- Niestety duża część informacji, które pojawiły się w związku z handlem wierzytelnościami na początku tej dekady jest prawdziwa – tak zaczął konferencję prasową Mariusz Klimczak, prezes banku, prezentując wyniki audytu w tej sprawie.
Według BOŚ było tak: w styczniu 2001 r. do banku trafiła oferta nabycia wierzytelności szpitalnych za 99 proc. należności głównej oraz 67 proc. wartości odsetek. Trzy tygodnie później zarząd banku jednogłośnie zaakceptował ofertę, tyle że zapłacił odpowiednio 100 proc. i 70 proc. Dlaczego tyle? Pozostaje kwestią otwartą.
Całą sprawę od początku monitorował Piotr Kownacki, dzisiaj minister w Kancelarii Prezydenta, wtedy wiceprezes odpowiedzialny w banku za inwestycje. Pomysł był taki: bank przekazuje wierzytelności swojej spółce zależnej TF BOŚ, w której radzie nadzorczej szefował Piotr Kownacki. W ciągu 90 dni miała je zwindykować i oddać pieniądze matce. Gdyby w ciągu tych trzech miesięcy nie odebrała długu, wierzytelności powinna obligatoryjnie oddać spółce matce. Miała też zakaz odsprzedawania ich podmiotom trzecim.
Tyle plany. W rzeczywistości TF BOŚ przejął wierzytelności w lutym 2001 r. Minął marzec, kwiecień i maj, czyli umówiony termin, a windyktor długu nie odzyskał. Nie oddał też zgodnie z umową wierzytelności do banku. Mimo to w czerwcu 2001 r. prezes Kownacki przesłał do zarządu wniosek o kupno kolejnego pakietu wierzytelności ZOZ-ów. Znowu został zaakceptowany jednogłośnie. Ale już bez prezesa Kownackiego, którego kilka dni wcześniej odwołała rada nadzorcza.
Więcej w środowym "Pulsie Biznesu".