Szlaban na e-myto

opublikowano: 02-03-2016, 22:00

Autostrady Ustawy z poprzedniej dekady utrudniają wprowadzenie elektronicznych opłat na koncesyjnych odcinkach szybkich tras

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa i Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) chcą wprowadzić system opłat elektronicznych nie tylko na trasach zarządzanych przez państwo, ale także przez prywatnych koncesjonariuszy. Pracują też nad wdrożeniem unijnych dyrektyw dotyczących tzw. interoperacyjności systemu elektronicznego myta. Dzięki temu przewoźnicy będą mogli jeździć po europejskich trasach z tylko jednym urządzeniem do naliczania płatności i otrzymają od operatora tylko jedną fakturę. Polska musi szybko wprowadzić unijne dyrektywy do krajowego prawa, bo Bruksela grozi sankcjami. W praktyce jednak nie ma szans, by interoperacyjny system opłat elektronicznych obowiązywał na całej krajowej sieci autostrad.

Autostrada Wielkopolska zarządza 250-kilometrowym odcinkiem z Konina do Świecka. Za przejazd nim kierowcy płacą na bramkach albo rozliczają się kartami flotowymi. Na razie mało prawdopodobne jest włączenie tej trasy do systemu e-myta.
Zobacz więcej

BRAMKI I KARTA:

Autostrada Wielkopolska zarządza 250-kilometrowym odcinkiem z Konina do Świecka. Za przejazd nim kierowcy płacą na bramkach albo rozliczają się kartami flotowymi. Na razie mało prawdopodobne jest włączenie tej trasy do systemu e-myta. Bloomberg

Państwowy nadzór

Koncesjonariusze prywatnych autostrad wskazują, że wprowadzając unijne dyrektywy, rząd utrzymuje jednocześnie wiele przepisów z poprzedniej dekady. A bez ich zmiany nie da się wprowadzić e-myta.

— Chodzi o przepisy dotyczące zmian do ustaw o drogach publicznych i autostradach płatnych z 2005 r. i tzw. ustawy winietowej z 2008 r. — mówi Andrzej Lewandowicz, wiceprezes Autostrady Wielkopolskiej (AWSA), zarządzającej odcinkiem A2 Świecko — Konin.

Druga z tych ustaw mówi m.in. o skutkach dla koncesjonariuszy, którzy wprowadzą znaczące zmiany w systemie poboru opłat. W uproszczeniu: w takim przypadku państwo może uzyskać pełen nadzór nad ich działalnością związaną właśnie z poborem opłat. Nie chcą się na to zgodzić ani prywatni zarządcy autostrad, ani instytucje, które sfinansowały drogowe inwestycje. — Chodzi nie tylko o to, że skarb państwa będzie mógł wpływać na decyzje o wysokości opłat, ale także na cały model ich naliczania. Na przykład obecnie w systemie viaToll, obowiązującym na drogach zarządzanych przez GDDKiA, wysokość stawek zależy od masy pojazdu i emisji spalin. Na naszym odcinku naliczamy opłaty w zależności od liczby osi. Konieczność powiązania różnych metod mogłaby być uznana za „istotną zmianę ustalenia stawek poboru opłat” — informuje Andrzej Lewandowicz.

AWSA ma analizy pokazujące skutki przejścia na system naliczania opłat, jaki obowiązuje na trasach GDDKiA. Negatywne. Resort infrastruktury zapewnia jednak, że projekt ustawy pozwalającej wdrożyć unijne przepisy o interoperacyjności nie tworzy barier dla wprowadzenia e-myta na odcinkach koncesyjnych, więc ich operatorzy nie mają się czego obawiać. — Projekt nie zawiera przepisów, które zmieniałyby dotychczasowe przepisy dotyczące stawek opłat. W związku z tym nowelizacja ustawy nie stanowi istotnej zmiany w sposobie ich ustalania — twierdzi Elżbieta Kisil, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa.

Własne „pudełko”

Koncesjonariusze są jednak innego zdania, więc trudno będzie ich przekonać do rezygnacji z bramek. Operatorów autostrad zniechęcają także liczne obowiązki, które muszą wypełnić, jeśli zdecydują się na e-myto. Jako przykład AWSA przywołuje zmianę ustawy o drogach publicznych i autostradach płatnych z 2005 r. Nakazuje ona koncesjonariuszom, którzy zrezygnują z bramek, oferowanie użytkownikom urządzeń pokładowych pozwalających na naliczanie opłat. Co ciekawe, zgodnie z projektem wdrażającym unijne dyrektywy, urządzenie to nie musi być interoperacyjne. Przeczy to więc założeniu, że kierowcy mieliby jeździć po Europie z tylko jednym takim urządzeniem i otrzymywać jedną fakturę. Przepisy nie ułatwią więc działania przewoźnikom, a równocześnie utrudnią życie operatorom. AWSA twierdzi, że urządzenie oferowane przez koncesjonariusza byłoby kolejnym „pudełkiem” na szybie samochodu, przeznaczonym do używania wyłącznie na zarządzanym przez niego odcinku. Marek Cywiński, prezes firmy Kapsch Telematic Services, operatora systemu viaToll na odcinkach GDDKiA, przestrzega, że takie rozwiązanie może być fatalne w skutkach. Oznacza bowiem konieczność budowy kosztownej sieci dystrybucji, serwisowania itp. przez każdego zarządcę autostrady, który zechce wprowadzić system e-płatności. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa bagatelizuje sprawę, podkreślając, że przecież przepisy, zgodnie z którymi „podmiot pobierający opłaty powinien dysponować narzędziami, które umożliwiają użytkownikom płacenie za przejazd”, funkcjonują od ponad dekady. Elżbieta Kisil podkreśla też, że ani projektowana ustawa, ani unijne dyrektywy nie nakładają na koncesjonariuszy obowiązku włączenia się w system interoperacyjny. Wygląda więc na to, że jeszcze długo pozostanie on tylko mrzonką.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu