Szkoła szefowania w czasach cyfryzacji

Nowa gospodarka wymaga od menedżera nowych kompetencji, co musi znaleźć odzwierciedlenie w ofercie studiów biznesowych

Już nie trzeba studiować w HEC w Paryżu albo INSEAD czy IESE w Katalonii. Od października podobny rodzaj kształcenia biznesowego oferuje Akademia Leona Koźmińskiego (ALK) w Warszawie — „Transformacja Cyfrowa” to program wspomagający dla absolwentów i studentów MBA, szczególnie Executive MBA.

TAK TO WIDZĘ:
Zobacz więcej

TAK TO WIDZĘ:

Jestem nie tylko pomysłodawczynią, ale też uczestniczką programu „Transformacja Cyfrowa”. Kto chce za 5, 10, 15 lat funkcjonować w biznesie i na rynku pracy, powinien ciągle się uczyć — mówi Katarzyna Pilarska, dyrektor komunikacji Oracle na Europę Środkową i Rosję. [FOT. ARC]

— W odróżnieniu od kompleksowych, kilkuletnich studiów MBA, proponujemy krótki, ale bardzo intensywny cykl zajęć, skoncentrowanych na różnych aspektach budowania strategii cyfrowej firmy — mówi prof. Grzegorz Mazurek, teoretyk i praktyk zarządzania i marketingu w ALK, lider programu „Cyfrowa Transformacja”. Pomysłodawczynią jest Katarzyna Pilarska, dyrektor komunikacji Oracle na Europę Środkową i Rosję. Dostrzegła, że w Polsce brakuje edukacji łączącej wiedzę o zarządzaniu ze znajomością technologii. Tymczasem w przypadku większości polskich menedżerów nauka we Francji, Hiszpanii czy za oceanem nie wchodzi w grę z co najmniej dwóch powodów — kosztów i odległości. Kto mógłby na miesiące i lata przerwać karierę, by zgłębiać tajniki digitalizacji biznesu?

— Żyjemy w epoce nowej ekonomii, co oznacza, że gospodarkę w coraz większym stopniu napędza wiedza. Znajduje to odzwierciedlenie w rozwoju technologii informacyjnych i komunikacyjnych. Kadra zarządzająca powinna być na bieżąco ze zmianami związanymi z IT — uważa Katarzyna Pilarska.

Spece od zer i jedynek

Nic dziwnego, że twarzami „Cyfrowej Transformacji” są osoby, które nową ekonomią zajmują się od lat. W gronie wykładowców, oprócz Grzegorza Mazurka, znaleźli się: Aleksandra Przegalińska, doktor filozofii i badaczka sztucznej inteligencji na MIT, Dariusz Jemielniak, profesor nauk ekonomicznych prowadzący zajęcia m.in. na Harvardzie, i Edwin Bendyk, publicysta zajmujący się problematyką cywilizacyjną.

— Nasz program nie ma w nazwie wiadomych trzech liter. Niemniej czerpie z międzynarodowych metodyk MBA. Autorytety, które udało się nam pozyskać, gwarantują treści na najwyższym światowym poziomie, ale są dostosowane do polskich i środkowoeuropejskich realiów — wskazuje Katarzyna Pilarska.

Czy nie wystarczy, że na technologiach zna się w firmie dział IT? Prof. Grzegorz Mazurek twierdzi, że absolutnie nie. Jego zdaniem cyfrowa transformacja nie sprowadza się do informatyzacji. To szukanie nowych modeli biznesowych opartych na internecie, usprawnianie procesów związanych z łańcuchem wartości w przedsiębiorstwie, wreszcie — nowe metody zarządzania ludźmi, szczególnie z pokolenia Z. Pod tym określeniem kryje się także inne podejście do pomiaru sukcesu, relacji z klientem i partnerem biznesowym.

— Technologia jest ogromną wartością i przyczynkiem do zmian, ale dotyczą one całej firmy, a nie tylko działu IT — podkreśla przedstawiciel ALK.

Specjalizacja czy wiedza ogólna

Czy program „Cyfrowa Transformacja” nie idzie w poprzek tendencjom na rynku MBA? Zawężanie specjalizacji to jeden z najbardziej prawdopodobnych scenariuszy w biznesie. Następstwem tego będzie konieczność skoncentrowania się profesjonalistów na konkretnych dziedzinach — przewidują autorzy raportu PwC „The future of work: A journey to 2022”. Prof. Grzegorz Mazurek przyznaje, że wiele studiów menedżerskich dostarcza ogólnej wiedzy. Tymczasem nowe przedsięwzięcie w Koźmińskim to ukłon w stronę kształcenia sprofilowanego. Zaznacza jednak, że jedno i drugie podejście może być dobre. Wszystko zależy od tego, jakie potrzeby edukacyjne ma student. — MBA służy innych celom niż nasz program. Chcemy wykształcić liderów wdrażających cyfrową zmianę w firmie. W przypadku studiów MBA chodzi o nieco inny zestaw kompetencji — wyjaśnia Grzegorz Mazurek.

Natomiast Katarzyna Pilarska dodaje, że dziś niemal każdy biznes, niezależnie od branży, skali działalności i zatrudnienia, jest cyfrowy. Dlatego IT nie należy traktować jako wąskiej specjalizacji. Bez znajomości zagadnień technologicznych nie sposób stać na czele korporacji, szpitala, szkoły, a często nawet jednoosobowej spółki. — Nie chcemy wchodzić w technikalia. Chcemy przekazać esencję wiedzy o cyfrowej transformacji, aby menedżer rozumiał związki między procesami biznesowymi, za które odpowiada, a systemami ERP, CRM czy analityką danych. I umiał znaleźć wspólny język z działem IT — argumentuje dyrektor komunikacji w Oracle. Nie ma sensu zastanawiać się, jaki program menedżerski jest lepszy — ogólny czy specjalistyczny.

Ważne, by uzupełniał deficyty lidera — to pogląd Adama Pawłowicza, wiceprezesa spółki Lotos Paliwa, który ukończył studia MBA w Szkole Głównej Handlowej (SGH) w Warszawie, uzyskując dyplom Uniwersytetu w Calgary. Uważa to za punkt zwrotny w swojej karierze — warunek przebranżowienia się. Dzięki MBA gładko przeszedł z mediów do przedsiębiorczości, rozszerzył swoje humanistyczne wykształcenie o znajomość ekonomii, finansów i reguł zarządzania.

— W latach 90., aby piąć się po szczeblach korporacyjnej drabiny, wystarczyło znać angielski, mięć odrobinę doświadczenia i oleju w głowie. Dla mnie to było za mało. Bez MBA nie czułbym się dość kompetentny — przyznaje Adam Pawłowicz. Renomowany program MBA w SGH zrobiła również Marta Ludwiczak, dyrektor finansowa spółki itelligence. Czy oczekiwała, że wyspecjalizuje się w określonej dziedzinie? Raczej chciała spojrzeć na firmę z dystansu, z lotu ptaka — jak sama to określa. To jej pozwoliło lepiej zrozumieć, jak funkcjonują poszczególne elementy biznesowej machiny. A także wyjść z kolein utartego myślenia, rutyny. Nie ma wątpliwości, że inwestycja w menedżerską edukację — i to w wersji Executive — zwróciła się z nawiązką.

— Na moim roczniku znalazło się 50 menedżerów — od inżynierów, przez finansistów, handlowców, marketingowców, po fachowców od zarządzania operacjami i HR. Ten wyjątkowy tygiel indywidualności o zróżnicowanych doświadczeniach oceniam po czasie jako główną wartość dodaną programu. Dla wielu z nas studia zaowocowały twórczym fermentem: powstały pomysły na biznes i nowe ścieżki kariery — opowiada Marta Ludwiczak.

Nawiązane znajomości mogą trwać — i dawać profity — nawet wiele lat po studiach. Zwraca na to uwagę Rafał Jędrzejewski, prezes Executive & Friends, firmy doradztwa personalnego, absolwent międzynarodowego programu MBA organizowanego przez University of Antwerp. Wierzy, że kariera i powodzenie w biznesie zależą w dużej mierze od sieci kontaktów i rekomendacji. Stąd szybki rozwój w Polsce BNI, największej światowej organizacji networkingowej, która co roku niemal podwaja przychody jej członków.

— Komu zaproponować współpracę? Z kim robić interesy? W takich sprawach najchętniej zwracamy się do znajomych, których poznaliśmy zarówno od strony prywatnej, jak i zawodowej. To jeden z najważniejszych argumentów za studiami MBA — mówi Rafał Jędrzejewski.

Między teorią a praktyką

Sceptycznie o studiach MBA wypowiada się Sebastian Nejfeld, który zarządza interaktywną firmą Click for Andvantage. Przekonuje, że żaden dyplom nie daje nawet ułamka tego, co bycie na pierwszej linii frontu w pracy. Zawodowa codzienność zwykle bije na głowę błyskotliwe teorie książkowe wykładane na szlachetnych uczelniach.

Taką samą wartość przypisuje radom, którymi dzielą się z kursantami wykładowcy. Tym bardziej że zwykle odnoszą się do sytuacji sprzed kilku lat. Dodaje, że błyskawiczny rozwój technologii, jak big data i narzędzia komunikacyjne, sprawia, że wiele menedżerskich umiejętności trzeba przedefiniować. A niektórych rzeczy należy się oduczać, ponieważ innowacje zmieniają mentalność pracowników i modele biznesowe.

— Z absolwentami MBA może być podobnie jak z ludźmi po prawie. Niedługo zawód prawnika straci znaczenie z powodu sztucznej inteligencji. Algorytmy zaczną dawać trafniejsze porady niż świetnie poruszający się w kodeksach prawnych ekspert. Komputery przejmą też niektóre funkcje administracyjne i zarządcze — prognozuje Sebastian Nejfeld. Inaczej widzi to Piotr Dubno, wykładowca programu MBA we Francuskim Instytucie Zarządzania. Jego zdaniem, dzięki zajęciom, dyskusjom i analizom problemów menedżer szerzej patrzy na swoją pracę, lepiej rozumie innych i jest bardziej otwarty na wyzwania. To zaś przekłada się na jego efektywność. — Szkoły MBA wcale nie są dla jajogłowych intelektualistów. Trudno zliczyć, ilu ludzi jeszcze w trakcie studiów zaczęło tworzyć swoje usługi, produkty i uruchomiło wspólne przedsięwzięcia biznesowe — dopowiada Piotr Dubno.

Wtóruje mu Katarzyna Pilarska, która informuje, że dobry program, jak „Cyfrowa Transformacja” w ALK, to 20-30 proc. teorii. Reszta to praktyka. Według niej, dwa światy — nauka i biznes — muszą się jak najczęściej spotykać, by nowa gospodarka mogła się rozwijać. A wraz z nią kariera ambitnego i żądnego wiedzy menedżera.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Szkoła szefowania w czasach cyfryzacji