Trudno szukać drugiego alkoholu, który zrobiłby w ostatnich latach karierę na tak dużą skalę jak whisky, choć był jeden moment załamania w 2014 r., gdy jeden z najdynamiczniej rosnących odbiorców szkockiej kupił mniej niż rok wcześniej. Te czasy jednak dawno minęły, jak wielu sądzi — bezpowrotnie. W najświeższych danych Scotch Whisky Association (SWA) widać jednak nowe silne zjawisko — od stycznia do czerwca tego roku kupiliśmy 10,7 mln butelek bursztynowego trunku, co oznacza 20-procentowy wzrost względem tego samego okresu zeszłego roku. Wartość sprzedaży urosła pięć razy wolniej, bo o 4 proc.
Skala robi swoje
— Tak duża różnica jest zaskoczeniem. Można tu dopatrywać się przyczyn powiązanych z efektem skali. Kategoria whisky stała się na tyle duża, że weszły w nią dyskonty, znacznie poszerzając ofertę, tak jak stało się w przypadku wina — kupują duże wolumeny bezpośrednio u producentów, więc za lepsze stawki. Jeszcze 2-3 lata temu taka sama whisky potrafiła być w Niemczech o połowę tańsza niż w Polsce. U nas był to towar na tyle słabo rotujący, że sklep narzucał dużą marżę, co tym bardziej zniechęcało część konsumentów. Teraz popularność tego alkoholu jest na tyle duża, że nie zalega długo na półkach, ceny spadły, co przyciągnęło klientów, więc ruch w kategorii jest jeszcze większy — mówi Leszek Wiwała, prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy.
Krzysztof Kouyoumdjian, dyrektor ds. relacji zewnętrznych w CEDC, zauważa, że dane o sprzedaży detalicznej w Polsce są inne niż wyniki podane przez SWA, choć trend jest podobny — szybszy wzrost wolumenu niż wartości.
— Porównując wyniki bieżącego i ubiegłego roku, ilość i wartość sprzedawanej w naszym kraju whisky rośnie o kilkanaście procent, przy czym tempo wzrostu wolumenu jest większe zaledwie o parę punktów procentowych od wartości sprzedanych produktów — twierdzi Krzysztof Kouyoumdjian. Jego zdaniem, różnica pomiędzy wartością a wolumenem jest również wynikiem tego, że Polacy polubili whisky i coraz chętniej kupują duże opakowania, w których ekonomia zakupu (niższa cena per litr whisky) stwarza taką rozbieżność.
Nowi konsumenci
Jeden z branżowych menedżerów wskazuje też na efekt 500+, który zaczyna być odczuwalny również w tej branży, choć rozpoczął się pod koniec pierwszego półrocza.
— Do konsumentów whisky dołączają również beneficjenci tego programu. W naturalny sposób nie kupują jednak drogiej whisky, ale najbardziej cenowo dostępną, która jednak bez tych dodatkowych pieniędzy nie byłaby dla nich osiągalna. W kolejnych miesiącach należy więc spodziewać się jeszcze większej dynamiki wolumenowej i znacznie wolniejszego wzrostu wartości — twierdzi anonimowo nasz rozmówca.
— Tempo, w jakim rośnie cała kategoria whisky w Polsce, przewyższa średnią, jaką notujemy w Europie. W Polsce nadal obserwujemy kontynuację wieloletniego trendu, również związanego z rozbudową segmentu premium. Wierzymy, że utrzyma się on jeszcze przez kolejne lata — mówi Aneta Jóźwicka, dyrektor ds. korporacyjnych w Diageo w Polsce. Zakupy szkockiej w pierwszym półroczu plasują nas na 14. miejscu pod względem wolumenu i 18. pod względem wartości. Szybciej od nas wolumenowo konsumpcję zwiększyły Indie, bo o 41 proc. — do 41 mln butelek, a takie samo tempo jak my miała Japonia, choć sprzedaż wyższą — 13 mln butelek. SWA w swojej analizie zaznacza, że Holandia i Polska to miejsca, z których whisky idzie do kolejnych krajów w regionie. Globalny eksport szkockiej od stycznia do czerwca urósł po raz pierwszy od 2013 r. pod względem wolumenu — świat kupił jej 3,1 proc. więcej.
JUŻ PISALIŚMY:„PB” z 30 maja 2016 r.
Po turbulencjach związanych z podwyżką akcyzy i robieniem zapasów po starej stawce rynek whisky wrócił w zeszłym roku do swoich typowych rozmiarów, tj. dwucyfrowego wzrostu. W 2015 r. wolumen sprzedaży szkockiej do Polski wzrósł o ponad 34 proc., a wartość o 20 proc.
DOSTĘPNA: Z roku na rok, whisky bez wątpienia staje się coraz bardziej dostępna dla polskiego konsumenta. Można przyjąć, że ten trend będzie się nasilał, także ze względu na spodziewany wzrost wydatków na konsumpcję — uważa jeden z dystrybutorów szkockiej, zarządzane przez Monzera Elabrashy’ego CEDC. [FOT. WM]