwiej też się ich pozbyć. Największym wzięciem cieszą się obligacje dwuletnie. Dają 5,5 proc. rocznego zysku. Kuszą też 10-latki, które w pierwszym roku zapewniają aż 6,75 proc. zysku, później — inflację plus 2,75 proc. Obligacje można kupić w państwowym PKO BP i jego domu maklerskim, w internecie i przez telefon. Zakup obligacji na własną rękę wydaje się lepszym rozwiązaniem niż zakup jednostek funduszy obligacyjnych. Zwłaszcza w dobie rosnącej inflacji i stóp procentowych. Ponadto można uniknąć prowizji dystrybucyjnej i opłaty za zarządzanie, które występują przy inwestycji w fundusze.

4. FUNDUSZE OBLIGACJI DOLAROWYCH

Rośnie atrakcyjność funduszy inwestycyjnych, które lokują pieniądze w najbezpieczniejszych na świecie dolarowych obligacjach rządu USA. Właśnie te papiery wielu inwestorów wybiera w obliczu kryzysu. Obecnie za tą inwestycją przemawia najsłabszy w historii dolar. Wielu analityków, w tym niektóre banki inwestycyjne, twierdzi, że amerykańska waluta najgorsze ma za sobą lub jest blisko dna. To oznacza, że inwestor teoretycznie powinien zarobić na odsetkach z obligacji (około 3-4 proc. rocznie) oraz na umacniającym się w przyszłości dolarze (jeśli sprawdzą się prognozy optymistów).

W krótkim terminie funduszom sprzyjają obniżane stopy procentowe w USA. W 2007 r. klienci krajowych funduszy tej kategorii, w przeliczeniu na złote, stracili aż 17 proc. W tym czasie kurs dolar spadł o 15 proc. Może zła passa dolara w końcu się skończy?

5. PRODUKTY STRUKTURYZOWANE

Są one dobrze znane na całym świecie. Pozwalają w prosty sposób inwestować na różnych rynkach. Ponadto wiele z nich oferuje pełną lub częściową gwarancję kapitału. Warto jednak zwrócić uwagę na prowizje i opłaty pobierane przez wystawcę produktu. Produkty strukturyzowane pojawiły się nad Wisłą niedawno. Szybko ich przybywa. Na przykład Raiffeisen Centrobank zaoferował certyfikaty strukturyzowane oparte na cenie ropy naftowej i złota. Oba surowce są w trendzie wzrostowym. W 2007 r. ich ceny rosły odpowiednio 57 proc. i 31 proc. Wabią również produkty oparte na spółkach zaangażowanych w produkcję zielonej energii. Można je znaleźć m.in. w ofercie Fortis Investments. Indeks związany z tymi spółkami skoczył w ub. r. o 57,9 proc. Warto też przyjrzeć się propozycji tzw. grzesznych spółek. Chodzi o firmy związane z alkoholem i kasynami.

6. AKCJE RYNKÓW WSCHODZĄCYCH

Wobec niedawnej zapaści na światowych giełdach ta propozycja może dziwić. Analitycy zdania jednak nie zmienili — w dłuższym okresie wciąż warto pomyśleć o akcjach. Występuje tu wyższe ryzyko, ale też większa szansa na wysokie zyski. Eksperci przekonują, że warto postawić zwłaszcza na spółki rynków wschodzących. Właśnie one mają być motorem napędowym globalnej gospodarki. Urealniły się wyceny spółek na warszawskiej giełdzie. Zdaniem wielu zarządzających ceny wielu spółek są już na atrakcyjnym poziomie. Amerykański Goldman Sachs wytypował jednak złotą jedenastkę „NEXT 11”. Chodzi o Koreę Południową, Nigerię, Bangladesz, Egipt, Filipiny, Indonezję, Iran, Meksyk, Pakistan, Turcję i Wietnam. Te parkiety będą rosły najszybciej w najbliższych latach. Jak się tam dostać? Z pomocą przychodzą fundusze inwestycyjne.

Anna Borys, a.borys@pb.pl 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Borys

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu