Szkoda czasu dla papierka

Katarzyna Żelazek
opublikowano: 2005-09-09 00:00

Przekleństwo i błogosławieństwo w jednym, czyli stażysta lub praktykant w firmie...

Jeśli praktyka nie polega na perfekcyjnym opanowaniu umiejętności parzenia herbaty, to ktoś musi się stażystą zająć, wprowadzić do pracy, a później śledzić jego postępy... Ale przecież stażysta może okazać się dla firmy skarbem — młody, ambitny, pracowity i chłonny wiedzy, bez złych nawyków... z poprzedniego miejsca pracy. W wielu firmach byli stażyści dziś są etatowymi pracownikami, pnącymi się po szczeblach zawodowej kariery.

Ponad dwie osoby na jedno wolne miejsce w firmie — tak wielu studentów i absolwentów chce w Gdańsku poświęcić wakacje na staż. Urząd Miejski w Gdańsku już po raz trzeci zorganizował w tym roku akcję „Wakacyjny staż”, namawiając przedsiębiorców do przyjęcia w okresie lipiec-wrzesień praktykantów i stażystów. Lista firm oraz stawianych przez nie wymagań została opublikowana na stronie internetowej miasta. Na wszystkich gdańskich uczelniach wyższych pojawiły się plakaty, zachęcające studentów do podjęcia wakacyjnego zajęcia.

Weryfikacja

Jak mówi Katarzyna Drost-Wiśniewska z wydziału polityki gospodarczej gdańskiego magistratu, „Wakacyjny staż” jest dobrym sposobem na promocję aktywnych i ambitnych studentów i absolwentów. Z jednej strony ma służyć ich rozwojowi, pomóc w znalezieniu pracy tym, którzy już skończyli naukę, ale i sprawić, aby najlepsi zostali dostrzeżeni przez firmy. I jeszcze jedno — swoje życie zawodowe związali z regionem, a nie uciekali z Gdańska w poszukiwaniu pracy.

Tegoroczne zainteresowanie studentów i absolwentów „Wakacyjnym stażem” przewyższyło możliwości przedsiębiorców. Do akcji przystąpiło czterdzieści pięć firm, które zaoferowały 228 wolnych miejsc. Chętnych zgłosiło się dwukrotnie więcej. Najpierw kandydaci zostali poddani wstępnej weryfikacji przez komisję z urzędu, a później przeszli ją w każdej z firm. Co istotne, corocznie do akcji przystępuje więcej przedsiębiorstw. Podczas tegorocznej trzeciej edycji, w stosunku do pierwszej, miejsc staży i praktyk oferowanych studentom i absolwentom było ponad sto procent więcej.

— Wielu studentów przystąpiło już do akcji po raz drugi, zdobywając staż w innej firmie niż w roku poprzednim. To dowód, że chwalą sobie taką formę rozwoju. Od pracodawców wiemy, że duża część absolwentów później zatrudnionych zostaje na stałe — przyznaje Katarzyna Drost-Wiśniewska.

Wiedza a praktyka

Do tegorocznego programu letnich praktyk i staży miejskich przystąpiła — przyznając najwięcej miejsc — Grupa Lotos. Dwudziestu dwóch studentów i absolwentów przez miesiąc praktykowało w różnych jej działach — od informatyki i inżynierii materiałowej, po kadry i marketing. Przez cały zresztą rok w Grupie Lotos goszczą stażyści z całej Polski, od Gdańska, przez Poznań, po Kraków i Łódź, m.in. z Politechniki Gdańskiej, Politechniki Krakowskiej, Uniwersytetu Łódzkiego i Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, nade wszystko z uczelni, gdzie działają kierunki kształcące specjalistów z zakresu przerobu ropy naftowej. Corocznie w firmie stażuje blisko sto osób.

Stażyści i praktykanci w Grupie Lotos nie są ludźmi od sprzątania i parzenia herbaty. Przyjmuje się tylko takich, którzy wiedzą, dlaczego chcą podjąć staż. Dla samego papierka szkoda czasu. Najpierw stażyści zostają zapoznani z pracą, potem powierza się im bardziej lub mniej odpowiedzialne zadania.

— Praktyki i staże to niewątpliwie czas w życiu młodego człowieka, kiedy nie tylko może skonfrontować teoretyczną wiedzę z praktyką czy zapoznać się z nowoczesnym sprzętem, ale i nabrać przekonania, że zaliczanie kolejnych kolokwiów to zbyt mało — przekonuje Mirosława Chojnacka, kierownik zespołu ds. szkoleń i rozwoju Grupy Lotos.

Wciąż możemy się uczyć

Nieprzypadkowo pięć osób z ubiegłorocznych praktyk wakacyjnych dziś zatrudnionych jest już w firmie na etatach.

— Nigdy nie zakładamy, że z grupy stażystów wyłowimy najlepszych i zaproponujemy im pracę. Kiedy jednak kierownik mówi: „to świetny człowiek”, traktujemy jego zdanie jako najlepszą rekomendację — zapewnia Mirosława Chojnacka.

Jedną z piątki byłych studentów, zatrudnionych dziś w Grupie Lotos jest Julia Gast, gdańszczanka, absolwentka Politechniki Gdańskiej. Od roku pracuje w biurze zarządzania procesami. Już w trakcie studiów wiedziała, że chce znaleźć taką pracę, gdzie będzie mogła zajmować się wdrażaniem systemów jakości. Odbyła staż w Grupie Lotos, a potem znalazła tam stałe zatrudnienie.

— Jestem zadowolona z tej pracy. Firma inwestuje w pracowników, oferuje nam szkolenia, wciąż możemy się uczyć. Sama myślę o studiach podyplomowych, może doktoracie. I jeszcze jedno — firma dynamicznie się rozwija, a to pozwala mi wierzyć, że i ja wciąż będę się rozwijać, że będą stawiane przede mną nowe wyzwania — opowiada Julia Gast.

Energia i zapał

Global Cosmed Fabryka Kosmetyków w Radomiu na brak chętnych do staży narzekać nie może. Tu bowiem kształcą się specjaliści technologii chemicznych ze specjalizacją kosmetyczną, a Global to jedyna tego typu firma w mieście. Corocznie latem w firmie odbywają się praktyki studenckie, a w ciągu roku półroczne i roczne staże.

— Program staży rozpoczął się 1 sierpnia 2003 r. i objął dotąd siedem osób. Cztery z nich już zostały zatrudnione w firmie — twierdzi Anna Budzińska, specjalista ds. pracowniczych Global Cosmed.

Tak wysoki odsetek zatrudnionych wśród stażystów Anna Budzińska tłumaczy przede wszystkim tym, iż o staż starają się ludzie ambitni i pracowici. Wyłaniani są przeważnie z licznej grupy chętnych już w pierwszej weryfikacji. W pracy nie mają złych nawyków — można ich ukształtować.

— Stażyści to później dobrzy pracownicy, pełni energii i zapału do pracy — podkreśla Anna Budzińska.

Przyszłość w ich rękach, po stażu w laboratorium czy dziale rozwoju produktu mogą piąć się wyżej...