Szkody środowiskowe nie uczą zapobiegliwości

SW
27-09-2013, 00:00

GIOŚ notuje coraz więcej awarii zanieczyszczających środowisko, Straż Pożarna częściej interweniuje, a firmy, jeśli nie muszą, to się nie zabezpieczają

Uwolnienia substancji niebezpiecznych na terenie zakładów, wycieki substancji ropopochodnych w ruchu drogowym czy zanieczyszczenia cieków wodnych substancjami ropopochodnymi wypływającymi z kanalizacji burzowej — to niektóre awarie z minionego roku, odnotowaneprzez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ). Było ich w sumie 91, w tym 16 poważnych, które spełniały kryteria Rozporządzenia Ministra Środowiska z 30 grudnia 2002 r. w sprawie poważnych awarii objętych obowiązkiem zgłoszenia do GIOŚ. To więcej niż w 2011 r., kiedy spośród 83 wszystkich zdarzeń 7 spełniało te kryteria. W ub.r. najwięcej zdarzeń odnotowano na terenie zakładów (56, czyli 61,5 proc.) i w transporcie (26 zdarzeń, czyli 28,6 proc.). Na koniec ub.r. rejestr sprawców poważnych awarii obejmował łącznie 1226 zakładów (w 2011 r. było ich 1208), w tym 177 (w 2011 r. 166) o dużym ryzyku. Najczęstszymi przyczynami zdarzeń w zakładach były czynniki techniczne — zły stan techniczny instalacji technologicznych, a w transporcie niezachowanie należytej ostrożności przez kierowców, nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa i uszkodzenie rurociągów przesyłowych podczas prac ziemnych. Znacznie więcej zdarzeń o znamionach skażenia chemiczno-biologicznego niż w 2011 r. odnotowała w ub.r. także Komenda Główna Straży Pożarnej. Z jej danych wynika, że liczba incydentów wymagających interwencji w zakresie ratownictwa ekologicznego wzrosła z 3729 w 2011 r. do 4582 w 2012 r., czyli o 23 proc.

— Działania te są tak samo częste jak interwencje w przypadku przyboru wód czy opadów śniegu — zauważa Magdalena Szczepłocka, młodszy underwriter w AIG. Zgodnie z przepisami ustawy z 13 kwietnia 2007 r. o zapobieganiu szkodom w środowisku i ich naprawie, podmiot odpowiedzialny za dany incydent zobowiązany jest do przywrócenia środowiska do stanu sprzed szkody. Nie ma jednak generalnie obowiązku zabezpieczenia się na taką okoliczność, oprócz nielicznych przypadków.

— Przykładem jest ustawa z 14 grudnia 2012 r. o odpadach. Ustawodawca wskazuje, że zarządzający składowiskiem odpadów jest obowiązany do ustanowienia zabezpieczenia roszczeń z tytułu wystąpienia negatywnych skutków w środowisku oraz szkód w środowisku w rozumieniu ustawy z dnia 13 kwietnia 2007 r., w związku z prowadzeniem składowiska odpadów. Zabezpieczenie może mieć formę depozytu, gwarancji bankowej, gwarancji ubezpieczeniowej czy polisy ubezpieczeniowej — mówi Liliana Pawelczak-Szulc, dyrektor Biura Ubezpieczeń Lądowych w STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi.

Ci przedsiębiorcy, którzy nie muszą się zabezpieczać, najczęściej tego nie robią, choć możliwości jest coraz więcej. Młode jeszcze na naszym rynku ubezpieczenie szkód w środowisku to wciąż bardzo niszowy produkt.

— Zainteresowanie ubezpieczeniem szkód w środowisku wciąż jest znacznie mniejsze niż w rozwiniętych krajach Europy Zachodniej czy USA i w dużej mierze dotyczy klientów, którzy z uwagi na rodzaj prowadzonej działalności zobowiązani są do posiadania zabezpieczenia, czy to w formie umowy ubezpieczenia, czy też gwarancji — mówi Karolina Chełmicka, casualty manager w ACE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: SW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Szkody środowiskowe nie uczą zapobiegliwości