Wczoraj odbyło się spotkanie robocze Ministerstwa Zdrowia, PZU i przedstawicieli rynku szpitalnego. Wspólnie zastanawiali się, jak rozwiązać problem związany z dodatkowym ubezpieczeniem dla szpitali. Przypomnijmy, że od tego roku pacjenci mogą dochodzić roszczeń nie tylko w sądzie, ale również przed specjalnymi komisjami. W związku z tym, szpitale muszą się dodatkowo ubezpieczyć od tzw. zdarzeń medycznych. Problem w tym, że w przetargach staje wyłącznie PZU, a koszty polis proponowane przez największego ubezpieczyciela przerastają budżety placówek medycznych. Według wyliczeń
Pracodawców RP, w skali kraju wydadzą na nie co najmniej 850 mln zł. Jaką receptę ma PZU?
— Zaproponowało, że do pewnej kwoty roszczenia będą pokrywane przez szpitale. Jeśli pacjenci w trakcie tego okresu będą żądać więcej, zapłaci za to ubezpieczyciel. Kwota tego limitu będzie ustalana indywidualnie [w rozmowach padały sumy limitu wynoszące od 300 do 600 tys. zł — red.] — tłumaczy Robert Mołdach, ekspert ds. gospodarki zdrowotnej Pracodawców RP. W zamian za to szpitale dostaną rabat na polisy PZU. Zdaniem eksperta
Pracodawców RP, takie rozwiązanie jest niekorzystne, przede wszystkim dla mniejszych szpitali, które nie zmagają się z wysokimi roszczeniami pacjentów.
— Co z tego, że stawka polisy będzie niższa, jeśli będą musiały zapłacić za roszczenia pacjentów. Jeśli kwota nie przekroczy ustalonego progu, zapłacą dwa razy — za ubezpieczenia i roszczenia — tłumaczy Robert Mołdach. Przedstawiciele szpitali zaproponowali więc, żeby od razu podzielić ryzyko w taki sposób, by ubezpieczyciel płacił ustalony procent roszczeń, tj. — dla przykładu — 60 proc. przyznanej kwoty pacjentowi zapłaci szpital, a 40 proc. ubezpieczyciel.
— Przedstawiciele PZU przekonywali, że jest to droższe rozwiązanie — mówi Robert Mołdach. Szpitale starały się też przekonać przedstawiciela resortu zdrowia, wiceministra Marka Habra, do zmiany ustawy. Liczą na doprecyzowanie definicji zdarzenia medycznego.
— Powinny dokładnie wiedzieć, od czego się ubezpieczają — wyjaśnia Robert Mołdach. Na szybką zmianę prawa szpitale nie mają co liczyć. W rozmowach z wiceministrem była mowa o poprawkach,ale najwcześniej za pół roku. Placówki szukają więc planu B. Zarówno szpitale publiczne, jak i niepubliczne chcą stworzyć Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych (TUW), o czym „PB” pisał jako pierwszy. Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych, podtrzymuje plany jego stworzenia.
— Jego założenie zajmie co najmniej rok — informuje Andrzej Sokołowski. Z tego powodu szpitalom zależy na porozumieniu z PZU. Na spotkaniu nie wyznaczano jednak daty kolejnego spotkania.
2,5 mld zł Tyle rocznie szpitale będą wydawać na wszystkie polisy.